http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Brytyjska władza w ręce ludu

Jacek Pawlicki
2010-07-20, ostatnia aktualizacja 2010-07-19 17:07

David Cameron
David Cameron
Fot. POOL

David Cameron obiecał wczoraj, że przekaże sporą część władzy w ręce ludzi. To jeden z najbardziej ambitnych programów decentralizacji władzy na Wyspach w ostatnich latach

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
SONDAŻ
Czy organizacje pozarządowe skuteczniej zwalczają problemy niż urzędnicy?

Tak
Tylko w takich dziedzinach jak kultura i sztuka
Nie
Nie interesuje mnie to

Ogłoszony wczoraj przez brytyjskiego premiera plan budowy "Wielkiego Społeczeństwa" (Big Society) zakłada, że lokalne społeczności i organizacje charytatywne będą rządzić lepiej niż urzędnicy z Whitehall, czyli rządowej administracji. Wszystko dlatego, że - jak twierdzi konserwatywny szef rządu - ludzie z lokalnych społeczności "robią pewne rzeczy z pasji", której brakuje urzędnikom za biurkami w Londynie.

- Tu chodzi o wyzwolenie [społecznej energii], największą, najbardziej dramatyczną redystrybucję władzy ze szczebla elit w Whitehall do mężczyzn i kobiet z ulicy - zapewniał w Liverpoolu premier. Nie stroniąc od patosu, tłumaczył, że scentralizowana władza, której zwolennikiem była rządząca do niedawna Partia Pracy, zmarnowała wiele talentów i dobrej energii społecznej. I jak, to wymownie określił, "zmieniała ludzi w zmęczone, pozbawione ideałów marionetki rządu".

Leżący na północy Anglii Liverpool jest jednym z czterech miejsc na Wyspach, które dobrowolnie zgłosiły się do przetestowania w praktyce idei "Wielkiego Społeczeństwa". Ponadto poligonem społecznej rewolucji staną się: Eden Valley w malowniczej Krainie Jezior, słynący z zamku królewskiego Windsor pod Londynem, Maidenhead w hrabstwie Berkshire i londyńska gmina Sutton. Wszędzie tam społeczne grupy lub organizacje charytatywne będą mogły przejąć sporą część sektora usług publicznych z rąk rządu bądź innych centralnych agend. Przejmą budynki użyteczności publicznej, lokalny transport, urzędy pocztowe, a nawet muzea, decydując np. o dłuższych godzinach ich otwarcia.

Rząd wyśle tam specjalnych doradców i podzieli się z nimi pieniędzmi, przekazując w zarządzanie część z lokalnych budżetów. Dodatkowo lokalne inicjatywy i inwestycje wspierać będzie powołany do tego celu Bank Wielkiego Społeczeństwa. Rezerwami tegoż mają stać się pieniądze pochodzące z części tzw. uśpionych kont (na których od 15 lat nie odnotowano żadnych operacji, a banki nie są w stanie dotrzeć do właścicieli) i popularnych w Anglii towarzystw budowlanych. Nowy bank ma ruszyć w przyszłym roku z kapitałem ok. 60 mln funtów.

Niestety, zdaniem ekspertów właśnie finanse są tu najsłabszym punktem. Premier zmuszony był od rana odpierać w BBC zarzuty laburzystowskiej opozycji, że jego program to parawan dla wymuszonych gigantycznym deficytem budżetowym cięć w sektorze publicznym. Wątpliwości zgłasza też londyńska finansjera, dla której idea Banku Wielkiego Społeczeństwa jest sporym znakiem zapytania. Choć według szacunków British Banking Association na uśpionych kontach leży w Wielkiej Brytanii ok. 400 mln funtów, banki komercyjne niechętnie podzielą się tymi pieniędzmi z rządem. Koniec końców może się okazać, że Bank Wielkiego Społeczeństwa będzie musiał szukać wsparcia w bankach komercyjnych, a te nie lubią udzielać kredytów na inwestycje komunalne.

Cameron zdaje sobie sprawę z tego, że nie będzie łatwo. - Będą problemy finansowe, prawne i natury biurokratycznej. I będą wątpliwości - na szczeblu lokalnym i w ramach grup interesu - mówił wczoraj w Liverpoolu. I zaraz dodał, że cztery gminy, które zgłosiły się do pilotażowego programu decentralizacji, staną się poligonem, na którym powstaną zręby "Wielkiego Społeczeństwa".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Whitney Houston nie żyje

Mariah Carey, Alicia Keys, Rihanna, Justin Bieber - największe gwiazdy muzyki mówią dziś i piszą, że Whitney Houston była dla nich wzorem i inspiracją