http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Barbara Blida nie musiała zginąć

Marcin Pietraszewski
2008-04-25, ostatnia aktualizacja 2008-04-24 19:42

Prokuratorzy chcieli ją przesłuchać, bo jej związki z potentatką branży górniczej były niepokojące. Ale PiS chciał więcej - rozbić lewicowy układ. Zaplanowano więc zatrzymanie w świetle kamer. Tego nie zniosła

25 kwietnia, dzień, w którym Barbara Blida popełniła samobójstwo. Znicze i policja przed jej domem w Siemianowicach
Fot. Grzegorz Celejewski / AG
25 kwietnia, dzień, w którym Barbara Blida popełniła samobójstwo. Znicze i...
ZOBACZ TAKŻE
Rok temu - rankiem 25 kwietnia 2007 - z katowickiej delegatury ABW wyjechało kilka nieoznakowanych wozów. Agenci mieli rozbić mafię węglową. Listę osób do zatrzymania otwierała Barbara Blida, była posłanka SLD i minister budownictwa.

Akcja zaczęła się źle. Oficerowie zgubili drogę, dom Blidy wskazał im telefonicznie już tam czekający operator z kamerą. Film z wyprowadzenia Blidy miały po południu dostać media.

Zaspana przyjęła agentów w szlafroku. Przeczytała nakaz zatrzymania, zadzwoniła do prawniczki i poszła do łazienki. - Muszę umyć zęby i się ubrać - powiedziała.

Chwilę później strzeliła sobie w pierś z własnego rewolweru. Radio podało informację o 7.30.

- IV RP ma krew na rękach - wołał tego dnia w Sejmie Cezary Grabarczyk z PO. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro bronił się: zatrzymanie było konieczne, bo Blida była zamieszana w mafię węglową. - Wcześniej okoliczności tych spraw nie znałem - zapewnił posłów.

Potem się okazało, że kłamał.

W ciągu tego roku wyszło na jaw, że sprawę Blidy przed zatrzymaniem co najmniej dwa razy omawiano na naradach w kancelarii premiera z udziałem szefów resortów siłowych, w tym Ziobry. Premier Jarosław Kaczyński przyznał to dopiero cztery miesiące po samobójstwie byłej posłanki.

Jeszcze później okazało się, że o planie jej zatrzymania wiedział też Lech Kaczyński.

Uczestnik narad u premiera szef MSWiA Janusz Kaczmarek ujawnił po swej głośnej dymisji, że akcja przeciwko Blidzie służyła "wyjściu na eseldowski układ".

Część I.

Alexis, czyli prokuratura prowadzi śledztwo

Śledztwa w sprawie korupcji w handlu węglem nie byłoby bez zeznań Barbary Kmiecik zwanej "Alexis polskiego górnictwa".

W lutym 2005 r., gdy rządził eseldowski gabinet Marka Belki, prokuratura zarzuciła Kmiecik, że próbowała wyłudzić rządowe dotacje na usuwanie szkód górniczych i rewitalizację rzeki Rawy płynącej przez centrum Katowic. Firmom, które ubiegały się o dotacje, Alexis obiecywała je załatwić w Ministerstwie Gospodarki w zamian za prowizję. Nie zdradzała, że te pieniądze już rozdzielono - miała listę firm, którym je przyznano.

Ministerstwu Gospodarki Kmiecik zaproponowała, żeby pieniądze przelać na jej konto, a ona przekaże je firmom (po potrąceniu prowizji). Powoływała się na znajomość z Blidą.

Oszustwo się wydało, bo firmy dowiedziały się, że pieniądze już im przyznano. Alexis została aresztowana, po miesiącu wyszła za kaucją, po czym latem 2005 r. z nowymi zarzutami znowu trafiła za kratki.

Blida zerwała z nią kontakty.

