W 2008 r. komisja "Przyjazne państwo", na której czele stał
Janusz Palikot, stwierdziła, że utrzymywanie terenów rolnych w granicach miast to absurd i trzeba je z automatu odrolnić. Z pozoru taka zmiana była logiczna. Przecież nie będziemy w mieście uprawiać żyta i kapusty. A terenów pod zabudowę brakuje.
Wszyscy niemal jednogłośnie temu przyklasnęli. Prezydent
Lech Kaczyński, który argumentował, że jest to zły pomysł, bo w Polsce nie funkcjonuje planowanie przestrzenne, został przegłosowany, a jego weto odrzucone.
Kogo w końcu obchodzi coś tak mało istotnego i przyziemnego jak gleba?
Okazuje się, że obchodzi Unię Europejską. Według szacunków Europejskiej Agencji Środowiska 115 mln ha, czyli 12 proc. całkowitej powierzchni obszaru lądowego Europy, jest dotkniętych erozją wodną, natomiast 42 mln ha erozją powietrzną. W glebie spada zawartość materii organicznej, a to oznacza, że do atmosfery wydostaje się coraz więcej związków węgla odpowiedzialnych za zmiany klimatu.
Ponadto obszary pokryte betonem i asfaltem, które nie przepuszczają wody do gleby, zajmują obecnie 9 proc. powierzchni państw UE. W latach 1990-2000 w 15 krajach starej Unii zabudowywano co najmniej 275 ha dziennie. Dziś, jak podaje Komisja Europejska, co roku zabetonowujemy obszar wielkości Berlina. Jednym z negatywnych skutków coraz większej zabudowy są podtopienia i powodzie. Nie do końca potrafimy oszacować, jakie są ich koszty albo jakie straty betonowanie Ziemi powoduje w różnorodności biologicznej, ale są one liczone w dziesiątkach miliardów euro. Niektóre opracowania mówią o 38 mld rocznie.
Dlatego komisarz ds. środowiska Janez Potoenik zaproponował stworzenie specjalnej strategii ochrony gleb w UE. Komisja będzie naciskać na to, by państwa członkowskie poważnie traktowały planowanie przestrzenne i raczej nie zachęcały inwestorów do zalewania asfaltem i betonem nowych terenów albo żeby ewentualna zabudowa była robiona z głową, a nie chaotycznie.
Bardzo jestem ciekaw, co na to nasi politycy. Mam nadzieję, że nie zaczną krzyczeć jak zwykle, że zła Bruksela ogranicza nam rozwój, tylko pójdą po rozum do głowy i wezmą się do ochrony przestrzeni i gleb w Polsce.