http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Strachy na Lachy i na sprzedaż

Tomasz Lis
2009-05-28, ostatnia aktualizacja 2009-05-27 16:34

Jarosław Kaczyński w kampanii wyborczej do europarlamentu zaproponował milionom Polaków zawarcie transakcji - PiS zapewni Polakom stały status ofiar, pokrzywdzonych i poszkodowanych, jeśli tylko Polacy zaofiarują mu swoje głosy

Tomasz Lis
Tomasz Lis




Prezes PiS tak swej oferty oczywiście nie zwerbalizował, ale wysyła dość sygnałów, by ją całkiem łatwo odszyfrować. Ponieważ były premier chce, by Polacy skorzystali z oferty permanentnego wejścia w rolę ofiar, proponuje też listę potencjalnych, domniemanych albo realnych oprawców. Tu paleta możliwości jest naprawdę szeroka. Jest wśród nich Europa, która "zdradziła Polskę w Jałcie, a dzisiaj dyskryminuje ją jako członka Unii". Jest rząd, który tuż po wyborach ma według Kaczyńskiego wprowadzić ogromne cięcia socjalne. Są Niemcy, którzy próbują na Polaków zrzucić winę za Holocaust. Są też "polscy Europejczycy" i "Gazeta Wyborcza", "gotowi podnieść rękę na godność naszego narodu, na wszystko co dla nas najważniejsze, święte". Trudno prezesowi zarzucić, że nie jest hojny, bo oferowany przez niego pakiet jest naprawdę imponujący. Być jednocześnie ofiarą Unii Europejskiej, Niemców, Tuska, "polskich Europejczyków" i "Gazety Wyborczej" to w istocie wielka okazja. Głos na PiS da wyborcom gwarancje, że będą mieli, jak w banku, cały zestaw upiorów i zagrożeń - wystarczy, że w należyty sposób wskoczą do urny, oczywiście wyborczej.

Mamy w tych wyborach ze strony PiS-u inny zestaw strachów niż w wyborach z 2007 roku. Wtedy mieliśmy się bać liberałów, układu, korupcji i czegoś tam jeszcze, powrotu Polski z czasów Rywina czy czegoś podobnego. Dziś zestaw jest inny, ale konstrukcja oferty jest bardzo podobna. PIS obiecuje nam zagospodarowanie naszych fobii i lęków, a nawet więcej, generuje nowe fobie oraz lęki i daje jasno do zrozumienia, że potrafi je nie tylko wzbudzić, ale i wzmocnić. Powie ktoś, że owo przesłanie nie dotyczy istoty wyzwań stojących przed Polską i Europą, a już zupełnie nie dotyczy tego, czym ma się zajmować Parlament Europejski. O ile jednak z tym drugim się zgodzę, to z tym pierwszym nie zgodzę się absolutnie. Jarosław Kaczyński maluje nam bowiem z wielką szczerością swoje wyobrażenie o Polsce i o Polsce w Europie. To jest konkret. Trudno mieć do niego pretensje, że odwołuje się do emocji. Do czegoś musi się przecież odwoływać.

O ile w normalnej sytuacji przesłanie kampanijne premiera Tuska można by nazwać banalnym i symplicystycznym, o tyle w świetle wypowiedzi lidera PiS-u przesłanie Tuska takim być przestaje. Ci, którzy chcą zagospodarować strach, nadają sens działaniom swych oponentów, którzy apelują "o miłość, solidarność i pokój", o poszanowanie każdego człowieka, którzy mówią o budowaniu pozytywnego, uśmiechniętego, optymistycznego wizerunku Polski w Europie. To prawda, nie dowiedzieliśmy się w tej kampanii zbyt wiele o Parlamencie Europejskim i o tym, co kto chce w nim zrobić. Mamy już jednak w menu całkowicie odmienne wizje funkcjonowania Polski w Europie, a przede wszystkim myślenia Polaków o Europie, o Polsce i - może przede wszystkim - o nas samych. I warto zwrócić uwagę, że Platforma, inaczej niż dwa lata temu, nawet nie straszy PiS-em. W tej kampanii straszy PiS - straszy, czym się da i kim się da. Czy więcej będzie wystraszonych tym, czym straszy PiS, czy wystraszonych samym PiS-em i straszeniem serwowanym przez PiS, zobaczymy.

Prezentując jednego z kandydatów PiS-u do europarlamentu, Jarosław Kaczyński powiedział, że to „Polak katolik”. Zdaje mi się, że powiedział znacznie więcej, niż gdyby powiedział, że to „Polak i katolik”. „Polak katolik” może być oczywiście świetnym kandydatem. Co mają jednak począć słuchacze Radia Maryja, którym Ojciec Dyrektor mówi, że nawet wśród „Polaków katolików” są kandydaci lepsi i gorsi, a może nawet, apage satanas - liberałowie. Za czyim tu głosem pójść? Za głosem prezesa czy za głosem Ojca Dyrektora? Cóż, zawsze można pójść za głosem rozsądku.

  • 25 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':