http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Przeciwnik Chaveza zagłodził się na śmierć

Maciej Stasiński
2010-09-03, ostatnia aktualizacja 2010-09-02 16:13

W Caracas zmarł z głodu Franklin Brito, którego władze pozbawiły majątku ziemskiego. - To, co mówi Hugo Chavez - socjalizm albo śmierć - jest więc prawdą - mówi wenezuelski działacz praw człowieka

Hugo Chavez
Fot. Fernando Vergara AP
Hugo Chavez
Pod zakładem pogrzebowym, dokąd przywieziono trumnę Brito, czekał tłum przeciwników prezydenta Hugo Chaveza. Ludzie zabrali trumnę i przeszli z nią aleją Libertatora, śpiewając narodowy i krzycząc: - Bohaterze, prowadź nas do walki! Potem karawan odjechał do Rio Caribe w stanie Sucre, 50 km na wschód od Caracas, gdzie mieszkał Brito i gdzie odbędzie się pogrzeb.

Opozycja ogłosiła, że to rząd jest winny śmierci Brito, i zażądała dochodzenia od Organizacji Państw Amerykańskich. Rząd odparł, że bardzo dbał o prawa Franklina Brito, a jego śmierci potrzebowali "na swoje brudne sztandary" jego wrogowie, tzn. "opozycja, kanalie medialne i Kościół katolicki".

Franklin Brito walczył od 2003 r., kiedy prezydent Wenezueli wywłaszczył jego 300-hektarowy majątek pod pretekstem, że ziemia leżała odłogiem, a on nie miał formalnego dowodu własności. Ziemię najechali zwolennicy Chaveza, a rząd zalegalizował okupację, wydając im nowe dowody własności. W ten sposób prezydent rozpoczął reformę rolną i na jej podstawie przez siedem lat wywłaszczył właścicieli około pół miliona hektarów ziemi ornej i pastwisk. W międzyczasie Brito i jego żona zostali wyrzuceni z pracy w ministerstwie edukacji.

Brito zaskarżył obie decyzje, ale nie doczekawszy się odpowiedzi w roku 2004 ogłosił na placu Miranda w Caracas swój pierwszy protest głodowy przeciw wyrzuceniu na bruk oraz wywłaszczeniu. Na znak protestu obciął sobie wówczas mały palec u ręki.

Maraton skarg i odwołań skłonił rząd do uznania w 2006 r., że Brito pozostaje prawnym właścicielem swojego majątku, i przyznania mu nawet odszkodowania. Władze odmawiały jednak cofnięcia tytułów własności ludzi, którzy zajęli jego ziemie, oraz pisemnego stwierdzenia nielegalności wywłaszczenia. Brito odszkodowania nie przyjął i protestował dalej. Wniósł sprawę do sądu najwyższego.

Po kolejnych trzech latach bojów sądowych rok temu ostatecznie rząd wycofał nakaz wywłaszczenia i potwierdził własność Brito. Ten upierał się przy formalnej decyzji na piśmie oraz rzeczywistym odszkodowaniu za sześć lat pozbawienia go majątku. Ponieważ władze odmawiały, Brito ogłosił kolejną, ósmą już głodówkę pod siedzibą Organizacji Państw Amerykańskich w Caracas.

W grudniu 2009 r. na podstawie postanowienia prokuratora generalnego Brito został przemocą zawieziony do szpitala wojskowego w Caracas, a rzecznik praw obywatelskich ogłosił, że jest niespełna rozumu. W szpitalu był trzymany siłą, a władze nie dopuszczały do niego jego lekarza. Słabł z dnia na dzień, w sierpniu odmówił przyjmowania płynów, 20 sierpnia zapadł w śpiączkę. 31 sierpnia zmarł, ważąc nieco ponad 35 kg.

- Człowiek, który dochodził swoich praw, umiera po proteście głodowym - mówił José Colina, rzecznik stowarzyszenia Wenezuelczyków Prześladowanych z Powodów Politycznych. - To, co mówi Hugo Chavez - socjalizm albo śmierć - jest więc prawdą. Obywatel, który na socjalizm się nie zgadza, musi umrzeć.

- Franklin jest ofiarą totalitaryzmu. Chavez go zabił - oświadczył w Hawanie sławny dysydent Guillermo Farinas, który wielokrotnie głodował w proteście przeciw kubańskiej dyktaturze, której Chavez jest sojusznikiem i sponsorem. Ostatnia głodówka Farinasa doprowadziła w czerwcu do uwolnienia części więźniów politycznych na Kubie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 21 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':