Henryk K., lekarz radiolog z Łomży, miał proroczy sen: odwiedzi go w domu dziewczyna z niebieskim mikrofonem.
Wkrótce został wylosowany do udziału w show Polsatu - "Milion od zaraz". Kilka dni później Henryk K. zapukał do Krystyny i Piotra Mańczaków w Łomży. Mieszka kilka bloków dalej. Spotykali się w kościele. Piotr Mańczak: - Myślałem, że odwiedził nas jakiś anioł. Już od progu zapewniał: "Można wygrać nawet milion złotych. Od razu pomyślałem o waszych chłopcach. Żeby im pomóc". Adres dostał w parafii. W Łomży wszyscy nas znają. Tylko my mamy synów chorych na pęcherzowe oddzielanie się naskórka. Nie mogłem pojąć: przychodzi obcy człowiek i proponuje pieniądze.
Wystąpi na żywo rodzina z parafii Lekarz był z żoną. Tłumaczyli Mańczakom zasady programu. Kilka osób z różnych miast przedstawia swoje marzenia. Telewidzowie wysyłają esemesy. Kto otrzyma najwięcej, ten wygrywa. Kamera pokaże chłopców, a lekarz powie, że chce wygrać, by im pomóc. Taki show.
- W pewnej chwili zapytał, jaka kwota by nas interesowała. Każda! Byliśmy zaskoczeni, bo nigdy nikogo nie prosiliśmy o pieniądze. Nawet się nad tym nie zastanawialiśmy. Żona radiologa przekonywała: To jest palec boży, że do was przyszliśmy. Zobaczycie, pomożemy chłopcom - Mańczak opowiada, jakby rozmowa była wczoraj, a nie dokładnie przed rokiem.
W sobotę, dzień przed programem, obie rodziny spotkały się u księdza. Obiecał ogłosić z ambony, że w telewizji wystąpi lekarz K. i chłopcy. Informacja o programie trafiła też do gazetki parafialnej i na lokalne fora internetowe. Treść przepisano z notatek, które dał Henryk K.
„Od wielu lat parafianie z parafii pw. Krzyża św. w Łomży państwo Mańczak walczą o zdrowie swoich synów chorych na rzadką chorobę o nazwie pęcherzyca. Każdego miesiąca leczenie chłopców pochłania ogromne koszty. Dzięki inicjatywie innej rodziny ich losem udało się zainteresować telewizję Polsat. W niedzielę o godz. 17.45 będzie emitowany program »Milion od zaraz «, w którym wystąpi na żywo rodzina z parafii zabiegająca o środki dla Kuby i Adriana. Ich wielkość zależy od ilości esemesów... Zachęcamy wszystkich łomżan, aby włączyli się do akcji”.
Trzy esemesy na ''niebieskich'' Choroba, na którą cierpią Adrian i
Kuba, to Epidermolysis bullosa. Ma różne odmiany, a sprawcą są zmutowane geny. Zagrożeniem jest nawet ubranie. Ocieranie powoduje niegojące się rany. Najgorzej jest po nocy, kiedy chłopcy we śnie ruszają się, drapią. - Rano wyglądają jak rzeźnicy - wszystko we krwi. Pościel, piżamy. Adrian ma rany, które nie goją się od wielu lat - mówi Piotr Mańczak, ojciec chłopców.
Matka Krystyna Mańczak: - Gdy urodził się Adrian, 19 lat temu, choroba była w Polsce prawie nieznana. Przy porodzie zeszła mu skóra z rąk i nóg. Tego nigdy się nie wyleczy. Nasze życie polega na zmienianiu opatrunków.
W niedzielę, kiedy emitowano program, Mańczakowie poszli do domu radiologa.
Piotr Mańczak: - Pan Henryk chciał, żebyśmy pokazali do kamery zdjęcia chłopców bez ubrań. Dla zwiększenia efektu.
Mańczakowie nie zgodzili się. Ale namawiali rodzinę i znajomych, żeby esemesowali. Jeden esemes kosztował 5 złotych. Niektórzy wysyłali po kilka.
Pani Maria (nie chce podać nazwiska) wysłała trzy esemesy na rodzinę "niebieskich" (każdy uczestnik był oznaczony kolorem). - Jak ludzie wychodzili z kościoła, większość głosowała. Na Mańczaków. Nikt nie mówił, że wysyła na lekarza. Było jasne: pomagamy chorym chłopakom.
Dzwoni w Łomży, u Henryka K. To była czwarta edycja programu "Milion od zaraz". Kręcono także przed wejściem na antenę. Henryk K.: "Nagrodę przeznaczę dla ludzi, którzy tego potrzebują. Szczególnie
dzieci. To nasi przyjaciele. Przyszli pokazać się, ponieważ oni bardzo potrzebują pieniędzy. Liczę na was, telewidzowie, że będziecie słali esemesy, żeby pomóc tym dzieciom".
Piotr Mańczak zapamiętał przygotowania przed wejściem na żywo. Dziennikarka wyjaśniała Henrykowi K., o co go będzie pytać. - Jakie są pańskie marzenia, padło pytanie. A on, że pomoc chłopcom jest jego marzeniem. A jemu, jakby tylko zostało z wygranej na tandem, żeby z żoną mógł jeździć nad Biebrzą i Narwią, i na buty do biegania... Zapamiętałem, bo mówił to już przy księdzu wikariuszu. Potem twierdził, że to był taki żart.
Finał programu. Prowadzący Krzysztof Ibisz: - W którym domu zadzwoni telefon, ten uczestnik wygrywa.
Dzwoni w Łomży, u Henryka K. Euforia! Państwo K. i Mańczakowie skaczą, krzyczą, ściskają się. Chłopcy płaczą. Wygrana to 333 tysiące złotych (minus podatek).
Ibisz: - Panie Henryku! Widzę pana na ekranie! Dziękuję za wielkie serce. Za pana szczytny cel... Co pan czuje w tej chwili?