http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pokonać strach

Józef Życiński
2008-02-09, ostatnia aktualizacja 2008-02-08 17:18

Emocjonalna reakcja na język i formę "Strachu" Grossa nie może przesłaniać prawdziwych problemów, ciemnych kart polskiej historii. Od Jedwabnego po pogrom kielecki - pisze arcybiskup lubelski

Abp Życiński: Byłoby niewłaściwe, gdyby prawdziwe i bolesne treści książki Grossa zostały zbagatelizowane przez czytelnika wówczas, gdy swą uwagę skieruje on na niesprawiedliwe uogólnienia. Na zdjęciu autor
fot. Robert Kowalewski / AG
Abp Życiński: Byłoby niewłaściwe, gdyby prawdziwe i bolesne treści książki...


Byłoby niedobrze, gdyby w prowadzonym dotychczas dialogu polsko-żydowskim zaszła radykalna polaryzacja stanowisk jako odreagowanie emocjonalnych dyskusji wokół "Strachu" Jana Tomasza Grossa. Byłoby tragiczne, gdyby po przekroczeniu Rubikonu wzajemnej nieufności obie strony ukryły się w okopach i usiłowały podjąć licytację na niefortunne cytaty: z Grossa, z Chodakiewicza, może nawet z antysemickich książek Henryka Pająka. Należałoby wtedy ubolewać, że sytuacja taka może przynieść regres w tych dziedzinach dialogu, które stanowią tak ważne osiągnięcie wielu osób i środowisk, że nie wolno nam ich zaprzepaścić.

Nie wolno tym bardziej, że historia stawia przed nami nowe wyzwania. Smutny jubileusz 40 lat, które upłyną w tym roku od niesławnego Marca '68, winien stać się wspólną wielką okazją do dyskusji nad tym, jakie mechanizmy sprawiły, że 30 lat po tragicznym pogromie kryształowej nocy zorganizowanym przez NSDAP kierownictwo innej partii, PZPR, przeprowadziło w środku Europy bezprecedensową czystkę, łącząc żenujący antysemityzm z pozorowanym patriotyzmem.

Spisek żydowsko-katolicki?

Wśród dokumentów, które ocalały jako świadectwo tamtych dni, znajdujemy m.in. sprawozdanie warszawskiego Urzędu do spraw Wyznań z 16 kwietnia 1968 r. Czytamy w nim:

"Kardynał Wyszyński mógł być w zmowie z pewnymi syjonistami zajmującymi odpowiedzialne stanowiska w partii i aparacie państwowym i związku z tym jego decyzje mogły mieć określony cel,

- góra episkopatu w zmowie z opozycją chciała zjednoczyć się przeciwko partii i samemu Gomułce,

- akcje przeciwko syjonistom są godne poparcia, choć syjoniści dobrowolnie nie ustąpią,

- obecne kłopoty są wynikiem liberalizmu państwa w stosunku do młodzieży i episkopatu".

Partyjny historiozof, podpisujący się inicjałami A.P., opisywane poglądy łączy z nieokreśloną grupą księży, która nie podziela stanowiska Episkopatu potępiającego marcowe działania Służby Bezpieczeństwa. Tym razem zamiast tradycyjnego spisku żydowsko-masońskiego wytropił on spisek żydowsko-katolicki na szczytach władzy.

Lektura jego tekstu sprawia problemy tym wszystkim, którzy skłonni są przypisać bp. Wyszyńskiemu skłonności antysemickie. Nieuchronnie pojawia się bowiem pytanie, czy żelazny Prymas sympatyzował z antysemityzmem czy też z syjonizmem? Proste klasyfikacyjne schematy zawodzą po raz kolejny, wymagając kultury logicznej, która wychodzi poza operowanie czarno-białymi przeciwstawieniami.

Logika ran

Istnieją pewne tematy, których przywołanie wyzwala szczególnie mocne reakcje uczuciowe. Dla Polaków to Katyń, dla Żydów - Auschwitz czy Holocaust. Należy liczyć się z tym, że przywołanie tej tematyki może prowadzić do emocjonalnych zachowań świadczących, iż weszliśmy na teren, w którym dają znać o sobie niezagojone rany.

