http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Janukowycz będzie obrotowym

Rozmawiał Wacław Radziwinowicz
2010-02-09, ostatnia aktualizacja 2010-02-09 00:16

Rozmowa z Fiodorem Łukjanowem, redaktorem naczelnym kwartalnika "Rosja w Polityce Globalnej".

Wiktor Janukowycz podczas niedzielnej konferencji prasowej
Fot. Efrem Lukatsky AP
Wiktor Janukowycz podczas niedzielnej konferencji prasowej
Wacław Radziwinowicz: Niektórzy politycy rosyjscy twierdzą, że wynik ukraińskich wyborów to ostateczna klęska pomarańczowej rewolucji. Zgadza się pan?

Fiodor Łukjanow: To ostateczna klęska polityków, którzy przez ostatnie lata rządzili krajem. Wynik Wiktora Juszczenki w pierwszej turze jest światowym rekordem [prezydent otrzymał 4 proc. głosów]. Żaden aktualny prezydent nigdy i nigdzie nie dostał tak mało głosów.

Julia Tymoszenko przegrała, bo nie była w stanie zaproponować Ukraińcom niczego nowego. Ale z drugiej strony sam fakt przeprowadzenia wyborów, co do uczciwości których nikt nie zgłasza poważnych pretensji, wskazuje na to, że dorobek pomarańczowej rewolucji mimo wszystko nie przepadł i zasady demokratyczne w kraju obowiązują.

Polskie media niemal automatycznie nazywają Wiktora Janukowycza politykiem prorosyjskim, a Tymoszenko - prozachodnim.

- To typowe uproszczenie. Janukowycz jest w mediach przedstawiany jako typowy człowiek radziecki. Jeśli jednak przyjrzymy mu się bardziej uważnie i spokojnie, to zauważymy, że europejski styl prowadzenia polityki jest bardziej właściwy Janukowyczowi i Partii Regionów niż Juszczence czy Tymoszenko i jej ugrupowaniu.

Janukowycz nigdy nie tworzył sytuacji kryzysowych, a Juszczenko robił to stale, nie tylko w stosunkach z Rosją. Tymoszenko prawie nigdy nie dotrzymuje umów. Janukowycz i Partia Regionów je wypełniają. On sam powtarza gwarowe powiedzenie: "W Donbasie wagony puste nie jeżdżą" [czyli "nie gadamy po próżnicy"]. On jest bardziej przewidywalny, na nim bardziej można polegać.

Bliscy władzy publicyści rosyjscy zapewniają dziś, że teraz rosyjski zostanie uznany za drugi urzędowy język Ukrainy, a rosyjska Flota Czarnomorska zostanie w Sewastopolu po 2017 r., kiedy to zgodnie z umowami powinna ostatecznie porzucić bazę na Krymie...

- Nowego statusu języka na pewno nie będzie z tej prostej przyczyny, że rosyjski podniesiony do roli języka państwowego zadusiłby język ukraiński. A tego Janukowycz na pewno nie chce.

Co do Sewastopola sprawa nie jest taka prosta. Janukowycz jest tu dla Moskwy znacznie bardziej obiecujący niż Juszczenko. Poprzedni prezydent nigdy, za żadną cenę i pod żadnym naciskiem nie zgodziłby się na pozostanie naszych okrętów na Krymie choćby o dzień dłużej, niż przewidują to umowy. Nowy przywódca państwa być może będzie zmuszony zająć inne stanowisko.

Sytuacja gospodarcza Ukrainy jest fatalna. Kraj natychmiast potrzebuje pieniędzy. Może je dostać albo od Międzynarodowego Funduszu Walutowego, albo od Rosji. Fundusz zażądałby w zamian od Kijowa reform, cięć budżetowych, ograniczenia wydatków socjalnych, czyli kroków, które bardzo się nie spodobają narodowi. Rosja może dać pieniądze za nie tak bolesne dla obywateli ustępstwa gospodarcze, takie jak przekazanie jej pod kontrolę gazociągów ukraińskich oraz ustępstw w polityce.

Myślę, że Moskwa szykuje się do rozmów o Sewastopolu, licząc, że teraz uda się jej wytargować przedłużenie dzierżawy bazy za pomoc finansową dla Kijowa.

Janukowycz nie będzie się liczyć z reakcją Zachodu?

- Po tym, jak w Kijowie zwyciężyła pomarańczowa rewolucja, mogło się wydawać, że Ukraina stanie się oczkiem w głowie Zachodu, który otworzy jej prostą drogę do UE i NATO. To się jednak nie stało.

Nadzieje Ukraińców związane z Zachodem okazały się płonne. Waszyngton też stracił zainteresowanie Europą. Problem Floty Czarnomorskiej, symbolu rosyjskiego imperializmu, już tak bardzo Amerykanów nie niepokoi.

Możemy się więc spodziewać politycznej i gospodarczej ofensywy Rosji na Ukrainie?

- Na pewno Moskwa zrobi teraz wszystko, aby zwiększyć swój wpływ na sąsiada, wykorzystując przede wszystkim jego złą sytuację ekonomiczną. Czy jej się to uda, zależy nie tylko i nie tyle od Janukowycza, co od Zachodu.

Kiedy Europa i USA zorientują się, że Ukraina niebezpiecznie uzależnia się od Rosji, też zaczną jej pomagać. Kijów przy Janukowyczu wróci więc pewnie do obrotowej polityki z czasów Leonida Kuczmy, który starał się brać co się da i od Zachodu, i od Rosji, unikając przy tym uzależnienia się i od jednej, i od drugiej strony.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kto się wstydzi krzyża?

Pewnej nocy ktoś wywiercił dziury i przykręcił krzyże katolickie. A kolejnej ktoś ukradł krzyż prawosławny... Matka sołtysa wpada do izby i krzyczy: - LEPIEJ NIC IM NIE GADAĆ!

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego