http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Strach, ból i przebaczenie

Katarzyna Kolenda-Zaleska*
2008-01-21, ostatnia aktualizacja 2008-03-25 16:28

Ci, którzy odmawiają dziś prawa do obecności książki Jana T. Grossa "Strach", postepują jak profesorowie i studenci rzymskiego Uniwersytetu Sapienza, którzy odmówili wysłuchania papieża Benedykta XVI. I tu, i tu przeszłość wróciła z oskarżycielską mocą

Profesorowie zaatakowali papieża za wyrwane z kontekstu zdanie sprzed 17 lat. To był oczywisty pretekst, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie może podejrzewać dziś głowy Kościoła katolickiego o skłonność do potępiania Galileusza i podważania prawd nauki. Planowana wizyta papieża na uniwersytecie stała się jednak pretekstem do agresji w imię źle pojętej świeckości uniwersytetu i chęci zepchnięcia prawd wiary do krużganków Kościoła. Ci, którzy dziś sprzeciwiają się książce Grossa, kierują się podobnymi intencjami. Zepchnięcia bolesnych momentów historii Polski i Polaków do krużganków historii.

Papież w nie wygłoszonym, lecz odczytanym wykładzie tłumaczył, że "źródło powstania uniwersytetu leży w ludzkim głodzie wiedzy. (...) Człowiek chce wiedzieć, chce poznać prawdę. (...) Prawda znaczy więcej niż wiedza. Celem poznania prawdy jest zrozumienie, na czym polega dobro. Prawda czyni nas dobrymi, a dobro jest prawdziwe".

Czy książka Grossa przybliża nas do tej prawdy, z której wypływa dobro? Po odrzuceniu całej polemicznej ornamentyki publicystyki Grossa prawda jest straszna. Żydzi ginęli z rąk Polaków. Jakie więc dobro wypływa z książki "Strach"?

Gross nie przekazuje nam całej prawdy o tamtym ponurym czasie powojennym, w którym moralność i normy etyczne zostały zapomniane pod wpływem wojennego okrucieństwa. Nie pokazuje, że upadek moralny nie dotknął wszystkich, że byli ludzie, którzy w czasach Zagłady mieli odwagę przeciwstawić się złu. Ani razu - ani w tekście książki, ani w bibliografii - nie przywołuje Władysława Bartoszewskiego i przeprowadzonych przez niego badań, obserwacji, analiz. Tak, to poważny zarzut, ale nie przekreśla prawdy: Żydzi ginęli z rąk Polaków. W czasie wojny i po wojnie. Ten tak barbarzyńsko pogwałcony porządek moralny domaga się przywrócenia. Także po latach.

Bóg dał człowiekowi wolność, więc trudno obarczać go winą za nasze własne grzechy. Ale dał nam także odpowiedzialność i rozum, dał poczucie sprawiedliwości. Kluczem chrześcijańskiej mądrości i sprawiedliwości jest umiejętność przebaczania i tego właśnie brakuje w książce Grossa. Współczucia nie tylko dla ofiar, ale także dla ich dręczycieli.

Gross wykrzyczał swój gniew. Teraz być może nadszedł czas, by wykrzyczał także swój ból. Ból, który ogarnie nie tylko mordowanych Żydów, ale i mordujących Polaków. Aby odnalazł w sobie umiejętność współczucia jednym i drugim, bo jedni i drudzy byli i są ofiarami. Aby odnaleziona, odkryta bolesna prawda doprowadziła go do daru umiejętności przebaczania. Także po to, abyśmy i my także potrafili sobie przebaczyć. Za nie swoje winy, ale za swoją współodpowiedzialność.

Ci, którzy nie chcieli słuchać papieża, odrzucili inne niż ich spojrzenie na świat. Spojrzenie płynące z głębi wiary. Ci, którzy nie chcą słuchać Grossa, odrzucają spojrzenie na świat przez pryzmat ofiar. Nauka i wiedza być może nie są w stanie wyjaśnić złożoności świata, naukowcy pozbawiając się dialogu z metafizyką, pozbawiają się ważnego punktu odniesienia.

Bez wiedzy, którą przynosi książka Grossa, nie jesteśmy w stanie zrozumieć mentalności naszego społeczeństwa. Nie będziemy w stanie zrozumieć człowieka, który postawiony w sytuacji ekstremalnej i pozbawiony przez wojnę kotwicy normalności jest zdolny do zła. Czyż przypadek polskich żołnierzy w afgańskim Nangar Khel nie każe nam inaczej patrzeć na "Strach" i na zdolności człowieka do popełniania czynów złych?

Naukowcy z Sapienzy, odrzucając papieża, odrzucili równocześnie etyczny porządek świata wypływający z przykazań wiary. Nie chcieli słuchać czegoś, co zmusza do wysiłku wyjścia poza ustalone przez rozum schematy. Odrzucając "Strach", odrzucamy pytania o to, skąd w nas zło. Przy wszystkich swych niedoskonałościach "Strach" każe nam zrewidować wiele prawd o nas samych. I staje się przestrogą przed nadużywaniem wolności. A to nie są sprawy, które mogą spokojnie odejść w zapomnienie.

*Katarzyna Kolenda-Zaleska - "Fakty" TVN

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kościół wyznaje grzechy

W poniedziałek w Rzymie rozpoczęła się wielka kościelna konferencja o pedofilii