Logika ran różni się od logiki klasycznej i różnice te należy brać pod uwagę, aby uniknąć absurdalnych polemik. Różnice takie są zrozumiałe zwłaszcza w środowiskach, w których płynący czas nie jest w stanie ukoić bólu po stracie najbliższych.

Wspólnym zadaniem środowisk intelektualnych pozostaje jednak dążenie do kojenia tego bólu i poszukiwanie wartości, które łączą, nie dzielą. Dlatego z wielu powodów absolutnie niedopuszczalne byłoby studium naukowe, w którym umieszczono by sformułowanie: "Wszyscy Rosjanie są odpowiedzialni za Katyń". Niezależnie od głębokich ran towarzyszących tragedii Katynia znani są bowiem Rosjanie, którzy od początku mówili tym samym głosem co Polacy. Wiadomo również, że istnieją olbrzymie rzesze Rosjan, którzy o Katyniu nie wiedzieli i nie mieli na jego genezę żadnego wpływu. Operowanie kwantyfikatorem ogólnym stanowi w takim przypadku metodę kreowania prostej wizji świata za cenę łatwych uogólnień.

Obawiam się, że w "Strachu" Jana Tomasza Grossa mamy takich uogólnień dużo więcej, niż dopuszczają to standardy metodologiczne przyjęte dla opracowań naukowych. Skutkiem tego z lektury można się dowiedzieć, że antysemitami byli m.in. bp Stefan Wyszyński w okresie swej posługi w Lublinie, kard. Adam Sapieha w 1946 r., Zofia Kossak-Szczucka.

Kiedy zarzuca się antysemityzm tym, którzy jak Kossak-Szczucka byli skazani na śmierć za ratowanie Żydów, wtedy już nikt nie czuje się antysemitą, bo każdy może wyciszać sumienie, wyjaśniając, że wszyscy są podejrzani i oskarżani, bez względu na to, co rzeczywiście robili. Dlatego też w sposób niezamierzony książka Grossa może, niestety, wyciszyć wyrzuty sumienia u wielu osób, które powinny zadać sobie trud refleksji nad tym smutnym dziedzictwem ONR-u, które w patologicznych formach przetrwało do czasów dzisiejszych.

Kościół zawsze potępia zło

Byłoby niewłaściwe, gdyby te treści książki Grossa, które są zarówno prawdziwe, jak i bolesne, zostały zbagatelizowane przez czytelnika wówczas, gdy swą uwagę skieruje on na niesprawiedliwe uogólnienia. Tak np. znajdujemy w "Strachu" bardzo niesympatyczny obraz mego poprzednika w posłudze Kościołowi lubelskiemu - bp. Stefana Wyszyńskiego. Latem 1946 r., wkrótce po ingresie, przyjął on delegację Wojewódzkiego Komitetu Żydów Polskich, która prosiła go o wydanie specjalnej deklaracji w sprawie zajść kieleckich. Brak oczekiwanej reakcji biskupa lubelskiego jest traktowany jako wyraz jego sympatii do środowisk antysemickich (s. 135-136).

Dla pełni obrazu tamtego spotkania trzeba uwzględnić także te fragmenty sprawozdania sporządzonego przez Wojewódzki Komitet Żydów Polskich, o których Gross nie wspomina. W opisie odpowiedzi bp. Wyszyńskiego czytamy w sprawozdaniu: "Ks. biskup potępia wszelkie rodzaje mordów z punktu widzenia etyki chrześcijańskiej, w konkretnym kieleckim wypadku ks. biskup nie ma co dodawać lub specjalnie potępiać, gdyż idee potępienia zła Kościół szerzy zawsze".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 77 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kościół wyznaje grzechy

W poniedziałek w Rzymie rozpoczęła się wielka kościelna konferencja o pedofilii