http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nie mogę patrzeć, jak wracają

Małgorzata Smolińska
2012-02-03, ostatnia aktualizacja 2012-02-09 12:21

Siostra Jolanta Glapka na budowie centrum Pasja Życia, w którym osoby uzależnione będą uczyć się żyć na nowo
Siostra Jolanta Glapka na budowie centrum Pasja Życia, w którym osoby uzależnione będą uczyć się żyć na nowo
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

Ludzie po wyjściu z zamkniętych ośrodków terapeutycznych potrzebują trampoliny. Oni nie wiedzą, jak poderwać dziewczynę "na trzeźwo". Często mają za sobą upośledzony proces dojrzewania, potrzebują, by ktoś się jeszcze nimi trochę "poopiekował"

Siostra Jolanta Glapka
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Siostra Jolanta Glapka
ZOBACZ TAKŻE

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



O Jolancie Glapce wiedziałam tylko, że to siostra ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa Sacré Coeur i że robi wspaniałe rzeczy. Koleżanka zachęciła mnie do spotkania się z nią, powiedziała: "To moja ulubiona zakonnica".

Spotykam ją w kawiarni w centrum Warszawy. Dżinsowa spódnica, szary żakiet, jedynie welon przypomina, że to zakonnica. Nie sposób nie polubić jej od pierwszego wejrzenia. Dużo energii, machanie rękami, a jak się śmieje, to całą twarzą.

Od 15 lat pracuje z księdzem Arkadiuszem Nowakiem w Ośrodku Readaptacyjno-Rehabilitacyjnym w Anielinie pod Warszawą. To ośrodek dla uzależnionych - od alkoholu, hazardu, pornografii, ale temat wiodący to narkotyki. Przez rok ciężko nad sobą pracują przy pomocy terapeutów i psychologów.

- Ale to nieuleczalna choroba - mówi siostra. - Siedmiu na ośmiu "wyleczonych" wraca prędzej czy później do nałogu. I ja nie mogę patrzeć, jak oni wracają - wzdycha siostra.

Dlatego wpadła na pomysł domu, w którym byli narkomani mogliby wdrażać się w "normalność". Siostra skrzyknęła przyjaciół, którzy "siedzą w temacie", i założyła fundację Pasja Życia. Jednym z założycieli jest Jacek Racięcki, terapeuta uzależnień związany z Centrum Pomocy Duchowej księży palotynów w Warszawie. - Ja też jestem chory. Moja choroba to hazard. I choć od 14 lat jestem "nieczynny", nie mogę powiedzieć o sobie, że "byłem" uzależniony. To tak jak z gruźlicą, zawsze może wrócić. - opowiada Racięcki. I dodaje: - Z zamkniętych ośrodków terapeutycznych ludzie wychodzą bez przygotowania, potrzebują trampoliny. Nie wiedzą, jak rozeznać, co dobre, a co groźne, jak żyć bez narkotyku, jak poderwać dziewczynę "na trzeźwo". Często mają za sobą upośledzony proces dojrzewania, szukają sensu życia, potrzebują, by ktoś się jeszcze nimi trochę "poopiekował". Centrum Pasja Życia to nie będzie miejsce terapii, lecz profilaktyki.

Dom powstaje w Legionowie pod Warszawą. Gdy jadę tam pierwszy raz, pod koniec sierpnia, nie widzę żadnej budowy, za to na środku działki usypaną górę żużlu. - To asfalt - prostuje pan Tadeusz Cizio, kierownik budowy. - Robili tu za rogiem drogę, musieli gdzieś to kilka tygodni przetrzymać, pozwoliłem, żeby u nas, w zamian wyasfaltują nam potem wjazd.

Pan Tadeusz budował pierwszą linię warszawskiego metra, potem autostrady w Iraku. Siostra mówi o nim w samych superlatywach: - Cuda wyczynia, żeby tylko budowę popchnąć do przodu, na rękę idzie, wyrozumiały.

Z Kalkuty do Legionowa

Jolanta Glapka długo szukała powołania. Był 1980 r., miała 29 lat i studia psychologiczne za sobą. Postanowiła, że zostanie świecką misjonarką w Kalkucie. Było jej wstyd, gdy w Kalkucie ją - zdrową, młodą kobietę - z wielkim plecakiem wiózł wychudzony rikszarz o nogach cienkich jak patyczki. Miała pracować w domu dziecka, ale trafiła do pracy w umieralni. Przerażające cierpienie, spokojnie patrzące oczy i smród rozkładającego się ciała. Chciała uciekać, ale została.

- Mój angielski był fatalny, więc ja po polsku, oni narzeczami, ale jakoś się rozumieliśmy! - wspomina.

Gdy zapytała Matkę Teresę, do jakiego zgromadzenia wstąpić, usłyszała, że to nie jest ważne - ważne, by być świętym. Potem zaraziła się malarią, trafiła do szpitala. Po powrocie do Polski nie powiedziała o chorobie ojcu - oficerowi WP, członkowi PZPR.

Młoda Jola usłyszała o księdzu, który miał "dar". - Albo wariat, albo święty, pomyślałam i zaryzykowałam. Przez dwa lata pomagał mi rozeznać wolę Bożą. Powiedział, że mam powołanie zakonne. Ale dodał, że na "czarną" zakonnicę się nie nadaję, bo za szybko chodzę - śmieje się siostra.

Nowicjat w Warszawie, pół roku przygotowań i śluby wieczyste w Rzymie, rok pracy w Londynie. Sióstr Sacré Coeur jest w Polsce około 100, na świecie 2,5 tys. Prowadzą domy rekolekcyjne i szkoły, zajmują się młodzieżą z pokręconymi życiorysami. Jedna z sióstr z domu na warszawskim Grabowie, gdzie mieszka siostra Jola, pracuje jako pielęgniarka na onkologii.

Niech się dzieje co chce

Po ślubach wciągnęły ją media. Przez trzy lata tworzyła z biskupem Chrapkiem radiostacje katolickie, potem była telewizja w Niepokalanowie. Do programu o narkomanach zaprosiła ks. Nowaka. - Dowiedziałem się, że siostra jest psychologiem z zawodu, była zainteresowana trudną młodzieżą. Okazała się bardzo otwarta - wspomina ksiądz.

Po programie zapytał: - Może byś przyszła do nas popracować?

Została terapeutką.

- Energetyzująca, góry by mogła przenosić, zawsze w świetnym humorze. Działa na zasadzie "ufam Bożej Opatrzności, niech się dzieje co chce". Więc czasem muszę siostrę hamować - dodaje ksiądz Nowak.

W ośrodku w Anielinie ludzie, którzy przeszli szpitalny odwyk, wracają do życia. Przez rok pacjent dzieli swoje dni na pół: popołudniami ma terapię, a do 12 pracuje. Można być wolontariuszem w hospicjum, kucharzem, ochroniarzem, liturgicznym, bibliotekarzem czy kwiatkowym. Kwiatkowy ma poważne zajęcie - 500 kwiatków trzeba oblecieć, czy nie padły, a jak któremuś liście uschły - kara.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':