A co Ty o tym sądzisz? Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Za chwilę wysypię do mojego karmnika trochę słonecznika. Pojawią się natychmiast sikorki, a zaraz za nimi przyleci krogulec. Całkiem pospolity ptak drapieżny wyglądający jak miniaturka jastrzębia. Uwielbiam obserwować, jak krogulec poluje na ptasią drobnicę. Parę razy udało mi się zrobić mu zdjęcia. W tym roku jednak albo nie będę mógł tego robić w zgodzie z prawem, albo będę musiał wystąpić o zgodę na fotografowanie we własnym ogrodzie drapieżnika, który słynie z tego, że zimą przylatuje w pobliże ludzkich siedzib.
Mogę oczywiście wystąpić jeszcze do odpowiedniej dla mojego województwa Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska z podaniem o zezwolenie na fotografowanie i obserwowanie krogulca. Przecieracie drodzy czytelnicy oczy ze zdziwienia. Absurd? Ależ tak.
Ale też obowiązujące prawo podpisane tuż przed przyjęciem dymisji rządu przez ministra środowiska Andrzeja Kraszewskiego. Chodzi mi o nowe rozporządzenie o ochronie gatunkowej zwierząt. Wśród wielu zakazów dotyczących zwierząt chronionych takich jak zabijanie, umyślne płoszenie, niszczenie środowiska życia jest tam też przepis dotyczący fotografowania, filmowania i obserwacji mogących wywoływać niepokojenie lub płoszenie.
Sam zakaz może i nie jest głupi. Są gatunki wrażliwe na obecność człowieka, takie jak cietrzew, albo orzeł przedni, których filmowanie, fotografowanie i obserwowanie powinno być reglamentowane. Są takie, które są wrażliwe w okresie rozrodu, ale poza nim można je obserwować bez krzywdy dla nich.
Zdziwienie budzi warunkowość tego przepisu, bo raczej powinno być zapisane, że zakazuje się filmowania, fotografowania i obserwacji wywołujących niepokój, a nie mogących wywołać niepokój.
Każda obserwacja może potencjalnie wywołać niepokój, taki jak chociażby to, że zwierzę na chwilę przestanie jeść i zaniepokojone na nas popatrzy. Zwykle taki niepokój mija po paru sekundach i jest po problemie.
Niestety przepis warunkowy jest zapisany w ustawie i trudno go będzie zmienić, za to minister miał dowolność w wyborze gatunków, których on dotyczy. I powiem szczerze: ten wybór wygląda mi na sen wariata.
Dlaczego wśród tych gatunków są wszystkie ryjówki - małe owadożerne ssaki, które nawet nie zwracają uwagi na człowieka, gdy polują? Dlaczego jest wiele gatunków pospolitych, a nie ma płochliwych i rzadkich susłów? Dlaczego nie wolno obserwować i fotografować mało płochliwych i dobrze znoszących obecność człowieka dzięcioła trójpalczastego i sóweczki, a wolno bardzo płochliwego dzięcioła białogrzbietego? Dlaczego obserwacje kozic to zbrodnia, a świstaków już nie? Jak to się stało, że zakaz objął takie gatunki jak krogulec, co właśnie ugania się po wsiach i miastach albo pustułkę, których większość mieszka w ludzkich osiedlach na budynkach? To samo pytanie mam w sprawie pójdźki i płomykówki oraz puszczyka. Czy zimorodek ucierpi na tym, że ktoś go sfotografuje? Albo myszołów. Popatrzenie na myszołowa siedzącego na słupie przy drodze - próba zrobienia zdjęcia to dziś złamanie prawa!
Przepraszam za kpinę, ale może ktoś w resorcie środowiska uważa, że fotografia odbiera zwierzętom duszę, bo jakoś merytorycznego uzasadnienia nie mogę znaleźć. Wymieniam tylko najbardziej oczywiste przykłady, ale zapewniam że jest tego więcej.
Można śmiać się z tego absurdu, ale mi wcale nie jest do śmiechu. Nie tak dawno pisałem, że w naszym kraju za zabicie zwierzęcia chronionego w praktyce nie można skazać, bo trzeba wykazać przed sądem, że była to znacząca strata dla populacji.
Gospodarka leśna jest w praktyce wyłączona z przestrzegania przepisów o ochronie przyrody. Rzadkiego dzięcioła trójplaczastego nie można obserwować, ale las, w którym mieszka można wyciąć.
Resort środowiska pokazał, że zagrożeniem jest człowiek z lornetką lub aparatem. Taki jeden z drugim chodzi do lasu lub na łąki, podgląda te zwierzątka, a jak zobaczy, że coś się z nimi dzieje złego, to protestuje. No to trzeba zakazać i będzie po problemie. Tylko, jak to pogodzić zapisaną w tym samym rozporządzeniu koniecznością propagowania ochrony przyrody i edukacją?