http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nauka i nauczki z karmienia ptaków

Adam Wajrak
2010-01-20, ostatnia aktualizacja 2010-01-20 17:18
Adam Wajrak
Adam Wajrak
fot. Jacek Piotrowski/AG

Dostaję listy o ptakach, które przylatują do waszych karmników. W moim kłębi się niesamowicie. Mam sikory ubogie, modre, tabuny bogatek, wielkie stado mazurków oraz wróbli. W zimne dni litrowy słoik słonecznika znika w kilkanaście minut.

ZOBACZ TAKŻE
Dzięki badaniom prowadzonym przez ornitologów z Uniwersytetu Opolskiego oraz warszawskiej SGGW moje dokarmianie przydaje się nauce, a ja przy okazji co nieco dowiaduję się o ptakach stołujących się w moim ogrodzie. Bardzo rzadko się zdarza, bym co roku miał u siebie te same sikory. Na blisko 70 złapanych przez dr. Grzegorza Hebdę przy moim karmniku w tym roku tylko trzy bogatki miały obrączki z zeszłego roku. Takie badania mają ustalić, gdzie zimują ptaki, które zakładają gniazda w lesie pierwotnym, czyli w Rezerwacie Ścisłym Białowieskiego Parku Narodowego. - Ptaki ze skraju lasu czasami decydują się na zimowanie przy karmniku, natomiast te z głębi lasu zapewne lecą gdzieś daleko - opowiada dr Patryk Rowiński z SGGW. - Wyobraź sobie, że leśną sikorę z naszą obrączką złapano jesienią w Czeskich Budziejowicach!

Jak na razie nie wiadomo, skąd ta skłonność do podróżowania u sikor z głębi lasu.

To nie koniec naukowych ciekawostek związanych z karmnikiem. Jak ustalili David J. Flaspohter oraz Tammie J. Martinson, dokarmianie, przynajmniej w USA, pod względem skali i zasięgu jest jedną z największych ludzkich aktywności mających wpływ na przyrodę. Zajmuje się nim blisko 60 mln Amerykanów, a więc 40 proc. właścicieli domów. I nie chodzi tu o wpływ na ptaki, ale na bezkręgowce. Bo dokarmiając sprawiamy, że w jednym miejscu gromadzi się spora liczba ptaków, takich jak np. sikory, które i owszem zimą zjedzą słonecznik lub słoninkę, ale nie pogardzą również zimującymi w okolicy owadami. Wiele obserwacji wskazuje na to, że sikory zbierają 90 proc. swoich ofiar w promieniu 25 metrów od gniazda. Martinson i Flaspohter za pomocą prostego eksperymentu sprawdzili, że podobnie jest w okolicy karmników.

W wywierconych w korze dziurkach umieścili larwy mączników, które miały udawać zimujące owady. Dziurki zamaskowali i po 36 godzinach w pobliżu niektórych z tych drzew umieścili karmniki. Okazało się, że właśnie w tych miejscach ptaki znajdowały i zjadły znacznie więcej larw. Poza tym mączniki były zjadane znacznie szybciej i efektywniej tam, gdzie sypano więcej słonecznika.

Wniosek: w pobliżu karmnika zimujące pod korą owady mają znacznie mniejszą szansę na przetrwanie. - Karmniki mogą być świetnym sposobem na pozbywanie się owadów uznawanych przez nas za szkodliwe - konkludują Martinson i Flaspohter. Dodają jednak, że można się spodziewać nie tylko pozytywnych skutków. Sikory równie dobrze mogą przecież wyjadać zimujące pod korą pająki, które są naturalnymi wrogami wielu nielubianych przez nas owadów - czyli jak zwykle trzeba być ostrożnym z manipulacjami w przyrodzie. Nawet z tak niewinną i sympatyczną ingerencją jak zimowe dokarmianie ptaków.

Czekam na listy: adam.wajrak@gazeta.pl

  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    25 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':