Prokuratura w Katowicach sprawdza związki Kmiecik z Blidą. W maju 2005 r. posłanka SLD dwa razy składa zeznania. Śledczych interesuje nie tylko to, czy wiedziała, że Alexis powołuje się na nią, wyłudzając dotacje. Pytali też, dlaczego Kmiecik pomogła jej sfinansować budowę domu w Szczyrku. Blida tłumaczyła, że w zamian wynajęła Alexis pokój na 10 lat. Nieprawidłowości w tej umowie nie dopatrzył się urząd kontroli skarbowej. Prokuratorzy uznali więc, że Blida będzie tylko świadkiem w sprawie Kmiecik.

W maju 2006 r. - rządził już PiS - Alexis miała za sobą prawie rok aresztu. Przesłuchiwało ją ABW. Alexis zaproponowała ciekawe zeznania, jeśli ją wypuszczą.

I wyszła na wolność. Nie wiedziała, że nie miało to związku z ofertą złożoną agentom - po prostu sąd uznał, że nie zachodzi już obawa matactwa.

Alexis zaczyna zeznawać.

Twierdzi, że: •  dawała prezesom spółek węglowych łapówki w zamian za kontrakty na handel węglem, •  korumpowała posłów SLD, •  organizowała w środowisku górniczym zbiórkę pieniędzy na kampanię wyborczą Aleksandra Kwaśniewskiego, •  płaciła Jackowi Dębskiemu, ministrowi sportu w rządzie AWS.

Najwięcej opowiada o swojej przyjaciółce Blidzie: kupowała jej drogie kosmetyki, ubrania, finansowała zagraniczne wyjazdy.

Czy to wszystko prawda?

Część II.

PiS na tropie układu

Prokuratura uznaje zeznania Alexis za niewystarczające. Chce więcej konkretów. W listopadzie 2006 r. zajmujący się sprawą prokurator Emil Melka zostaje od niej odsunięty. Od pół roku resortem sprawiedliwości - i katowicką prokuraturą - rządzi minister Ziobro z PiS.

Sprawa powoli wymyka się z rąk prokuratorów - coraz więcej decyzji zaczyna podejmować "góra" .

1. W styczniu 2007 r. powstaje czteroosobowa prokuratorska grupa śledcza, która ma jeden cel: jak najszybciej zdobyć dowody, które pozwolą postawić zarzuty osobom wskazanym przez Kmiecik. Troje członków grupy to uczący się zawodu asesorzy delegowani z prokuratur rejonowych. Mają wycisnąć z Kmiecik, ile się da, obiecując, że uniknie odpowiedzialności karnej za korupcję.

Kmiecik zeznaje dalej:

•  że Blida w jej imieniu interweniowała u dwóch odpowiedzialnych za górnictwo ministrów w rządach SLD i AWS, dzięki czemu prezesem spółki Kopex został przyjazny Alexis biznesmen; •  że Blida obiecała załatwić jej umorzenie odsetek w Rudzkiej Spółce Węglowej, którą kierował Zbigniew Baranowski, znajomy posłanki; •  że dała Blidzie 80 tys. zł łapówki dla Baranowskiego, ale do umorzenia nie doszło, więc Blida ją za nielojalnego prezesa przepraszała; •  że finansowała budowę domu Blidy, pomogła go umeblować, oddała do jej dyspozycji samochód z kierowcą.

Czy to prawda?

Prokuratura twierdzi, że zeznania te zweryfikowali inni świadkowie. Według naszych informacji oparto się m.in. na zeznaniach byłej pracownicy Alexis, która powtórzyła plotki, jakie krążyły po jej firmie. Dowodem obciążającym Blidę miały być też zeznania kierowcy Alexis: "Znam panią Blidę. Zawoziłem ją z Warszawy do Katowic. Było to kilkanaście razy w latach 1996-97. Otrzymywałem za każdym razem ustne polecenie od B. Kmiecik albo od M. Mędziuka [mąż Alexis]. Nie otrzymywałem za te kursy żadnych dodatkowych pieniędzy. Na pewno nie płaciła mi Barbara Blida".

Jerzy Markowski z SLD i Janusz Steinhoff z AWS - ministrowie w rządach Pawlaka i Buzka - potwierdzili, że Blida wstawiała się u nich za Kmiecik. Bezskutecznie.

Wersję Alexis potwierdza Ryszard Z., były poseł SLD, ale mówi, że to ona mu ją opowiedziała.

Czy to nie za mało?

W tym momencie dla prokuratury sprawa Alexis i węgla zmienia się w sprawę Blidy i "układu" - któremu PiS chce ukręcić łeb.

2. Sprawa mafii węglowej zostaje objęta nieformalnym nadzorem Prokuratury Krajowej.

Do Warszawy będą ściągane informacje, ale za decyzje nikt tam nie ponosi odpowiedzialności. Sprawę Blidy nadzoruje Krzysztof Sierak, dyrektor biura do walki z przestępczością zorganizowaną - choć nie podlega mu wydział, który tę sprawę prowadzi. Sierak wcześniej kierował katowicką prokuraturą i rozkręcił śledztwo przeciwko mafii węglowej.

Szef ABW Bogdan Święczkowski - poprzednio katowicki prokurator, kolega Ziobry z aplikacji i jego zaufany współpracownik - deleguje do tropienia mafii węglowej dodatkowych agentów i sprzęt.

"Padały tam takie nazwiska jak Kwaśniewski, Miller, Martyniuk, a także Barbara Blida. Zauważyłem tam kilkadziesiąt znanych nazwisk. Była mowa o dużej ilości czynów o charakterze korupcyjnym, było dużo czynów z wyłudzeniem węgla. Uświadomiłem sobie, że jest to jedno z najważniejszych śledztw prowadzonych przez ABW" - zeznał w listopadzie 2007 r. Święczkowski łódzkim prokuratorom badającym okoliczności samobójstwa Blidy.

3. 28 lutego 2007 r., dwa miesiące przed tragedią, odbywa się narada u premiera Kaczyńskiego.

Wydaje się, że na tej naradzie los Blidy został przesądzony.

Kaczmarek, szef policji Konrad Kornatowski, szef CBA Mariusz Kamiński, prokurator krajowy Tomasz Szałek oraz Ziobro i Święczkowski omawiają najważniejsze śledztwa w kraju. Szczegóły spotkania znamy wyłącznie ze sprzecznych zeznań uczestników i ich wypowiedzi prasowych.

Ziobrze zależy dziś, by podtrzymać wersję z 25 kwietnia 2007 r. - że nie było sprawy Blidy, tylko sprawa mafii węglowej, a on się tym w ogóle nie zajmował. Ale co innego mówią inni.

- Podczas narady Święczkowski i Ziobro referowali premierowi sprawę rozbicia eseldowskiego układu. Zapewnili go, że mają mocne dowody na współpracę Blidy z mafią węglową. Że przez Blidę można by wyjść na osoby z wierchuszki SLD, a konkretnie, na Leszka Millera - zeznał Kaczmarek (gdy już wyleciał z PiS-owskiego rządu).

Według Kaczmarka premier Kaczyński wyraził niezadowolenie, że prokuratura nieudolnie realizuje obietnicę wyborczą walki z układami. - Kiedy pojawiła się możliwość wyjścia na układ lewicy, Kaczyński stwierdził, że pokazanie tego układu wystarczy za wszystkie inne. Ostrzegł jednak, że dowody winy Blidy mają być po tysiąckroć mocne - zeznał Kaczmarek. Jego wersję potwierdza Kornatowski. Obaj twierdzą też, że na naradzie podważyli obciążające Blidę zeznania Kmiecik.

Kaczyński nie wykluczył, że tak mogło być. Ziobro i Święczkowski stanowczo zaprzeczają. Ale Święczkowski przyznaje, że u premiera rozmawiano nie tyle o mafii węglowej, ale o tym, że sprawa obejmuje byłych członków władz państwowych i polityków. "Wymieniłem co najmniej kilkanaście nazwisk, zaczynając od Aleksandra Kwaśniewskiego. Wspomniałem o grożących przedawnieniach co do niektórych czynów i konieczności jak najszybszego zakończenia postępowania" - zeznał Święczkowski i dodał, że zapewnił premiera, iż wersję Kmiecik potwierdzili inni świadkowie.

