http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Śmiejecie się z Babci H.?

Maja Sałwacka
2012-02-23, ostatnia aktualizacja 2012-02-23 15:55

Rodzina H. żąda anonimowości. Nie chcą żadnych zdjęć. Gospodarz zgodził się tylko na jedno zdjęcie pechowej styrty.
Rodzina H. żąda anonimowości. Nie chcą żadnych zdjęć. Gospodarz zgodził się tylko na jedno zdjęcie pechowej styrty.

Internauci od dwóch lat kulają się po dywanach, nawet amerykańska Polonia natrząsa się z "Babci H.", która dzwoni na policję w sprawie pożaru stogu. - Policja zrobiła z mojej matki kretynkę. Będziemy ratować honor matki - zapowiada rodzina


Czy po przeczytaniu artykułu dalej to nagranie wydaje się Państwu tak śmieszne? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Facebook, kolega (pół tysiąca znajomych) wkleja link "Babka dzwoni na policję - śmieszne". Słychać, jak głucha staruszka opowiada policjantowi, że pali się "styrta" siana. Ktoś rzuca, że "Babcia H." od dwóch lat jest hitem w internecie.

Halo, policja? Styrta płonie!

Sprawdzam, nagranie jest prawdziwe.

12 września 2009 r. dzwoni telefon alarmowy 997, odbiera dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Żarach.
- Proszę pana. Mówi H... J..., [adres]. Zaraz jak się tutaj wjeżdża, koło poczty objazd. Zgłaszam. Wybuch. Styrtę ktoś nam podpalił. Styrtę. - Co podpalił?
- Nie wiem kto.
- Ale co podpalił?
- Nie wiem kto. Ktoś podpalił.
- Nie kto, ale co?
- (...) Mówi H... J...
- Tak, ale co się stało?
- Styrta jest podpalona i styrta już prawie się dopala.
- Ta siana?
- [adres], tuż za pocztą, wkoło.
- A straż pożarna jedzie?
- Ja nie wiem, kto podpalił, ale ktoś podpalił...
- Stóg? Siano?
- Jest straż. Przyjechała straż.
- Jak jest straż pożarna, to dobrze.
- ...ale nie gasi.
- Gasi?
- Sterta się dopala.
- [...] Czy straż jest na miejscu?
- Na miejscu ja jestem.
- A straż?
- Syna nie ma w domu...



Giuseppe przedrzeźnia panią H.

2 stycznia 2010 r., godz. 18.24. Rozmowa z policjantem z pełnymi personaliami "Babci H." i jej adresem pojawia się w portalu Milanos.pl. Internauci publikują tu śmieszne filmiki. Dzień później jest już w Sadistic.pl, potem na YouTubie i Joe Monster. Internauci kopiują nagranie, publikują, przesyłają w mailach, zgrywają na komórki. W sieci jest kilkadziesiąt nagrań, każde ma od 20 do 180 tys. odsłon (np. filmy z lądowaniem kapitana Wrony mają 20-50 tys. wejść).

Ciągle ktoś wrzuca nowe filmy. Podkłada tło - zdjęcie staruszki z papierosem Mocnym albo w moherowym berecie. Wiosną ub.r. "Babcia H." została bohaterką "Celownika" Telewizji Polskiej. W materiale o tym, z jakim głupotami dzwonią Polacy na policję. Dziennikarka chwali dyżurnego policji za niebywałą cierpliwość. Na YouTubie pojawiają się miksy oryginalnego nagrania, np. "Babcia H. dzwoni do Chicago", "Babcia H. zamawia pizzę". Powstają pastisze. Młody Giuseppe ubrany w bluzę z kapturem przedrzeźnia panią H. w filmiku jakości HD. Linki są na Facebooku i Naszej Klasie. Nagrania słucha Polonia w USA i Anglii. Komentarze: "Stara głupia baba" albo "Pijana, głucha starucha".

Fanklub styrty

Najstarsza córka "Babci H." stawia mi dwa warunki: żadnych prawdziwych imion i nazwisk. I nie ma rozmów z matką o nagraniu. - Mama wie, że było, ale nie wie, jak wielką popularność zdobyła w internecie.

Rodzina ukrywa, że matka stała się bohaterką kpin. Ma chore serce. - Raz tylko jej powiedziałam, że policjanci ją nagrali, a teraz ludzie się z niej śmieją. Rozpłakała się. Nie mogła spać całą noc. Jeśli się zdenerwuje, może dostać zawału - mówi córka.

Z siostrą i bratem nie mówią matce ani o śledztwie, ani o tym, że podadzą policję do sądu. Wszystkie pocztówki, które ślą do "Babci H." fani z całej Polski, lądują w koszu. Ostatnia z Warszawy: "Zdrówka życzymy, pani J...! Fanclub podpalonej styrty".

- Ta akurat była miła. Ale za Boga nie powiem matce, że jej nagrań słucha Polonia w Ameryce. Jak mamy jej wytłumaczyć, że dzwoniła po pomoc, a policja zrobiła z niej kretynkę?

Córka o nagraniu dowiedziała się od sąsiadki, bo nie ma w domu internetu. - Słyszałaś mamę, jak dzwoni na policję? - wypaliła sąsiadka i puściła nagranie z komórki. Ludzie puszczali sobie je pod sklepem.

Na policję rodzina poszła kilka miesięcy później, gdy córka koleżanki, która mieszka w Kanadzie, zapytała czy ta "babcia od styrty" to przypadkiem nie pani H. z Lipinek".

Córka "Babci H." pojechała do siostry, która ma internet. - Siostra na głupie strony nie wchodzi, o mamie nie słyszała. Zaczęłyśmy grzebać. Była tego masa. Powiedziałam do siostry: "Jedziemy na komendę ratować honor matki".

Mili chłopcy z BSW

Marzec 2011. Córki pani H idą do żarskiego komendanta. Ten mówi, że prowadzi już śledztwo. Kilka dni później w Lipinkach zjawiają się policjanci Biura Spraw Wewnętrznych (policja w policji). - Kindersztubę chłopaki miały, że szok! Myślę, tacy z ikrą, wykształceni, to nagrania zaraz znikną z internetu. Może znajdą jeszcze podpalacza? - mówi córka.

Miesiąc później prokuratura śledztwo umarza, bo nie ma sprawców. Prokuratorzy ustalili, że rozmowę z policjantem automatycznie nagrał rejestrator. Zwrócili się do wydziału wspomagania zwalczania przemocy w cyberprzestrzeni wydziału kryminalnego Komendy Głównej, by ustalili, kto zarządza portalami. Dostają odpowiedź, że domenę zarejestrowano w Nikozji na Cyprze, ale zapisy logowań są na serwach we Francji. YouTube zapisują natomiast serwery w USA. - Brak jest fizycznych możliwości ustalenia osoby, która umieściła nagranie w portalu - pisze prokurator w uzasadnieniu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 38
  • 7
  • 13
  • 66
  • 8
  • 96 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    140 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':