Misja MFW, która sprawdzi, jak
Ukraina wywiązała się z dotychczasowych umów, miała przyjechać 16 czerwca, ale wizytę przesunięto na 24. Teraz Kijów huczy od plotek, że przedstawiciele Funduszu nie przyjadą w ogóle. Mówili o tym m.in. urzędnicy kancelarii prezydenta Wiktora Juszczenki.
Ukraiński
dziennik "Kommiersant" ujawnił treść listu, który MFW wysłał do ukraińskich władz. Marek Belka, były polski premier, a dziś szef departamentu europejskiego Funduszu, domaga się m.in. ujawnienia danych o spadku
PKB w pierwszym kwartale, które ukraiński rząd utajnił. Prezydent Juszczenko i ukraińska izba rozliczeniowa (odpowiednik naszego NIK) mówi o spadku PKB aż o 20 proc., to europejski rekord. Ukraińska gospodarka jest na kroplówce MFW, który obiecał w sumie 16,5 mld dol. kredytu. W listopadzie pierwsza transza pożyczki (4,5 mld dol.) uratowała system walutowy i spadającą na łeb na szyję hrywnę. W zamian Kijów zobowiązał się do głębokich reform - m.in. likwidacji deficytu budżetowego. Potem nie wywiązał się z umowy. MFW wstrzymał drugą transzę kredytu, ostatecznie jednak uznał argumenty ukraińskiego rządu. Druga transza 2,8 mld dol. została wypłacona, po raz pierwszy w historii MFW zgodził się, aby 1,5 mld dol. z tej sumy pokryło
deficyt budżetowy. W zamian rząd obiecał reformy - m.in. stopniową nowelizację budżetu oraz rekapitalizację banków, bo dziś praktycznie nie udzielają kredytów. Po sześciu tygodniach sytuacja zaczyna się powtarzać - pieniądze z MFW zostały przelane, ale Kijów nie wywiązał się z postanowień umowy.
MFW domaga się także zniesienia 13 proc. podatku importowego wprowadzonego kilka miesięcy temu i przeprowadzenia niezależnego audytu w Naftohazie, który sprawdzi, jaka naprawdę jest kondycja spółki. Jeśli ukraiński rząd się nie zgodzi, to planowana na lipiec wpłata trzeciej transzy kredytu (3,2 mld dol.) zostanie odroczona do września.
Ukraińcy nie tracą rezonu. W sobotę p.o. ministra finansów Ihor Umanski w wywiadzie dla tygodnika "Zierkało Nedieli" stwierdził, że rząd poprosi Fundusz o zwiększenie trzeciej transzy kredytu do 3,8 mld dol. i skierowanie jej w całości na pokrycie deficytu budżetowego. Problem w tym, że budżet składa się w 90 proc. z wydatków socjalnych. Deficyt planowany jest na 4 proc. PKB, zdaniem byłego ministra finansów Ihora Mitiukowa będzie dwukrotnie wyższy.
Ukraińscy analitycy zwracają uwagę, że jeśli negocjacje zaczną się przeciągać, to MFW znajdzie się w trudnej sytuacji - będzie chciał uniknąć oskarżeń o udział w planowanych na styczeń wyborach prezydenckich. Wobec tego rozmowy mogą się przeciągnąć do 2010 r.
Ukraina próbuje też rozpaczliwie pożyczyć pieniądze na projekty związane z
Euro 2012. Minister sportu Iwan Wasiunyk prowadzi rozmowy z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym oraz z chińskimi bankami. EBI miałby pożyczyć 300 mln dol. Chińczycy - miliard. Za te pieniądze Kijów chce budować drogi i lotniska.