Ubrany w muzułmańską szatę brodaty radykał o groźnym spojrzeniu to od lat prawdziwa zmora brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości. Brytyjczycy od sześciu lat próbują załatwić jego deportację do Jordanii, gdzie został skazany na dożywocie za terroryzm, a Abu Katada, którego prawdziwe nazwisko to Umar Usman, skutecznie te próby udaremnia.
Przyjechał do Wielkiej Brytanii w 1993 r., opowiadając o torturach, jakim był poddawany w kraju, i prosząc o azyl. Rok później dostał prawo pobytu. Charyzmatyczny imam o radykalnych poglądach, gorliwie nawołujący współwyznawców do dżihadu, szybko stał się czołową postacią wśród europejskich islamistów. Jego kazania w muzułmańskim centrum Fourth Feathers w Londynie robiły prawdziwą furorę, ich zapis znaleziono w Hamburgu w mieszkaniu autorów zamachów z 11 września 2001 r. na
Nowy Jork i Waszyngton.
Bob Quick, były szef jednostki antyterrorystycznej w Scotland Yardzie, uważa Abu Katadę za "niezwykle niebezpiecznego". - To człowiek o olbrzymich wpływach w Europie i na Bliskim Wschodzie. Ma powiązania z Al-Kaidą i ekstremalne poglądy, które chce szerzyć za wszelką cenę - mówił w BBC.
Po raz pierwszy został aresztowany w 2002 r. jako podejrzany o terroryzm. Trzy lata później Brytyjczycy zdecydowali, że chcą go deportować. Od tego czasu Jordańczyk kilkakrotnie odwoływał się od tej decyzji, w 2009 r. poprosił o pomoc Europejski Trybunał w Strasburgu.
We wtorek jego sędziowie zdecydowali, że imam zostanie w Wielkiej Brytanii. Mimo że Brytyjczycy zawarli z Ammanem umowę gwarantującą, że Abu Katada nie będzie po powrocie torturowany, sędziowie ze Strasburga uznali, że to nie wystarczy. Uważają, że jego proces w Jordanii opierałby się na dowodach uzyskanych dzięki torturowaniu innych podejrzanych w tej samej sprawie. "Rząd Jordanii nie dowiódł, że dowody uzyskane w wyniku tortur nie zostaną użyte przeciwko panu Usmanowi, dlatego deportacja byłaby odmówieniem mu prawa do sprawiedliwego procesu" - napisali w uzasadnieniu.
Brytyjczyków czeka teraz kolejna batalia o deportację Abu Katady. Szefowa MSW Theresa May nazwała decyzję Trybunału w Strasburgu "rozczarowującą". - To nie jest koniec, teraz musimy rozpatrzyć inne opcje prawne - mówiła. - Jednak ta decyzja nie oznacza, że nie możemy deportować innych cudzoziemców - zaznaczyła.
Pani minister ma na myśli innych podejrzanych o terroryzm, o których deportację walczą Brytyjczycy, m.in. Abu Hamzę, słynnego Egipcjanina z hakiem zamiast dłoni, którego Trybunał w Strasburgu nie pozwolił deportować do
USA, gdzie za podżeganie do terroryzmu może mu grozić kara śmierci. Według BBC w brytyjskich więzieniach w podobnej sytuacji jak dwaj imamowie jest co najmniej 15 osób, które Brytyjczycy próbują deportować m.in. do Egiptu i Algierii.
Wielka Brytania, która podpisała europejską konwencję praw człowieka, nie może deportować cudzoziemców do krajów, w których grożą im tortury. Brytyjskie władze próbowały obejść ten problem, podpisując porozumienia z krajami pochodzenia deportowanych, m. in. z Jordanią, że będą oni tam traktowani humanitarnie. Jednak wyrok Trybunału w Strasburgu pokazuje, że takie umowy nie wystarczą.