http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Podróż Tony'ego Blaira

Jacek Pawlicki
2010-09-02, ostatnia aktualizacja 2010-09-01 19:24

Tony Blair nie żałuje inwazji na Irak, ma fatalne zdanie o swym następcy Gordonie Brownie i nie kryje, że lubi alkohol. Początek sprzedaży wspomnień wyjątkowo nielubianego na Wyspach ekspremiera stał się wczoraj sensacją dnia.

Wspomnienia Tony'ego Blaira na witrynie jednej z londyńskich księgarń
Fot. Kirsty Wigglesworth AP
Wspomnienia Tony'ego Blaira na witrynie jednej z londyńskich księgarń
Uzgadniając pokój w Irlandii Północnej, Blair zmienił historię Wielkiej Brytanii. Idąc u boku George'a Busha na Irak w 2003 r., zmieniał losy świata. My zawdzięczamy mu otwarcie brytyjskiego rynku pracy po rozszerzeniu Unii Europejskiej w 2004 r.

Nazywany pudlem Busha odszedł w niełasce w 2007 r. w aurze oskarżeń o uległość USA i kłamstwa w sprawie przyczyn inwazji na Irak (chodzi o rzekome dowody wywiadu na to, że Saddam Husajn miał broń masowego rażenia).

Blair, laburzystowski premier w latach 1997-2007, uważany jest za najzdolniejszego brytyjskiego polityka od czasów Margaret Thatcher. Tak jak Winston Churchill i Thatcher należy do najbardziej znanych w świecie brytyjskich przywódców i podobnie jak tamci budzi kontrowersje.

- Zaczynał jako przywódca, który był przyjacielem wszystkich, ale skończył jako ktoś, kto w Wielkiej Brytanii nie ma prawie przyjaciół - konstatuje biograf Blaira Anthony Seldon. Jednak wciąż budzi emocje, o czym świadczy wielkie zainteresowanie jego 700-stronicową książką "A Journey" ("Podróż"), której sprzedaż zaczęła się wczoraj w Wielkiej Brytanii i kilkunastu innych krajach.

"Podróż" z miejsca stała się bestsellerem w brytyjskim Amazonie. Sensację budziła już dwa tygodnie temu, gdy Blair zapowiedział, że przekaże 4,6 mln funtów z honorarium organizacji pomagającej rannym i kalekim weteranom z Iraku i Afganistanu. Lewicowy "Mirror" napisał wówczas, że były premier powinien odciąć sobie kończynę i złożyć ją w ofierze weteranom, a prawicowy "Daily Mail" oskarżał go, że za miliony kupuje spokój sumienia (w Iraku zginęło blisko 200 brytyjskich żołnierzy).

W sprawach wielkiej polityki Blair nie zaskakuje - broni sojuszu z Bushem ("Był prawdziwym idealistą"). Powtarza, że choć nie żałuje decyzji o inwazji na Irak, to cierpi z powodu poległych żołnierzy i ofiar wojny. I podtrzymuje swą linię obrony, że pozostawienie przy władzy Saddama, który był nieobliczalnym dyktatorem bliskim pozyskania broni masowego rażenia, było gorszym rozwiązaniem niż wojna.

Blair przyznaje, że nie przewidział koszmaru, który rozpocznie się zaraz po wojnie z Saddamem, czyli fali terroru i anarchii, jaka zapanowała w Iraku. Nie wyobrażał też sobie, jak destrukcyjną rolę odegrają w tym kraju Al-Kaida i Iran.

Przyznaje też, że choć od razu zorientował się, jak wielkie będą konsekwencje 11 września, to nie doceniał siły islamskiego ekstremizmu.

O wypadku księżnej Diany w Paryżu dowiedział się o godz. 2 w nocy 31 sierpnia 1997 r. od policjanta, który go obudził. O godz. 4 Diana nie żyła. Blair twierdzi, że ostrzegał księżnę przed romansem z Dodim Al-Fayedem. O samej Dianie pisze m.in., że była, podobnie jak i on, manipulatorką brytyjskich serc i dusz.

Po śmierci Diany Blair "zaczął ratować monarchię przed nią samą". Przekonywał mianowicie Elżbietę II, która Diany nie lubiła, aby okazała sympatię zmarłej opłakiwanej przez naród coraz bardziej zirytowany milczeniem królowej w sprawie tej tragedii. Wspomina też, jak rok po śmierci Diany królowa w swej szkockiej rezydencji w Balmoral wprawiła go w osłupienie, sprzątając mu sprzed nosa pusty talerz po barbecue.

Blair pisze o swym zamiłowaniu do alkoholu. Tym, wyznaniem zaskoczył nawet Alastaira Campbella, człowieka, który był jego prawą ręką. "Whisky bez rozcieńczania albo gin z tonikiem przed kolacją. Potem dwa kieliszki wina, a nawet pół butelki. Ale nigdy nie przekraczałem bezpiecznego limitu w piciu. Miałem świadomość, że alkohol mu pomaga w pracy".

Znacznie większe kontrowersje wzbudziły fragmenty poświęcone relacjom Blaira z długoletnim współpracownikiem i następcą Gordonem Brownem. Blair obarcza Browna winą za klęskę laburzystów w wyborach 2010 r. "Wiedziałem, że to będzie katastrofa". Według Blaira Brown to dziwny człowiek, pozbawiony instynktu politycznego. Diane Abbott, jedna z kandydatek na szefową Partii Pracy, zarzuciła Blairowi, że wbija nóż w plecy Browna.

Wczoraj ekspremier nie uczestniczył w rozpoczęciu sprzedaży swych wspomnień. Był w Waszyngtonie, gdzie jako bliskowschodni negocjator pokojowy otwierał izraelsko-palestyńskie rozmowy.

- Przez wojnę w Iraku Blair jest skompromitowany w Wielkiej Brytanii. Może za 10-20 lat ludzie będą na niego patrzeć inaczej - mówi "Gazecie" politolog Suzanne Franks. Jednak jej zdaniem z Blairem będzie tak jak z Margaret Thatcher, która została doceniona przez Brytyjczyków po latach, a wcześniej cieszyła się wielką estymą w USA.

- W kraju nie ma żadnej politycznej przyszłości - przekonuje nas Franks. - W batalii o przywództwo w Partii Pracy toczonej między braćmi Davidem i Edem Milibandami nikt nie chce jego poparcia, bo mogłoby przynieść efekt przeciwny od spodziewanego.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos