http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wszyscy są umoczeni

Ewa Siedlecka
2009-07-13, ostatnia aktualizacja 2009-07-13 15:29

Piątkowa komisja ds. śmierci Barbary Blidy obnażyła jeden z najbardziej szkodliwych mechanizmów działania prokuratury: rozmycie odpowiedzialności. Dzięki niemu nikogo za nic rozliczyć się nie da

Oto jeden prokurator bez wiedzy drugiego (i wbrew jego woli) podpisuje w jego imieniu ważny i brzemienny w skutki dokument procesowy (postanowienie o wszczęciu śledztwa w sprawie, w którą miano nadzieję wplatać Barbarę Blidę). Podpisuje go jego nazwiskiem - w jednym przypadku, a w drugim - nieczytelną parafką nad maszynowym podpisem.

W myśl pragmatyki służbowej i zasady "jednolitości prokuratury" wszystko jest w porządku, bo prokuratorzy zastępują się rutynowo. Nie możemy też mówić o "fałszerstwie" podpisu, bo podpis wcale nie jest "podrobiony". Ot, po prostu prokurator Wilczyński podpisał się jako prokurator Krawczyk, ale wcale nie usiłował naśladować podpisu Krawczyka. A w drugim przypadku napisał bazgroł przypominający literę "a" lub "cz", a teraz twierdzi, że to skrót "w.z", czyli "w zastępstwie". A podpisywanie "w zastępstwie" - nawet cudzym nazwiskiem - jest powszechną praktyką, więc nie ma czego się czepiać.

To, że prowadzący sprawę autentyczny Krawczyk był tego dnia w pracy i mógł, ale nie chciał podpisać postanowienia, nie ma większego znaczenia. Nie chciał podpisać on, to podpisał - zgodnie z pragmatyką służbową - inny prokurator. Bo takie było polityczne zapotrzebowanie. I wszystko jest w porządku, bo prokuratura jest "jednolita".

Dzięki tej "jednolitości" od czasów PRL-u "umacza" się w trefne sprawy jak największą liczbę prokuratorów po to, żeby, w razie czego, kryli siebie nawzajem. Inną metodą rozmywania odpowiedzialności jest rozbijanie sprawy na liczne wątki, które prowadzą różni prokuratorzy.

Dzięki zasadzie rozmywania idea "rozliczenia prokuratury Ziobry" padnie. Ale znacznie gorsze jest to, że zasada ta nadal daje gwarancje nietykalności prokuratorom, którzy skłonni się odpowiadać na polityczne oczekiwania. I zwyczajnie szkodzi sprawności prokuratury. Jeśli to się nie zmieni, nie pomogą żadne reformy prokuratury z ustanowieniem niezależnego Prokuratora Generalnego łącznie. A na razie projektu takiej zmiany nie widać.

Rozmycie odpowiedzialności wydaje się leżeć w interesie i prokuratorów, i polityków.

  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':