Na naradzie zabrakło Zbigniewa Wassermanna, koordynatora służb specjalnych. "Tego typu fakt był podyktowany silną pozycją Zbigniewa Ziobry, który zdyskredytował w oczach premiera Wassermanna jako osobę, która nie umie trzymać języka za zębami" - wyjaśnia łódzkim śledczym Kaczmarek.

4. Premier Kaczyński prosi, by podczas zatrzymania nie zakładać jej kajdanek.

W śledztwie po śmierci Blidy przyzna, że liczy się nawet z aresztowaniem b. posłanki SLD. W tym czasie prokuratorzy formalnie prowadzący sprawę nie wiedzą jeszcze, że wydadzą nakaz jej zatrzymania.

5. Kolejna narada u premiera odbywa się 13 kwietnia. Brakuje tylko Szałka i Kornatowskiego. - Być może w czasie tego spotkania rzuciłem hasłowo, że w najbliższym czasie sprawa mafii węglowej będzie waloryzowana, tj. będą stawiane zarzuty - zezna potem Święczkowski.

6. Kilka dni potem szef ABW informuje prezydenta, że Blida zostanie zatrzymana. Nie jest jasne, czy wiedzą już o tym prokuratorzy z Katowic.

Lech Kaczyński potwierdza fakt tej rozmowy dopiero dziesięć miesięcy po śmierci Blidy. - Uprzedziłem Święczkowskiego, że do takiego zatrzymania potrzebne są żelazne dowody. Święczkowski powiedział, że mój brat też mówił o żelaznych dowodach, i zapewnił, że takie dowody są - przyznał prezydent (we "Wprost"). Dodał: "tylko w świecie Kafki i Mrożka fakt, że prezydent i premier wiedzą, co się dzieje w państwie, można nazwać naciskami i zagrożeniem dla demokracji".

7. W kwietniu 2007 r. prokuratorzy decydują się stawiać zarzuty w sprawie mafii węglowej. Chcą, by ABW zatrzymała dwóch prezesów spółek i b. posła AWS (mieli brać łapówki od Alexis) oraz przekazującego im pieniądze asystenta Kmiecik. Blida i prezes Baranowski mają dostać wezwania na konfrontację z Alexis.

Szef grupy śledczych Tomasz Balas ma wątpliwości "natury ogólnospołecznej" co do zatrzymania Blidy; boi się, że prokuratura będzie oskarżana o to, że staje się narzędziem walki politycznej. Podobnie uważa prokurator Małgorzata Kaczmarczyk-Suchan.

8. Szefowie nie akceptują planu prokuratorów. Na kilka dni przed akcją dochodzi do awantury. Szef Prokuratury Apelacyjnej Tomasz Janeczek zarzuca członkom specgrupy, że nie dorośli do bycia prokuratorami.

- Zdenerwowałem się. Stwierdziłem, że prokurator powinien kierować się wyłącznie ustawami, kodeksem. Wyraziłem pogląd, że wszystkie wymienione osoby powinny być zatrzymane - zeznał w Łodzi. Przyznał, że sugerował podwładnym, aby rozszerzyli Blidzie zarzuty o przyjęcie ponad pół miliona łapówki. Na tyle wyliczył kosmetyki, ubrania i materiały budowlane, które miała dostać od Alexis.

9. Śledczy uginają się i wystawiają nakaz zatrzymania Blidy. Baranowskiego decydują się jednak wezwać i dopiero wtedy przedstawić mu zarzut. Czy rozszerzyć zarzuty wobec Blidy - chcą zdecydować dopiero po jej przesłuchaniu.

10. Termin zatrzymania wyznacza Krzysztof Błach, szef Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Zmusza innego prokuratora, by w tym dniu zlecił zatrzymanie siedmiu osób podejrzanych o ustawianie przetargów w kopalni Budryk. To śledztwo nie ma żadnego związku ze sprawą Blidy. Chodzi o efekt propagandowy.

