Kandydat Partii Regionów
Wiktor Janukowycz nic się nie zmienił od 2004 r. i znów chce sfałszować wyborów - zapewniła pani premier w wywiadzie telewizyjnym. - Musimy być twardzi, żeby nie dopuścić go do władzy.
Już przed pierwszą turą 17 stycznia, w której Janukowycz zdobył 35 proc. głosów, a Tymoszenko 25 proc., przed komisją wyborczą stały namioty z najemnikami Partii Regionów. Było ich jednak zaledwie kilkuset. Ludzie Tymoszenko twierdzili wtedy, że to demonstracja siły i jeśli wynik głosowania w drugiej turze będzie nie po myśli Janukowycza, tysiące jego ludzi wyjdą na ulice.
Anektując ulice, Janukowycz chce - twierdzili zwolennicy pani premier - nie dopuścić do powtórki pomarańczowej rewolucji sprzed pięciu lat, która odebrała mu prezydenturę.
Partia Regionów przyznaje, że w najbliższą niedzielę organizuje w Kijowie wielkie festyny z okazji ludowego święta maslenicy obchodzonego w kulturze prawosławnej przed rozpoczęciem Wielkiego Postu. Podczas maslenicy ludzie rzeczywiście uczestniczą w ludowych festynach.
Partia Janukowycza już rozpoczęła montowanie wielkiej sceny i namiotów na placu Michajłowskim w centrum stolicy. Tam ma się odbyć główny festyn, na którym ludzie częstowani będą blinami i herbatą. Jak twierdzą działacze partii, dostali na to zgodę lokalnej administracji.
Przedwyborcze szachy trwają też w parlamencie - w środę odbędzie się jego nadzwyczajna sesja, ponieważ Partii Regionów udało się zebrać podpisy 150 posłów pod wnioskiem w tej sprawie. W porządku obrad jest zmiana prawa wyborczego, m.in. projekt dopuszczenia do pracy komisji wyborczych wszystkich szczebli, nawet jeśli nie będzie w nich kworum. Poprawek jest w sumie blisko 200. Blok Julii Tymoszenko twierdzi, że ich przyjęcie bez odesłania do komisji parlamentarnych byłoby niezgodne z prawem.
Wczoraj wieczorem w publicznej telewizji miała się odbyć debata kandydatów. Janukowycz nie przyszedł. - Mamy dużo pracy i nie zamierzamy uczestniczyć w festiwalu kłamstw, bo w takich akurat zawodach pani Tymoszenko nie prześcigniemy - ogłosił jego sztab. Sam Janukowycz pozwolił sobie nawet na żart, że miejsce kobiety jest w kuchni. Jego przeciwnicy twierdzą, że bał się on debaty, ponieważ nie miałby szans ze znacznie bardziej elokwentną panią premier.