http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zadyma w Londynie

bart
2011-03-27, ostatnia aktualizacja 2011-03-27 16:09

Wcześniej brutalne zamieszki w Londynie miały miejsce w marcu 2011 roku. Wtedy jednak demonstrujący sprzeciwiali się cięciom budżetowym.
Wcześniej brutalne zamieszki w Londynie miały miejsce w marcu 2011 roku. Wtedy jednak demonstrujący sprzeciwiali się cięciom budżetowym.
Fot. Lefteris Pitarakis AP

Rozbite witryny sklepów, graffiti na zabytkach, setki aresztowanych i rannych - to bilans sobotnich protestów przeciwko cięciom budżetowym w stolicy Wielkiej Brytanii.

Zamieszki w Londynie, 26 marca 2011
Fot. DYLAN MARTINEZ REUTERS
Zamieszki w Londynie, 26 marca 2011
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
To była największa demonstracja, jaką Wielka Brytania widziała od lat. Do londyńskiego śródmieścia z całego kraju specjalnymi pociągami i autobusami przyjechało 250 tys. nauczycieli, lekarzy, pielęgniarek, urzędników i zwykłych robotników, by zaprotestować przeciwko drastycznym oszczędnościom, które planuje konserwatywny rząd Davida Camerona. By zbić gigantyczny deficyt budżetowy do zera, rząd zdecydował się m.in. zwolnić pół miliona pracowników sektora publicznego.

Protest na początku przebiegał w spokoju, a 4,5 tys. policjantów zabezpieczających pochód nie miało nic do roboty. Związkowcy w płomiennych wystąpieniach zarzucali rządowi, że tnąc wydatki, rujnuje ludziom życie.

Potem jednak do głosu doszli lewaccy bojówkarze, którzy przebili się przez kordon policji i zaczęli rozbijać witryny luksusowych sklepów, demolować wnętrza znienawidzonych przez nich banków i rzucać w policjantów petardami oblepionymi monetami. Rannych zostało 35 osób, w tym kilku funkcjonariuszy. Aresztowano 200 osób. Zadymiarze wymalowali też graffiti na zabytkowych rzeźbach. - To był atak grupy kryminalistów, z którym nie mamy nic wspólnego - tłumaczyli potem przedstawiciele związków zawodowych, które organizowały protest.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':