11. Napięcie podkręca „Misja specjalna” TVP. Na kilka godzin przed zatrzymaniem Blidy emituje reportaż o przekrętach na węglu. Kaczmarek mówi potem, że to nie przypadek. „Zawsze przed jakimiś zdarzeniami pojawiały się reportaże w »Misji « w oparciu o materiały służb bądź prokuratury. Widzę w tym zależność pomiędzy przyjacielskimi kontaktami Anity Gargas [wydawca programu] ze Zbigniewem Ziobrą. Często widywałem ją w jego gabinecie" - zeznał w łódzkiej prokuraturze. W książce „Cena władzy" Kaczmarek opisał spotkanie u prezydenta, na którym Ziobro zabiegał o awans dla Gargas.

Część III

25 kwietnia

Blida popełnia samobójstwo, sukces pt. "rozbicie układu" zmienia się w katastrofę. Nikogo już nie interesuje, kto i za co został zatrzymany. Liczy się tylko, dlaczego doszło do tej tragedii.

12. Rankiem zdenerwowany Ziobro dzwoni do Kaczmarka. „Pojawiły się następujące treści: jak chęć, żebym mu pomógł i doradził, co ma robić, jak się zachowywać, następnie mówił, że premier oczekuje wyników, a sytuacja jest tragiczna poprzez tę śmierć i on będzie musiał o tym mówić" - zeznał Kaczmarek, dodając, że Ziobro dzwonił do niego jeszcze kilka razy.

Ziobro dziś bagatelizuje - może to Kaczmarek pierwszy zadzwonił? Na przytomną uwagę Kaczmarka, że przecież są billingi, wycofuje się, nie pamięta.

Wieczorem Ziobro zapewnia w Sejmie, że sprawy nie znał.

Kaczmarek i Wassermann idą do prezydenta, by go ostrzec, że Ziobro przejmuje rolę drugiego premiera. "Rozmowa nie kleiła się z uwagi na fakt podenerwowania prezydenta [...]. Mówił o reperkusjach politycznych, bo opozycja będzie obciążała premiera za to, co się stało. Z wypowiedzi tych też wynikało, że nasza argumentacja, że osobą odpowiedzialną za to, co się wydarzyło, jest Ziobro, trafiła do prezydenta" - zeznał Kaczmarek.

W rozmowie z Moniką Olejnik prezydent potwierdził, że ta rozmowa miała miejsce. Kaczmarek miał narzekać, że akcja była źle przygotowana.

W swojej książce Kaczmarek twierdzi, że prezydent podzielał jego poglądy o Ziobrze: "Wielokrotnie powtarzał mi: masz za ministra człowieka w wieku lat 35 o mentalności dwudziestopięciolatka...".

Cztery miesiące po akcji w domu Blidów ABW zatrzymuje Kaczmarka. Prokuratura zarzuca mu fałszywe zeznania w sprawie tzw. przecieku w aferze gruntowej. Politycy PiS mówią, że Kaczmarek nie jest wiarygodnym świadkiem w sprawie Blidy.

Część IV

Mafia węglowa - dowodów brak

Nie ma dowodów, by Baranowski wziął od Blidy 80 tys. zł łapówki - uznaje katowicka prokuratura kilka tygodni po przegranej PiS w wyborach. I umarza śledztwo.

Umorzono też wątek korumpowania posłów SLD i nielegalnego finansowania kampanii Kwaśniewskiego. Oraz sprawę prezentów Kmiecik dla Blidy - z powodu śmierci b. posłanki.

Mafia węglowa skurczyła się do czterech osób. Oskarżeni to dwaj prezesi spółek, b. poseł AWS, który miał pośredniczyć w przekazaniu łapówki Dębskiemu, i asystent Kmiecik.

Alexis na konfrontacji z prezesami spółek węglowych podtrzymuje zeznania. Gdyby je wycofała, ze świadka stałaby się podejrzaną. Ale mówi też:

- Złamali mnie, więc zeznawałam. Nie wstydzę się tego, co zrobiłam. Pytali głównie o Basię, to mówiłam.



Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Kup licencję
  • Podyskutuj na forum