W ten właśnie sposób, gdy w zeszłym tygodniu wędrowałem po Bieszczadach, z bliska przyjrzałem się kumakom górskim. Żeby znaleźć te dość małe płazy, nie trzeba schodzić ze szlaku, zagłębiać się w chaszcze albo zaglądać w tajemnicze zakamarki. Są wprost pod nogami - siedzą niemal w każdej koleinie wypełnionej wodą, a takich kolein na górskich szlakach jest, jak wiadomo, co niemiara.
Oczywiście zwykle nikt nie zwraca na nie uwagi. Z góry kumaki wyglądają szaro i nieciekawie, jak bryłka błota. Poza tym, gdy tylko zbliżymy się do zamieszkanej przez nie koleiny, to jedynym śladem ich obecności pozostaje zmącona woda. Na widok człowieka momentalnie zagrzebują się w muł.
Jeżeli jednak chwilę postoimy przy takiej kałuży, kumaki oswoją się z nami i wyjdą z kryjówek. I wtedy warto im się przyjrzeć. Wyglądają trochę jak ogórki kiszone z oczami - stwierdziła kiedyś blogerka Dagmara Marszycka i jest to najtrafniejszy opis kumaka, z jakim się spotkałem. Z bliska widać ich źrenice w kształcie małych serduszek, a także kolorowe plamy na brzuchu, podgardlu i łapkach, które kontrastują z szaroburym, błotnistym wierzchem. Mogą one być jaskrawożółte, pomarańczowe, a nawet czerwone.
Kumaki mają bardzo rozciągnięty okres godów, które trwają od kwietnia do czasem nawet sierpnia. Wtedy właśnie w kałużach na drogach można zobaczyć samce trzymające samice w talii, czyli tuż za tylnymi nogami. Efektem są kiście skrzeku przyczepione do zatopionych w drogowych koleinach trawek, a potem kijanki i młode kumaki, które też siedzą dość długo w tych koleinach, choć wydawałoby się, że to mało odpowiednie miejsce. Woda jest tam wprawdzie bardzo ciepła, a taką kumaki lubią, ale przecież drogami jeżdżą samochody, a ich koła rozjeżdżają właśnie koleiny. Jak to się dzieje, że kumaki nie giną w nich masowo?
Co prawda na gruntowych drogach nie ma wielkiego ruchu, ale zdarzają się rozjechane żaby, ropuchy, salamandry. Martwych kumaków zaś brak. Zapytałem o to kilku znajomych zajmujących się płazami. Wszyscy twierdzili, że kumaki nie giną, ale nikt nie potrafił wyjaśnić, jak udaje się im przetrwać pod kołami. - Samochody na takich drogach zwykle wolno się toczą, więc kumaki wiedzą zawczasu o nadciągającym niebezpieczeństwie - przypuszcza Joanna Mazgajska, autorka niedawno wydanej znakomitej książki "Płazy świata". - Może nawet nie wyskakują z kałuży, lecz rozpłaszczają się i chowają głęboko w muł?