Artykuł "Wyschnięci" Koleżanki mówiły, że zwariowałam. Że nie można zostawiać TAKIEGO faceta. Przystojnego, inteligentnego, z perspektywami. Miałam tysiąc wątpliwość i nawet nie mogłam prosić nikogo o radę, bo wtedy musiałabym przyznać, że tak naprawdę chodzi o seks. O te wszystkie wieczory pełne frustracji i ranki bez orgazmów. O te wszystkie rozmowy, które się nie odbyły. Może tkwiłabym w tym do dzisiaj, gdyby nie moja mama, która na moje pytanie - co mam wybrać: stabilizację czy samotność - odpowiedziała: 'Wybierz siebie'. Dzisiaj, trzy lata po tamtym rozstaniu, mam wszystko. Przystojnego, inteligentnego, 'perspektywicznego' faceta, żar w sypialni, otwartość i rozmowę o tym, co lubię. I mam coś najcenniejszego - siebie!
Agata
Jestem półtora roku po ślubie, mam dopiero 26 lat i myślę o rozwodzie. Nikt nie wie, dlaczego tak naprawdę mam dość faceta, którego kocham nad życie. Ta miłość miała być rozwiązaniem wszystkich 'niedociągnięć' naszego kilkuletniego przedmałżeńskiego związku. Ale w żaden sposób nie rozwiązała i teraz już jestem pewna - nie rozwiąże się. Mimo że mam świetną pracę, niezłe zarobki, że się rozwijam - jestem sfrustrowana. Potwierdzenia własnej atrakcyjności szukam w najgłupszych i prymitywnych sytuacjach. Zachowuję się jak małe dziecko, które tupie ze złości, bo nie dostało tego, czego chce, kiedy słyszę kolejny raz od mojego męża: 'Nie mam ochoty'. Ten, kto nie zna tego rozdzierającego bólu, nie zrozumie. Mój przykład najlepiej pokazuje, że miłość to nie wszystko.
P.
Po pierwszym rozwodzie poznałem na wczasach kobietę. Przy pierwszym seksie była zimna jak lód. Po kilku dniach na pytanie, na co masz ochotę (miałem na myśli konie, spacer), odpowiedziała: 'Na ciebie'. Po wczasach żadne z nas nie próbowało kontynuować znajomości. Byliśmy sobie potrzebni tylko wtedy. Mam 74 lata, moja druga żona jest kilka lat młodsza. Wystarczy, że tylko jej dotknę ręką i reaguję jak mężczyzna. Poznałem ją, jak miała 44 lata. Była typową zasuszoną księgową. Przy pierwszym seksie powiedziałem: 'Nie spiesz się', a po ostygnięciu: 'Reagujesz prawidłowo'. Miała kompleksy, że ma małe piersi. Po kilku tygodniach jej piersi bez żadnych wspomagań zaczęły rosnąć. Kwiaty trzeba umiejętnie podlewać. Nie ma zimnych kobiet, tylko mężczyźni są często egoistami i myślą tylko o sobie.
Wiesław