Dane zebrane przez Biuro ONZ ds. Narkotyków i Przestępczości są dla władz w Caracas nieubłagane. W latach 2006-08 aż 67 - czyli ponad połowa wielkich ładunków kokainy przechwyconych na trasach szmuglerskich - pochodziła z Wenezueli. Raport stwierdza, że jest to skutek zaniechań w polityce zwalczania handlu narkotykami ze strony rządu prezydenta Hugo Chaveza. Zdaniem wenezuelskich władz raport jest nieprawdziwy.
Dokument ONZ pokazuje jednak, że większość awionetek i statków, na których skonfiskowano kokainę w Hondurasie, Hiszpanii czy Sierra Leone, wystartowała lub wypłynęła z Wenezueli. Szlak przez Afrykę do Europy wykryto w ogóle po raz pierwszy w lipcu 2008 r., gdy w Sierra Leone przechwycono samolot z Wenezueli z fałszywymi znakami Czerwonego Krzyża i 600 kg kokainy na pokładzie.
Raport nie oskarża wprost rządu Chaveza, ale poszlaki wskazują na to, że gigantyczny szmugiel narkotyków nie może odbywać się bez wiedzy władzy.
Wenezuela nie produkuje bowiem kokainy, lecz pośredniczy w jej wywozie z Kolumbii,
Peru i Boliwii - trzech głównych producentów światowych.
Trzy tygodnie temu
policja w Andorze aresztowała Normana Puertę, byłego szefa wenezuelskiej policji narkotykowej, który przeszedł na emeryturę w 2008 r. Próbował on wypłacić z konta w jednym z banków milion dolarów, które wpłynęły tam z podejrzanej spółki z siedzibą w Panamie. Opozycyjna prasa przypomina, że Puerta brał udział w przechwyceniu w 2007 r. w Ciudad Bolivar transportu 700 kg kokainy, z których policja zniszczyła tylko 612 kg.
Przemytem narkotyków z Kolumbii, z którą Wenezuela ma 2,3 tys. km granicy przebiegającej w odludnych, trudno dostępnych i słabo strzeżonych regionach, przed laty trudniły się wielkie kartele narkotykowe, ale przerzucały je przez Panamę, Kubę i
Meksyk do
USA. Potem wyparły je z narkobiznesu nieregularne armie terrorystyczne: lewacka partyzantka FARC oraz zwalczające ją oddziały Samoobrony Kolumbii. Dziś bezpośrednio z Kolumbii wyrusza do USA czy Europy zaledwie 5 proc. transportów kokainy, a z Wenezueli - 56 proc.
Od wielu lat Chavez jawnie wspiera FARC, którą USA i UE uznają za organizację terrorystyczną. Po kryjomu pomaga jej wywozić z Kolumbii kokainę oraz sprowadzać broń, na którą idą pieniądze z narkotyków. Na terytorium Wenezueli FARC ma nawet półtajne obozy szkoleniowe, z których jej członkowie korzystają, uciekając przed armią kolumbijską. Dowody wieloletniej współpracy Chaveza z FARC zdobyła i opublikowała armia kolumbijska dwa lat temu, gdy przechwyciła komputery głównego komendanta partyzantów Raula Reyesa, zabitego w obozie na terytorium Ekwadoru.
USA ma na liście ludzi wspierających FARC lub trudniących się szmuglem kokainy najwyższych notabli reżimu Chaveza, m.in. szefa wywiadu wojskowego gen. Hugo Carvajala, szefa policji politycznej gen. Henry'ego Rangela i Ramóna Rodr~gueza Chac~na, byłego ministra sprawiedliwości i spraw wewnętrznych. W 2005 r. Chavez wyrzucił z Wenezueli biuro amerykańskiej agencji ds. zwalczania narkotyków (DEA), której agentów oskarżył o szpiegostwo.