http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dlaczego Polki chcą rodzić na Wyspach

Dominika Pszczółkowska
2011-03-11, ostatnia aktualizacja 2011-03-11 00:30

W Wielkiej Brytanii dobrze mieć dzieci - uważają Polki mieszkające na Wyspach. Chwalą pomoc państwa i mówią, że brakuje im tylko pomocy babć.


ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
SONDAŻ
Mieszkające w Wielkiej Brytanii Polki coraz chętniej decydują się na dziecko. Rodzą więcej dzieci niż Brytyjki i znacznie więcej niż Polki mieszkające w kraju. Jak myślisz, dlaczego?

bo mają lepsze warunki
bo już czas na dziecko
nie mam zdania



Anna Olszewska, która niebawem skończy 31 lat, w Wielkiej Brytanii jest od siedmiu lat. Pracuje w firmie prawniczej w Edynburgu, razem ze swoim partnerem Marcinem dorobiła się mieszkania. Po siedmiu latach decyzja o dziecku była naturalna. - Nie brałam pod uwagę, by rodzić w Polsce. Zostaniemy tu co najmniej jeszcze kilka lat - opowiada.

Poród w edynburskim szpitalu Olszewska wspomina bardzo dobrze: - Najpierw były bardzo fajne spotkania z położną. Szkoła rodzenia, poród rodzinny, środki przeciwbólowe i inne dodatki, np. poród w wodzie. Wszystko za darmo. A opieka poporodowa była przesympatyczna, czułam się, jakbym była jedyną rodzącą w całym szpitalu.

Podobnie uważa Magdalena Karlicka, która urodziła dwóch synów w hrabstwie Oxfordshire. - Szpital oceniam na szóstkę z plusem.

Obie Polki doceniają też pomoc państwa. W ciąży i rok po niej przysługują darmowe leki, dofinansowanie na żywność dla matki i niemowlaka, a dla osób mało zarabiających becikowe w wysokości 500 funtów. Pełnopłatny urlop macierzyński trwa tylko sześć tygodni. Przez następne 33 tygodnie matki, nawet te które pracowały dorywczo, dostają 124,88 funta tygodniowo. Dla mających pracę to gorsze rozwiązanie niż w Polsce, ale dla tych, które jej nie miały - lepsze.

- Pomoc jest spora - ocenia pani Magda, która nie zdążyła podjąć pracy w Wielkiej Brytanii, nim urodził się jej starszy syn. - Teraz dostaję niecałe 500 funtów na miesiąc, więc choć mój partner ma pracę, musimy się liczyć z każdym groszem - ocenia Olszewska.

Ale z powodu kryzysu władze tną zasiłki i dotyczy to także pomocy dla rodzin. Cięcia dotkną przede wszystkim dobrze zarabiających, którzy stracą np. część ulg podatkowych. Polacy od maja będą mieli nieco łatwiejszy dostęp do różnego rodzaju zasiłków, np. mieszkaniowych, bo skończy się siedmioletni okres przejściowy od wejścia Polski do UE.

Wysoka dzietność Polek na Wyspach dowodzi, że nasi rodacy decydują się osiąść tam na stałe - uważa demograf profesor Krystyna Iglicka, autorka raportu Centrum Stosunków Międzynarodowych poświęcony m.in. temu zagadnieniu. Świadczą o tym także imiona dzieci, które w większości są międzynarodowe. Pani Magda zdecydowała się na Antoniego i Leona, a niektórzy wybierają egzotyczne, np. Albion, Kahreen, Elian, Sadie.

Polki wychowujące dzieci na Wyspach skarżą się jedynie na brak pomocy babć. - Na dwa tygodnie przyjechała moja mama, potem mama mojego partnera, ale teraz zostaliśmy sami. Nie ma szans, byśmy chociaż raz w tygodniu wyszli gdzieś np. do restauracji - mówi Anna Olszewska.

O problemie wspomina też Magda Karlicka, ale jej zdaniem taka sytuacja ma także plusy. - Dzięki temu jesteśmy bardzo zgraną, zżytą rodziną. A gdy na chwilę przyjedzie babcia, bardziej to doceniamy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':