Nie bez powodu symbolem ochrony przyrody w Polsce jest żubr. Gdyby królowie go nie chronili, to już nie mielibyśmy takiego skarbu jak Puszcza Białowieska. Żubry przetrwały, gdyż kary za ich zabicie były srogie. Dzięki temu możemy pękać z dumy i nosić żubra na znaczkach Ligi Ochrony Przyrody, najstarszej organizacji ochrony przyrody w naszym kraju. Możemy żubrami chwalić się przed światem w kolorowych folderach i w zapierających dech w piersiach filmach.
Mam przed sobą gorący jeszcze wyrok sądu w Bielsku Podlaskim w sprawie Białowieski Park Narodowy przeciwko Eugeniuszowi S., który we wrześniu zeszłego roku wyszedł na polowanie na dzika. Chciał upolować przelatka, dzika, który waży góra 40 kg. Ale zastrzelił żubra ważącego blisko 700 kg. Byka w wieku ok. ośmiu lat i dobrej kondycji - tak stwierdził lekarz weterynarii, który zwierzę oglądał i dokonał sekcji. Park Narodowy, reprezentujący skarb państwa, wycenił szkodę na ponad 50 tys. zł i tyle domagał się od myśliwego. Jak myślicie, czy skarb państwa otrzyma choć złotówkę? Otóż nie, figa z makiem! Sąd kolejnym i już ostatecznym wyrokiem stwierdził, że myśliwy, który pomylił dziczka z żubrem, nic nie zapłaci.
Wiem, łapiecie się teraz za głowę. Jak to możliwe! Co to za sąd!
Nie sąd tu winien, ale prawo. Gdyby myśliwy zabił nielegalnie jelenia, dzika, zająca lub inne zwierzę łowne, a więc takie, na którym zależy innym myśliwym, to by dostał karę za kłusownictwo, i to bez dyskusji. Ale on zabił żubra, czyli zwierzę chronione. A kodeks karny stanowi, że zabicie zwierzęcia chronionego jest przestępstwem dopiero wtedy, gdy tym czynem wyrządzimy znaczną szkodę w środowisku.
Co to znaczy znaczna szkoda? Czy jest nią zabicie jednego żubra, który w dodatku mógł być chory, jak napisał powołany ekspert, choć żubra na oczy nie widział i stwierdził to na odległość? Czy oceniając szkodę, brać pod uwagę wszystkie żubry żyjące na świecie, czy tylko te w Puszczy? To istotna różnica, bo w skali globu jest ich kilka tysięcy, czyli bardzo mało, a w skali Puszczy Białowieskiej ponad 450, czyli sporo.
Sąd spojrzał z lokalnego punktu widzenia i myśliwego uniewinnił. Można się zastanawiać, ile żubrów trzeba zabić, by dokonać istotnej szkody. Wystarczy zatłuc 10 czy może 100? Podejrzewam, że zaraz znalazłby się sprytny prawnik i wyjaśnił, że 100 to nie jest "istotna szkoda", bo przecież zostało jeszcze 350.
Nie mam wątpliwości, że przepis z warunkiem "istotnej szkody" stworzono po to, by jak najtrudniej było skazać myśliwego, który "pomyli" wilka z lisem, orła z kaczką albo zająca z rysiem. Tego ostatniego przykładu wcale sobie nie wymyśliłem. To dlatego policja i prokuratura nie pali się do ścigania takich przestępstw, bo wie, jak nikła szansa jest na skazanie sprawcy, nawet jeżeli uda się go złapać na gorącym uczynku.
Nasze państwo, owszem, chroni przyrodę, ale tylko pod warunkiem, że nie nastąpi na odcisk któremuś z wpływowych lobby - myśliwych, leśników, rolników lub rybaków. Zdziwilibyście się, jak bardzo niby-surowe przepisy pełne są wyłączeń dla "racjonalnej gospodarki leśnej" lub warunków takich jak "istotna szkoda".
Bardzo dobrze, że żubr jest nadal symbolem ochrony przyrody w naszym kraju. Tyle że powinien to być żubr zastrzelony.