Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski: Kiedy po raz pierwszy zwycięska ekipa PiS wpadła na pomysł, żeby znaleźć lewicowy układ na Śląsku? Ryszard Kalisz: Niemal od razu. Zaprzysiężenie rządu Kazimierza Marcinkiewicza odbyło się 31 października 2005 r. A już w połowie listopada prokurator Jacek Krawczyk, który prowadził śledztwo przeciwko Barbarze K. w sprawie wyłudzania rządowych dotacji na usuwanie szkód górniczych, dostał polecenie napisania notatki, czy w jego materiałach jest coś na Blidę. Polecenie wydał zastępca prokuratora rejonowego w Katowicach Krzysztof Sierak.
Przed komisją śledczą Sierak się tego wypierał. - Wypierał się, że cokolwiek wiedział o sprawie Blidy. Natomiast Krawczyk zeznał, że Sierak był bardzo aktywny w szukaniu czegoś na Blidę. Odkryliśmy odręczne notatki Sieraka na aktach sprawy Krawczyka. Przeprowadziliśmy między nimi konfrontację. To Krawczyk mówił prawdę.
Zresztą jak prześledzimy karierę Sieraka w czasach PiS, to widać wyraźnie, że kierownictwo PiS-owskiej Prokuratury Generalnej miało do niego bardzo duże zaufanie. Błyskawicznie awansował. W dwa lata przeszedł z prokuratury rejonowej na najważniejsze pozycje w Prokuraturze Krajowej.
Sierak, zeznając przed komisją i pod przysięgą, skłamał? - Prokuratura w Warszawie z urzędu prowadzi postępowanie przygotowawcze w sprawie jego fałszywych zeznań. Już zwróciła się do nas o wszelkie dokumenty - i jawne, i tajne - w sprawie zeznań Sieraka.
Krawczyk, mimo nacisków ze strony Sieraka w styczniu 2006 r. sporządził akt oskarżenia przeciwko Barbarze K., ale nie przeciw Blidzie. - Tak. Bo przeciwko Blidzie niczego nie było. Krawczyk miał tylko wątpliwości dotyczące umowy z 1998 r. między Blidą a K. Barbara K. zadeklarowała, że sfinansuje remont basenu w letniskowym domu Blidy w Szczyrku. W zamian Blida na dziesięć lat udostępni w nim pokój Barbarze K. Krawczyk poprosił urząd kontroli skarbowej o sprawdzenie, czy z tytułu tej umowy należą się świadczenia na rzecz fiskusa. Kontrolerzy uznali, że nie.
Sierak żądał jednak od Krawczyka wyjaśnień, dlaczego Blidzie nie postawiono zarzutów. - Tak. A dwa miesiące później w Warszawie prezes PiS
Jarosław Kaczyński przegląda przywiezione mu do siedziby partii akta mafii paliwowej. Moja hipoteza jest taka, że te dwie sprawy, paliwowa i Blidy, jakoś się łączą. Bo od tego momentu zainteresowanie kierownictwa prokuratury sprawą mafii paliwowej bardzo się zmniejszyło, a Blidą - zwiększyło.
Kaczyński zorientował się, że śledztwo w sprawie mafii paliwowej nie przyniesie medialnych sukcesów? - Moja teza jest inna: może zobaczył coś, co dotyczyło jego środowiska politycznego, i uznał, że nie opłaca mu się tej sprawy ruszać?
Czy Kaczyński uznał, że sprawa Blidy może okazać się sukcesem medialnym, bo wreszcie będzie dowód na istnienie układu? - To jest hipoteza, którą i komisja, i prokuratura powinny weryfikować. Bo nagle mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Kaczyński czyta akta prokuratorskie mafii paliwowej, następuje znaczące zainteresowanie sprawą Barbary K. w kontekście Blidy.
Dochodzi nawet do tego, że już po zamknięciu śledztwa przeciwko K., po sporządzeniu aktu oskarżenia w marcu 2006 r. ze sprawy K. został wyłączony wątek dotyczący Blidy. Chodziło o rzekome pośrednictwo Blidy w przekazaniu w imieniu Barbary K. łapówki 80 tys. prezesowi Rudzkiej Spółki Węglowej. Prokurator złamał prawo, bo prawo pozwala na wyłączanie wątków tylko przed zamknięciem śledztwa.
Kto wyłączył ten wątek? - Trudno to ustalić. I potem dochodzi do działalności operacyjnej
ABW.
Czyli? Agencja K. podsłuchiwała, inwigilowała? - Nic więcej nie powiem, bo to tajemnica państwowa. Barbara K. siedzi w tym czasie w areszcie i jest operacyjnie badana przez ABW w sposób często niejawny. W ten sposób Agencja zdobywała wiedzę.