O tym, że wobec nich toczyły się takie postępowania, komisja śledcza wie z notatki, jaką dostała z Prokuratury Krajowej. Sprawę opisała wczoraj "Rzeczpospolita".
Chodzi m.in. o prokuratora Jacka Krawczyka, który jako pierwszy zajmował się sprawą Barbary Blidy i możliwością postawienia jej zarzutów, np. w sprawie sfinansowania przez Barbarę Kmiecik dokończenia budowy jej domu. Ale Krawczyk uznał, że Kmiecik nigdy nie wskazała na jakikolwiek dowód winy Barbary Blidy, i zarzutów jej nie postawił.
Gdy jeszcze śledztwo trwało, prokuratura zawiesiła postępowanie w sprawie śmiertelnego wypadku. Gdy Krawczyk sporządził akt oskarżenia w styczniu 2006 r. i nie objął on Blidy, w maju 2006 r. sprawa przeciwko Krawczykowi znowu ruszyła. Toczy się do dziś.
- To bardzo czytelna sytuacja - mówi Danuta Pietraszewska (PO) z komisji śledczej. To ona przeanalizowała bieg spraw dyscyplinarnych przeciwko prokuratorom oraz bieg śledztw dotyczących Blidy i dostrzegła zadziwiającą zbieżność w czasie. Gdy jeszcze istniała szansa, że Krawczyk może postawić zarzut Blidzie, jego sprawa była zawieszona. Gdy nie spełnił oczekiwań szefów, wznowili śledztwo.
Prokurator Tomasz Balas, nieformalnie nadzorujący zespół czterech prokuratorów, którzy zajmowali się m.in. sprawą Blidy od początku 2006 r., miał z kolei postępowanie dyscyplinarne. W kwietniu 2007 r. Balas zgodził się na podpisanie nakazu zatrzymania Blidy i postawienia jej zarzutów. W lipcu jego postępowanie dyscyplinarne zostało umorzone.
- W tym przypadku umorzenie postępowania wygląda jak nagroda za zgodę na zatrzymanie Blidy - mówi Pietraszewska.
Inaczej ma się sprawa z prokuratorem Emilem Melką. - Postępowanie dyscyplinarne wobec niego wznowiono, kiedy zajął się sprawą Blidy. Wygląda na to, że miało być straszakiem, że jak nie postąpi, jak oczekują od niego przełożeni, to zostanie ukarany - mówi Pietraszewska. - Potem Melce to śledztwo zostało odebrane, bo nie przewidywał zarzutów dla Blidy. Ostatecznie jego sprawę dyscyplinarną umorzono, bo nie była już potrzebna do wywierania na niego nacisków w sprawie Blidy.
Szef komisji Ryszard Kalisz zwraca uwagę, że także wobec innych prokuratorów skierowanych do śledztwa w sprawie Blidy były prowadzone postępowania dyscyplinarne.
- Czy to przypadek? - pyta Kalisz. - Długo szukaliśmy powodów, dla których akurat tych prokuratorów skierowano do tej sprawy. Teraz widać, że łączy ich posiadanie postępowań dyscyplinarnych. Sprawdzamy więc hipotezę, czy te sprawy mogły być wykorzystywane do nacisków na prokuratorów, by Blidzie postawić zarzut.
Smaczku całej sprawie dodaje to, że komisja nie dowiedziałaby się o tych postępowaniach dyscyplinarnych, gdyby nie... Beata Kempa (PiS), była wiceminister sprawiedliwości z czasów Zbigniewa Ziobry.
Na jednym z zamkniętych posiedzeń komisji Kempa próbowała podważyć wiarygodność prokuratora Krawczyka, bo zeznał przed komisją, że nie było żadnych dowodów przeciwko Blidzie. Zgłosiła wniosek, by zapytać prokuraturę, czy wobec niego toczyły się postępowania dyscyplinarne. Wówczas Danuta Pietraszewska zaproponowała, by zapytać prokuraturę o wszystkich prokuratorów zajmujących się tą sprawą.
- Teza Pietraszewskiej i Kalisza to kłamstwo i kompletna bzdura - komentował wczoraj Wojciech Szarama (PiS) z komisji śledczej. - Szkoda, że nie została sprawdzona. Pan Kalisz plecie bzdury.
A Kempa dodała, że Kalisz i Pietraszewska "manipulują faktami". - To największa zbrodnia, jaką można popełnić - wyjaśniła.
Źródło: Gazeta Wyborcza