Zamiast cytatu z Biblii Monika wybrała Vonneguta: "- O ile wiem, nawet Bóg nie jest dla nich świętością. - Więc nie ma dla nich nic świętego?
- Tylko jedno.
Próbowałam zgadywać.
-Ocean? Słońce?
- Człowiek. Nic poza tym" (fragm. "Kociej kołyski").
Zamiast formułki urzędnika Miłosz wybrał Stachurę:
"Martwy, monotonny refren: kocham ciebie, tylko ciebie znaczy: nie kocham was wszystkich, którzy nie jesteście nią lub nim. Znaczy: kocham jednego potwora, którego potworowatość polega między innymi na tym, że żąda, żeby kochać jego i tylko jego. Moja zaś potworowatość polega między innymi na tym, że przystaję na to" (fragm. "Mszy wędrującego").
Zamiast kościoła była warszawska siedziba wolnomyślicieli. Zamiast księdza - przyjaciele. Zamiast kazania były życzenia. Zamiast marszu Mendelssohna - skrzypce. Zamiast krzyża - logo Stowarzyszenia Racjonalistów. 9 grudnia 2007 roku Monika Szmidt i Miłosz Kuligowski zamiast kościelnego wzięli ślub humanistyczny.
Trzy tysiące Szkotów pozdrawia
Przyszła ponad setka osób. Rodzina, znajomi, członkowie i sympatycy Stowarzyszenia Racjonalistów, dziennikarze, gapie.
Piotr i Ola, studenci: - Dowiedzieliśmy się z internetu. Przyszliśmy raczej z ciekawości niż z przekonania. Jeśli brać ślub, to tylko taki. Na razie ślub to dla nas abstrakcja.
Ceremonię prowadzili Krzysztof Tanewski i Jane Bechtel. On, bo z Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, ona, bo ze Szkockiego Towarzystwa Humanistycznego, a w Szkocji od dwóch lat takie śluby mają moc prawną, i bo kobieta - dla humanistów równouprawnienie to podstawa.
Bechtel przekazała młodej parze życzenia od trzech tysięcy szkockich humanistów. Nakazała im zdrowy rozsądek i dobroć. Odpowiedzialność za siebie i świat. Miłość.
Tanewski mówił o równości w związku. O partnerstwie zamiast zależności i podporządkowania. O miłości, która ma zarówno ciało, jak i duszę. O wierności sobie oznaczającej wierność komuś, kogo się kocha.
Przyjaciel młodej pary przedstawił nowożeńców. Są z Trójmiasta. Mają po 23 lata. On kończy psychologię, ona już skończyła, pracuje jako terapeutka dzieci i młodzieży. Razem chcą założyć ośrodek pomocy
dla młodzieży bezdomnej.
Przysięgę młodzi napisali sobie sami. Ślubowali dzielenie się radością i smutkiem, ciałem i duszą, robienie porannej kawy i pieczenie ciasta, zasypianie i budzenie się razem, prawo do tęsknoty i troski, wspólne oglądanie filmów i czytanie.
Kiedy na podium wkroczył Mariusz Agnosiewicz ze Stowarzyszenia Racjonalistów, by objaśnić zebranym, co to jest ślub humanistyczny, młoda para dyskretnie się ulotniła.
"Ręką ludzką uczyniony"
Ślub humanistyczny ma zaspokajać potrzebę rytuału tym, którzy nie chcą lub nie mogą wybrać ślubu kościelnego. Ślub cywilny pozostawia zdaniem organizatorów i samych państwa młodych wiele do życzenia.
Źródło: Gazeta Wyborcza