http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Jak drzewa przysłoniły leśnikowi las" - polemika

Marek Kwiatkowski
2011-12-29, ostatnia aktualizacja 2011-12-29 20:43

Giganty z Białowieży
Giganty z Białowieży
Adam Wajrak

Las, zgodnie z odpowiednią ustawą, to grunt z drzewami, podszytem, runem leśnym przeznaczony do produkcji leśnej, względnie uznany za rezerwat lub zabytek.

"Okazuje się, że nigdy za dużo o tym, czym jest las, a w szczególności las taki jak Puszcza Białowieska" - napisał Adam Wajrak w swym felietonie z 6 grudnia br., w którym polemizował z artykułem Jana Łukaszewicza pt. "Zapuszczona Puszcza" z tygodnika "Polityka".

A więc jeszcze raz... Las zgodnie z odpowiednią ustawą to grunt z drzewami, podszytem, runem leśnym przeznaczony do produkcji leśnej, względnie uznany za rezerwat lub zabytek. Ustawodawca nie zdefiniował terminu "produkcja leśna" uważając zapewne, że jest oczywisty.

We wrześniu br. wyszła drukiem napisana przeze mnie broszura "Las wyłonił się zza drzew", która traktuje o tym, jak doszło do wprowadzenia w Polsce zrównoważonej gospodarki leśnej i na czym polega ów obowiązujący w Lasach Państwowych od dwóch dziesięcioleci sposób gospodarowania. Jego główną cechą jest odejście od postrzegania lasu, jedynie jako "fabryki drewna" i równoprawne traktowanie wszelkich jego funkcji.

Aż tu, po trzech miesiącach Adam Wajrak niezamierzenie parafrazując tytuł tego wydawnictwa dowodzi czegoś zupełnie odwrotnego - że "polskie władze leśne" w Puszczy Białowieskiej, będącej symbolem ochrony przyrody, "kontynuują dziś" jej rabunkową wycinkę rozpoczętą przez Niemców w czasie I wojny światowej. Czyżby?

Okupant niemiecki wyciął w latach 1915-18 ok. 5 mln m sześc. drewna stosując zręby zupełne wielkości ponad 100 ha. Rocznie wychodzi 1,7 mln m sześc. Uwzględniając, że wówczas miał do dyspozycji obszar dwa razy większy (trochę więcej niż połowa puszczy należy obecnie do Białorusi) można przyjąć, że na polską część przypadło ok. 850 tys. m sześc. rocznie.

Tymczasem w ostatnich latach pozyskanie drewna przez "polskie władze leśne" wynosiło ok. 100 tys. m sześc. rocznie (w 2011 r. na skutek decyzji ministra ochrony środowiska - 48 tys. m sześc.) z czego połowa przypadała na tzw. trzebież, która polega na wycinaniu drzew i tak nie wytrzymujących konkurencji innych w trakcie wzrostu drzewostanu.

Takież - stutysięczne - zostało zaplanowane na następne 10 lat po wnikliwych pracach przeprowadzonych przez fachowców z Biura Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej, których pomiary dowodzą, że rok w rok przyrasta w części puszczy administrowanej przez LP ok. 300 tys. m sześc. drewna. Co do zrębów zupełnych, które wg zasad przyjętych w leśnictwie mogą mieć powierzchnię najwyżej 6 ha, to w ogóle się ich nie stosuje na terenie puszczy. Czy te liczby wskazują na "kontynuację" rabunkowej wycinki z czasów I wojny światowej?

Adam Wajrak polemizując z tekstem J. Łukaszewicza, który argumentował, że dla utrzymania dobrej kondycji puszczy leśnicy powinni w niej prowadzić cięcia - m. in. pozwalające na dostęp światła do dna lasu i jego odnawianie się - napisał, że tam, gdzie ich nie stosowano - mianowicie na obszarze ochrony ścisłej parku narodowego - jest „dziesięć razy większe zagęszczenie wielkich dębów”. To ma zawstydzić białowieskich leśników, przez których puszcza „ginie i ubożeje”...

Mateusz Szymura, starszy specjalista z zespołu ochrony przyrody Białowieskiego Parku Narodowego twierdzi, że nie ma takich danych, ale prawdopodobnie A.Wajrak niedużo mija się z prawdą. Nieprawdą natomiast jest, że to dowód na złe gospodarowanie leśników. Zadaniem gospodarki leśnej nie było hodowanie, jak największej liczby "wielkich dębów", ale "produkcja leśna" tj. głównie wycinanie tych i innych drzew w tzw. wieku rębności, kiedy przyrost ich masy zdecydowanie malał, a stawały się podatne na choroby i uszkodzenia.

