http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Góry nie dla skuterów!

Adam Wajrak
2012-01-23, ostatnia aktualizacja 2012-01-23 16:06

- Przetarliśmy ci szlak - oznajmili mi napotkani na szlaku na Jawornik w Bieszczadach turyści. Byli chyba bardzo z siebie zadowoleni, że zrobili dobry uczynek. Ja byłem za to - łagodnie mówiąc - zdegustowany. Nie życzyłem sobie przecierania szlaku, a na pewno nie za pomocą śnieżnych skuterów.


Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
ZOBACZ TAKŻE
Bieszczady o tej porze roku są magiczne. Mało turystów, szlaki przykryte świeżym śniegiem. Jedyne ślady, na jakie można trafić, to tropy jelenia, lisa lub wilka. Albo innego narciarza, który wędruje sobie po cichu na swoich deskach po bieszczadzkich szlakach. Panuje cisza i spokój. I dobrze, bo przeganianie zwierząt o tej porze roku to barbarzyństwo. Dla jeleni głęboki śnieg to nie lada przeszkoda. Muszą zużywać masę energii. Dla wilków z kolei to czas dobrych łowów, bo w głębokim śniegu lub w zamarzniętym potoku jeleń jest łatwiejszą ofiarą. Bieszczady wydają się więc ciche i dzikie. Mnie raczej się wydawały do czasu, gdy zatrzymałem się w okolicach Wetliny na szlaku prowadzącym na Jawornik.

Było cicho i pięknie, dopóki z rykiem silników nie pojawiły się trzy śnieżne skutery, a na nich zadowoleni z siebie ludzie. Najpierw ich oczywiście usłyszałem, a potem zobaczyłem i niestety poczułem. Coś okropnego. Ryk silników i smród spalin. Gdy się zatrzymali, by bohatersko opowiedzieć o przecieraniu szlaku, kulturalnie i stanowczo odpowiedziałem, że takie poruszanie się po górach nie wzbudza mojego szacunku, tylko sprzeciw.

Nie chodzi tylko o moje doznania estetyczne, ale również o mieszkające w górach zwierzęta. Dla nich spotkanie ze skuterem musi być po prostu szokiem. Gdy przemierzałem Grenlandię, dowiedziałem się, że w jednej z północnych wspólnot inuickich zakazano w ogóle stosowania skuterów - właśnie ze względu na płoszenie zwierząt. Inuici postanowili, że skutery może mieć tylko policja, a jeżeli ktoś chce ruszyć w śniegi i lody, to niech idzie z psim zaprzęgiem. Podobnie jest na Spitsbergenie, na którym gubernator ograniczył - i to bardzo - strefy poruszania się na skuterach, właśnie ze względu na ochronę przyrody. I to wszystko dotyczy Arktyki, gdzie używanie skutera jest milion razy bardziej uzasadnione niż w naszych, niewielkich w sumie górach.

W parku narodowym Yellowstone i innych amerykańskich parkach przeprowadzono badania, z których wynika, że co prawda skutery nie wpływają na rozmieszczenie zwierząt takich jak wilk i jeleń, ale za to u osobników, które mają z maszynami kontakt, wyraźnie wzrasta poziom hormonu stresu. A to może się w końcu odbić na ich zdrowiu. Tu warto przypomnieć, że ruch skuterowy jest co prawda dopuszczony w parku narodowym Yellowstone, ale z powierzchnią blisko 9 tys km kw. jest on wielokrotnie większy niż całe Bieszczady i tylko dwa razy mniejszy niż całe polskie Karpaty.

Od wielu znajomych wiem, że skuterowy problem nie dotyczy tylko Bieszczadów. W zeszłym roku skuterowcy wtargnęli do ostoi zimujących niezwykle rzadkich i płochliwych cietrzewi w Karkonoszach, a Beskidy są nimi regularnie rozjeżdżane. Przyznam, że nie rozumiem ludzi, którzy z tych ryczących i śmierdzących maszyn chcą podziwiać góry. Podobnie jak quady jest to rozrywka dla zwykłych mięczaków, którym tylko się wydaje, że są dziarscy i dzielni. Ani to przygoda, ani to zmaganie się ze sobą. Bo przecież zamiast naszych mięśni wywożą nas do góry konie mechaniczne.

Zanim zjawisko to rozleje się zupełnie na całe polskie góry, warto coś z tym zrobić. Służby leśne powinny z jednej strony karać, z drugiej - myślę, że warto by wyznaczyć jakieś mało wartościowe tereny, gdzie można by się wyszaleć z mniejszą szkodą dla przyrody i innych ludzi. Od razu by było wiadomo, gdzie nie warto chodzić. Zanim się to stanie, my, miłośnicy przyrody, napotkanym na szlaku quadowcom i skuterowcom musimy po prostu mówić, że to wstyd tak poruszać się po górach. Może część z nich coś zrozumie. Taka rozmowa czasami odnosi lepszy skutek niż mandat.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 2
  • 2
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':