http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wybory na Ukrainie już nie są fałszowane

Rozmawiał Marcin Wojciechowski
2010-01-18, ostatnia aktualizacja 2010-01-17 21:53

Paweł Kowal
Paweł Kowal
Fot. Krzysztof Karolczyk/AG

- Ukraińcy mieli prawo wyboru, w odróżnieniu od niektórych innych państw b. ZSRR - rozmowa z Pawłem Kowalem, eurodeputowanym PiS, szefem misji obserwacyjnej Parlamentu Europejskiego na Ukrainie

Protest aktywistek ruchu Femen w jednym z kijowskich lokali wyborczych. Na transparentach widnieją hasła
Fot. STR REUTERS
Protest aktywistek ruchu Femen w jednym z kijowskich lokali wyborczych. Na...
Marcin Wojciechowski: Czy pierwsza tura wyborów prezydenckich była demokratyczna? Był pan ich obserwatorem i brał udział w uzgadnianiu wspólnego oświadczenia organizacji monitorujących wybory, które poznamy dopiero dziś.

Paweł Kowal: Ukraińcy mieli prawo wyboru, w odróżnieniu od niektórych innych państw b. ZSRR. To moja generalna konstatacja. Wybierali spośród kilkunastu kandydatów, całkowicie różnych ze względu na poglądy polityczne, drogi życiowe, a nawet wiek i płeć. Ludzie mieli możliwość zapoznania się z programami kandydatów poprzez media i spotkania wyborcze. To prowadzi do wniosku - jeśli nie dostaniemy nowych, sensacyjnych informacji o nadużyciach - że wybory spełniają standardy demokratyczne w nieporównywalnie większym stopniu niż pięć lat temu.

Każdy komunikat organizacji międzynarodowych obserwujących wybory składa się z dwóch części. Pierwsza ocenia, czy wybory były wolne i demokratyczne. Druga zwraca uwagę na uchybienia. Co powinno być w drugiej części odnośnie do Ukrainy?

- Konkretne problemy do poprawienia, przede wszystkim kwestia głosowania w domu. Sytuacja jest o niebo lepsza niż w czasie słynnych wyborów sprzed pomarańczowej rewolucji. Wtedy fałszowano na potęgę i bezczelnie. Głosujących kilkakrotnie ludzi wożono do kolejnych komisji autobusami, fałszowano protokoły liczenia głosów.

W ostatniej chwili rozpętała się batalia sądowa, czy trzeba mieć zaświadczenie lekarskie, żeby skorzystać z prawa do głosowania w domu.

- To niedobrze, że w tej kwestii decyzje zapadały w ostatniej chwili. Z drugiej strony musi być jasne, kto może skorzystać z tego prawa. Czy potrzebne jest zaświadczenie lekarskie o niemożności poruszania się, czy też może skorzystać z tego przepisu każda osoba starsza. Próbujemy oszacować, czy liczba głosujących w domu (trzyosobowa komisja jeździ po ich domach z urną) może mieć wpływ na ostateczny wynik. Moim zdaniem nie. Będziemy także apelować do władz Ukrainy, by do czasu drugiej tury za trzy tygodnie uregulowano tę kwestię jednoznacznie.

Był pan świadkiem naruszeń?

- W komisjach, które odwiedziłem, nie było problemów. Niepokojące sygnały, które do nas dochodzą, dotyczą głównie otwarcia niektórych komisji po czasie. Tylko w jednej obserwator uznał, że w urnie jest zadziwiająco dużo głosów. Wszystkie sygnały są szczegółowo badane. W końcówce kampanii było sporo spekulacji o możliwości sfałszowania wyborów. Politycy mają do nich prawo, ale my jako obserwatorzy zwracamy uwagę na fakty.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':