Bell zamieściła ogłoszenie pod nagłówkiem ''Skins Unofficial Party''. Było to nawiązanie do wywołującego duże emocje programu, w którym pokazywane są drastyczne sceny z młodzieżowych zabaw.
Internetowy post przyciągnął setki chętnych z całej okolicy. Sąsiedzi mówili później o dziesiątkach taksówek i minibusów podjeżdżających pod dom Bellów. Większości gości organizatorka nawet nie znała. Impreza szybko wymknęła się spod kontroli.
- Przeszukali każdą szufladę, próbowali włamać się do samochodów zaparkowanych na ulicy, zażywali narkotyki. Byli jak zwierzęta. Po prostu zwierzęta - mówiła portalowi Telegraph.co.uk matka dziewczyny. Goście ukradli z domu całą gotówkę i biżuterię, bujali się na żyrandolach i niszczyli wszystko, co wpadło w ich ręce. Kiedy sąsiedzi usiłowali interweniować, młodzież zabarykadowała się w środku.
Policjanci, którzy przyjechali na miejsce siedmioma radiowozami, nie reagowali. - Nie mogliśmy siłą przerwać imprezy. Taki ruch tylko zaogniłoby sytuację, a dziesiątki pijanych nastolatków mogłyby zaatakować sąsiednie
domy - stwierdził rzecznik.
- Nasz dom był nieskazitelnie czysty. Teraz jesteśmy bezdomni. Nie możemy tu mieszkać. Rachel zawiodła moje zaufanie, nie chcę, żeby do nas wróciła - stwierdziła w rozmowie z portalem Telegraph.co.uk matka dziewczyny. Po imprezie nastolatka ukryła się u koleżanki.