http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Janosikowa : listy czytelników do "Gazety"

Halina Bortnowska, Eliza Prot, Michał Kwast
2007-09-03, ostatnia aktualizacja 2007-09-03 12:31

W reportażu "Janosikowa" (28 sierpnia) opisaliśmy lekarkę z Krakowa Ilonę Rosiek-Konieczną, która wypisywała tysiące recept na darmowe leki, żeby pomóc biednym. Dziś czeka ją zarzut wyłudzenia z NFZ i osiem lat więzienia. Dostaliśmy kilkaset listów od czytelników.

- Złamała prawo, ale pomogła ludziom. Sam nie wiem, czy bym tak na jej miejscu nie postąpił
Fot. Paweł Piotrowski / AG
- Złamała prawo, ale pomogła ludziom. Sam nie wiem, czy bym tak na jej miejscu...
SERWISY
Jałmużniczka

Prawie wszyscy, prawie zawsze mamy na powiekach i w uszach filtry, które pozwalają mniej widzieć i mniej słyszeć. Mamy je po to, aby nie docierało do nas cierpienie innych, a w każdym razie nie z całą siłą, jaką ma. Dzięki tym filtrom można żyć normalnie, łudząc się, że przyzwoicie wypełniamy przykazanie "...bliźniego jak siebie samego". A jeśli ktoś kiedyś swoje filtry wymontował, utracił? To musi znosić straszny ból bezsilnego współczucia. Musi z nim walczyć - na litość boską coś zrobić. Tak rozumiem przypadek dr Ilony z Krakowa.

Formalnie popełniła - i to wielekroć! - dość pospolity przekręt receptowy. Na taką skalę, jaką obejmuje jej poczucie, kto jest jej bliźnim, ojcem i matką, bratem i siostrą. System jej nie powołał, nie mogła na to czekać. Sama się mianowała jałmużniczką, zastępczynią władzy i podatników w praktykowaniu najkonieczniejszego miłosierdzia.

Sądzę, że władza powinna udzielić jej jałmużniczego "mandatu wstecz", umorzyć ów dług, spłacić go z rezerw na reprezentację.

Także my, podatnicy, możemy i powinniśmy to przyjąć przez współczucie dla współczucia. Jeśli nie byłoby innego sposobu, by ta lekarka nie dźwigała już długów zaciągniętych na pomoc dla innych, to pozostaje nadużywana, ale w tym wypadku usprawiedliwiona zbiórka publiczna; może połączona z poręczeniem przez stosowną fundację "pomocową".

Mam nadzieję, że inne listy też dadzą dr Ilonie poczucie zrozumienia i bezpieczeństwa, że potwierdzą, że współczucie jest siłą i warto go uczyć nawet bolesnym przykładem.

I jeszcze to: wierzę, że Bóg chce od nas bardzo niewiele, tylko że to ma być wszystko, co możemy. I On się zna na współczuciu, także bezsilnym.

Halina Bortnowska, członek Komitetu Helsińskiego w Polsce

Dopóki nie ma reformy, będą Janosikowie

Historia dr Ilony Rosiek-Koniecznej jest dobrą ilustracją niewydolności opieki społecznej w Polsce. Skala biedy i bezradności w Polsce jest ogromna, a odpowiedzialne za nią struktury państwa zdają się tego nie dostrzegać, licząc, że sprawę załatwi aktywność ludzi dobrej woli, społeczników organizujących grupy wsparcia bądź dobrego samarytanina, jakim jest Pani Doktor. Na szczęście dla nas ktoś chce pomagać ludziom, o których w ponoć katolickim kraju państwo troszczy się w ograniczonym zakresie, a w którym jednocześnie wydaje się pieniądze podatników na luksusowe fanaberie administracji państwowej. 

Jeżeli nie jesteśmy w stanie skutecznie zreformować funkcjonowanie opieki socjalnej i zdrowotnej dla najbiedniejszych i nieprzystosowanych, to musimy zaakceptować fakt istnienia ludzi, którzy nie oglądając się na ograniczenia prawne, pomagają tym ludziom. Budzą w nich, naszych współobywatelach, poczucie, że komuś na nich zależy, że na kogoś mogą liczyć, że ktoś im pomoże wyjść z dołka. Dzięki Janosikom możemy też z większą sympatią spojrzeć na bliźnich.

Jednak prawo, nawet złe, jest prawem i należy go przestrzegać. Rozwiązanie problemu widzę w uznaniu winy Pani Doktor, ale wydaniu wyroku w zawieszeniu.

Jej postawa wierna przysiędze Hipokratesa wzbudza mój wielki szacunek.

Prof. dr hab Eliza Prot

Nie ma zgody na janosikowanie

Z jednej strony wzrusza bezinteresowna pomoc pani Ilony udzielana najbiedniejszym i najbardziej potrzebującym, z drugiej nie można przymknąć oczu na łamanie przez nią prawa. Czy wolno okradać jednych, aby pomagać innym?

W świetle prawa pani Ilona, niestety, okradła NFZ. I nic to, że sama nie czerpała z tego żadnych korzyści, nic to, że nie wyciągnęła pliku banknotów z kieszeni konkretnej osoby, a "tylko" z kasy instytucji państwowej.

Czy można się włamać do banku, rozdać pieniądze ubogim i być bezkarnym? Czy janosikowanie jest uprawnione w normalnym społeczeństwie? Pani Ilona jest osobą wrażliwą, ale w swej chęci niesienia pomocy posunęła się zdecydowanie za daleko. Jest winna. Nie zasługuje, rzecz jasna, na spędzenie ośmiu lat w więzieniu, ale umiarkowana kara (w zawieszeniu) byłaby sprawiedliwa.

Na zakończenie: niezbyt szanuję osoby, które zaślepione chęcią niesienia pomocy innym zaniedbują własne dziecko, i to do tego stopnia, że zmuszone jest ono uciekać z domu przed nędzą i zagrożeniem.

Michał Kwast

  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos