http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czytelnicy o "Zabawach ze swastyką"

red.
2008-05-28, ostatnia aktualizacja 2008-05-28 19:44

Opisaliśmy fenomen rekonstrukcji historycznych. Jak to na co dzień prawnicy, handlarze nieruchomości, fotograficy, w weekend ze swastyką w klapie bawią się w essesmanów. Oficjalnie są tylko modelarzami. Nieoficjalnie recytują za Hitlerem, że "ich honor to wierność".


Fot. Sergiusz Pęczek / AG
Fot. Tomasz Wawer / AG
Fot. Aleksander Prugar / AG
Czytelnicy rozpoczęli żywą dyskusję.

Nie zamykać historii za szybką

Od wielu lat jestem rekonstruktorem, aktywnym członkiem jednej z grup. Mam umundurowanie polskie i niemieckie. Dzięki takim artykułom skutecznie niszczycie "żywą historię", bo lepiej zamknąć ją w muzeum za szybką i w kapciach...

Czy byliście w Bovington w Anglii, tam mają np. w pełni zmotoryzowaną kompanię dywizji Grossdeutschland, która jest atrakcją zlotu i jakoś Albion nie drze z tego tytułu szat, zresztą takie grupy są w całej Europie, ale widać lepsza polska przaśna zaściankowość i tania sensacja bez rzetelnego komentarza.

Rekonstrukcja to lata kompletowania umundurowania, studiowania podręczników wojskowych, opanowania musztry i komend w danym języku, a wy co zrobiliście dla Historii? Oprócz krytyki. Pokażcie tło i tysiące ludzi, którzy przychodzą oglądać nasze przedstawienia, z wieloma rozmawiałem, ubrany w mundur, także niemiecki, jakoś nikogo to nigdy nie raziło i ludzie są zachwyceni.

Stać Was będzie, żeby opublikować tę ripostę? - wątpię. Zastanówcie się nad uczciwością, owszem nie brakuje wariatów w tym środowisku, ale artykuł jest tendencyjny i nie oddaje pełnego spektrum działalności stowarzyszeń. Z poważaniem

Policjant w służbie czynnej, na co dzień wiernie służący Rzeczypospolitej.

Zlepek sloganów i bzdur

Na wstępie chciałbym zaznaczyć ,że nie jestem rekonstruktorem jednostek niemieckich, lecz ich "przeciwnikiem" na rekonstrukcyjnym polu bitwy. Zajmuję się rekonstrukcją 101 dywizji powietrznodesantowej US-ARMY.

Artykuł przeczytałem z zainteresowaniem, jednak jest on naszpikowany fałszywymi tezami i cechuje się całkowitym niezrozumieniem zasad, sensu i celu istnienia Grup Rekonstrukcji Historycznej. Ot, po prostu zlepek sloganów i bzdur.

Rekonstrukcja historyczna to hobby mające na celu pokazanie i przybliżenie współczesnym pokoleniom umundurowania, uzbrojenia i życia codziennego oraz frontowego żołnierzy z różnych epok. Profesjonalni rekonstruktorzy (a tylko takie grupy są w artykule wymienione z nazwy) to aktorzy, historycy i manekiny w jednym.

Nie można obarczać aktora winą za to czego dokonał pierwowzór odtwarzanej przez niego postaci. Nasze przedstawienia to nic innego jak widowiska dla publiczności. Jednocześnie nie można pokazywać tylko tego co "dobre" lub "pozytywne", bo tym samym fałszowalibyśmy historię. Skupiliście się na kolegach odtwarzających jednostki waffen ss. Zbrodni dopuszczały się zresztą wszystkie strony w czasie wojny i dopuszczają się nadal w obecnych konfliktach. Wychodząc z takiego punktu widzenia nie można by było rekonstruować żadnej armii, żadnego konfliktu militarnego z jakiejkolwiek epoki! Nie miałby prawa powstać ani jeden film wojenny.

Nie wykazaliście nawet minimum dobrej woli, aby poznać hobby, o którym piszecie. Nie zapytaliście o to, jak wymienione grupy postrzegane są w środowisku rekonstruktorskim. Dowiedzielibyście się, że my rekonstruktorzy traktujemy wymienionych kolegów jako pełnych zaangażowania i profesjonalnych, odpowiedzialnych i godnych zaufania rekontruktorów. Nie essesmanów, lecz rekonstruktorów! Starają się jak najlepiej pokazać przeszłość. Nie da się tego zrobić bez ćwiczeń, szkoleń i doskonalenia umiejętności, tak wojskowych jak i aktorskich. Profesjonalizm, karność i wyszkolenie tych grup są godne pochwały. Nie gloryfikują tych formacji. A fakt, że używają w swoim środowisku imion i stopni jest powszechny nie tylko pomiędzy rekonstruktorami strony niemieckiej, ale na wszystkich stronach "frontu". Staramy się w pełni poznać i odtworzyć często konkretne postacie lub tworzymy ich fikcyjnych odpowiedników, jednak mimo kilku lat działania w ruchu rekonstrukcyjnym nie zauważyłem przesiąknięcia zakazaną w kraju ideologią. Pasjonuje nas mundur, barwa, broń, wyposażenie, życie codzienne odtwarzanych formacji. Szukanie w tym hobby siedliska nazizmu czy ruchów skrajnych jest błędne. Wspólnie z kolegami w różnych grup staramy się o to, aby element spaczony ideologicznie nie miał do nas wstępu. My rekonstruktorzy zakładamy mundur jak aktorzy na scenie, dzisiaj będzie to amerykański spadochroniarz, Obrońca Westerplatte z 1939 roku, żołnierz sowiecki, jutro mundur legionów Piłsudskiego, powstańca wielkopolskiego, pancerniaka od Maczka czy żołnierza waffen ss.

Zapytaliście jakie są granice zabaw w odtwarzanie historii? Granicami jest bezpieczeństwo widzów i uczestników (temu właśnie służą wspomniane manewry i ćwiczenia, aby nie dochodziło do wypadków) oraz prawda historyczna. Są wydarzenia, których rekonstruowanie nie powinno mieć miejsca. Jednak wiele zależy od tego na ile profesjonalnie i z szacunkiem dla przeszłości pewne rzeczy są organizowane i w jakiej formie (widowiska, spektaklu, czy rekonstrukcji) natomiast czy wydarzenia tragiczne i bolesne powinny być odtwarzane - zdecydowanie TAK, ale z wyczuciem, smakiem i odpowiedzialnością! Życzę "Gazecie" szerszego spojrzenia na rekonstrukcje jako na pozytywne i zdrowe zjawisko kulturowe, a nie tylko pod kątem szukania taniej sensacji, która tak zasłużonej gazecie po prostu nie przystoi.

Artur Marczyński z wykształcenia etnolog-socjolog, w wolnym czasie Arthuro M. Ferra, spadochroniarz z 326 batalionu saperskiego 101 dywizji powietrznodesantowej US Army

Pornografia historyczna

Urodziłem się po wojnie w roku 1958. Ale dla mnie i dla wielu moich rówieśników, II wojna światowa jest wydarzeniem bliskim i bolesnym, ponieważ dotknęła naszych rodziców. Moi nauczyciele byli często ofiarami, które przeżyły Oświęcim, Sybir, Powstanie Warszawskie. Takie "rekonstrukcje" uważam za rodzaj pornografii historycznej. Można iść dalej i w ramach "rekonstrukcji" zabawić się w gazowanie Żydów lub mordowanie polskich oficerów w Katyniu, Miednoje itp. Zagadnieniem dla psychologa jest to dlaczego ludzie się w to bawią?

Lucjan Stańko

Niegroźni maniacy?

Choć nie jestem uczestnikiem ani nawet umiarkowanym wielbicielem rekonstrukcji historycznych zdarzeń, to generalnie nie widzę w nich nic złego. Ot, grupa ludzi owładniętych szczególnego rodzaju manią w wolnym czasie dostarcza uciechy sobie i innym.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Chcesz iść na mecz? Idź do kina

Łatwiej chyba polecieć na Marsa niż dostać się na mecz naszej reprezentacji

Ale POleciało

PO ma najgorsze notowania i najmniejszą przewagę nad PiS od wygranych wyborów. Tych z 2007 r. - pokazuje sondaż TNS OBOP. Urosły słupki PiS, Ruchu Palikota i SLD

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W piątek z ''Gazetą'':

  • Gazeta Telewizyjna