Ten wiek w przypadku białowieskich dębów wynosił 180-240 lat. Jeśli jednak trafiły się dęby o wymiarach "pomnikowych" były pieczołowicie chronione. Niedostatek "wielkich dębów" jest obecnie niwelowany przez wprowadzony w 1998 r. przez dyrekcję generalną LP zakaz wycinania drzew i drzewostanów ponadstuletnich - jednak przepis ten jest tymczasowy i mocno dyskusyjny - właśnie z powodu konieczności utrzymania produkcji leśnej, a więc zapewnienia warunków do odnawiania się lasu. Można ustalić, ile wielkich dębów powinno znajdować się na danej powierzchni, ale pozostawianie wszystkich drzew, które przekroczyły wiek stu lat w celu spróchnienia nie wydaje się racjonalne.

Mniejsza niż w rezerwacie liczba "wielkich dębów" to nie jedyny powód, dla którego leśnicy z Białowieży nie powinni śmieć spojrzeć w oczy Adamowi Wajrakowi. Otóż - jak napisał - tam gdzie gospodarują średni wiek drzew i "zasoby drewna na pniu" są niższe niż w rezerwacie ścisłym.

Zadaniem lasu gospodarczego, w którym na dużym obszarze leśnicy stwarzają warunki do samosiewnego odnawiania się drzew lub je sadzą nie jest konkurowanie z rezerwatem, jeśli chodzi o "średni wiek". Natomiast co do zasobności drzewostanów, to lasy gospodarcze dostarczają przykładów, że prześcigają zasobnością białowieski rezerwat ścisły, chociaż ich średni wiek jest dużo niższy.

W końcu m.in. po to leśnicy je hodują. W lasach białowieskich nie zachodzi taka prawidłowość z kilku względów. Tamtejszy rezerwat ścisły zajmuje wyjątkowo bogate siedliska, co przekłada się na przyrost masy. Lasy poza rezerwatem przez ostatnie sto lat były wyjątkowo intensywnie eksploatowane - przez carskich urzędników, niemieckich okupantów, przedwojenną administrację polską (drewno na eksport), kapitalistów angielskich, bolszewików, a w reszcie w czasach stalinowskich, kiedy niewykonanie planu wycinki lub niechęć do jego przekroczenia łatwo mogła skończyć się wyrokiem więzienia za sabotaż.

Mimo tego ostatniego okresu zasobność białowieskich lasów po II wojnie światowej wzrosła z ok. 189 m sześc./ha, do ok. 335 m sześc./ha i doprowadziły do tego "polskie władze leśne". Jeśli Adam Wajrak chce rozliczać białowieskich leśników z zasobności powinien poczekać następne sto lat na rezultaty trwale zrównoważonej gospodarki leśnej i na pomiary, które będą prowadzone tą samą metodą dla rezerwatu ścisłego i lasów gospodarczych i dadzą porównywalne wyniki. Do wyniku tych pomiarów będzie należało dodać jeszcze masę drewna, którą w lasach gospodarczych pozyskano w trakcie ostatniej trzebieży.

Część pierwotna Puszczy Białowieskiej i jej część będąca od wieków lasami gospodarczymi, to dwie różne części. Winą Jana Łukaszewicza jest to, że nie zdefiniował tej różnicy na wstępie swego artykułu i nie stwierdził wyraźnie, o której części pisze - chociaż z racji przywoływania leśników widać, że chodziło mu o tę, w której gospodarują. Jednym z zabiegów proponowanych przez fachowców - urządzeniowców jest tam wycinanie grabów, które w puszczy zarastają ogromne połacie wypierając inne gatunki drzew.

Adam Wajrak napisał w felietonie, że nie wie „dlaczego tak przeraża dominacja grabu” - może więc zapytać radykalnych ekologistów, z którymi współpracuje. W swym manifeście dotyczącym gospodarki leśnej prowadzonej w części puszczy postulują oni niewycinanie grabów, ale tylko, jeśli nie zarosną one więcej niż 40 proc. danej powierzchni. W innym miejscu swego tekstu Adam Wajrak poucza o znaczeniu martwego drewna w lesie, chociaż dobrze wie - jako znawca puszczy - że jest go w „leśnej” części puszczy średnio 40 m sześc. na hektar tj. ok. 7 razy więcej niż w innych polskich lasach, a nie ma badań wskazujących, że taka ilość jest niewystarczająca dla organizmów, którym potrzebne jest do życia.

Na końcu felietonu znajduje się wniosek: „puszczą wciąż rządzą i chcą rządzić ludzie, którzy nie widzą, że las to skomplikowany układ zależności między wieloma organizmami, bo interesują ich wyłącznie drzewa, i to tylko takie, które mogą przerobić na deski”.

A. Wajrakowi chodzi oczywiście o leśników. Otóż oni "rządzą" jedynie na dwóch trzecich powierzchni Puszczy Białowieskiej, bo reszta to park narodowy i rezerwaty utworzone z ich inicjatywy. To tam termin "las" można definiować tak, jak to uczynił Adam Wajrak. Na pozostałym obszarze -w rzeczywistości ograniczone pozyskanie drewna jest prowadzone jedynie na 40 proc. tego kompleksu leśnego - obowiązuje ustawowa definicja lasu. Obowiązuje przede wszystkim leśników, którzy poza tym doskonale "widzą" czym jest las.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':