http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kolejne szykany wobec Tymoszenko

Marcin Wojciechowski
2012-01-03, ostatnia aktualizacja 2012-01-03 16:25

Była premier Ukrainy Julia Tymoszenko z córką Jewhenią i mężem Ołeksandrem przed sądem w Kijowie. Zdjęcie z 30 września 2011 r.
Była premier Ukrainy Julia Tymoszenko z córką Jewhenią i mężem Ołeksandrem przed sądem w Kijowie. Zdjęcie z 30 września 2011 r.
Fot. Olexander Prokopenk AP

Służby więzienne nie wpuściły na widzenie córki byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko ani polityków z jej partii Batkiwszczyna. Pozwolenie dostał tylko adwokat uwięzionej przywódczyni opozycji.

Córka Julii Tymoszenko Jewhenia i adwokat Serhij Własenko, 14 grudnia 2011, Kijów
Fot. Sergei Chuzavkov AP
Córka Julii Tymoszenko Jewhenia i adwokat Serhij Własenko, 14 grudnia 2011...
Żeby odwiedzić Tymoszenko, jej bliscy i adwokat musieli przejechać kilkaset kilometrów. Bo od piątku odsiaduje ona wyrok siedmiu lat więzienia za podpisanie rzekomo niekorzystnych dla Ukrainy umów gazowych z Rosją w 2009 r. nie w Kijowie, ale w kolonii karnej dla kobiet nr 54 na obrzeżach Charkowa.

Goście stawili się pod więzieniem z samego rana, ale do środka bez trudu wszedł tylko adwokat Serhij Własenko. Potem wpuszczono polityków, ale wyłącznie do gabinetu naczelnika więzienia. Córka Tymoszenko Jewhenia musiała czekać kilka godzin w samochodzie na zewnątrz - naczelnik tłumaczył, że we wtorek nie ma odwiedzin dla rodzin. Adwokat Tymoszenko przekonywał, że Jewhenia jest nie tylko córką, ale i członkiem zespołu broniącego byłą premier. Wtedy naczelnik zażądał specjalnego dokumentu z sądu, wreszcie Jewhenię odprawiono z kwitkiem. - Muszę jechać kilkaset kilometrów po zaświadczenie. W Kijowie pozwalano mi na kontakty z mamą bez problemów - żaliła się Jewhenia.

Kolonia karna Kaczanowska to typowe więzienie dla kobiet z czasów radzieckich. Praktycznie jest samowystarczalne - ma własną piekarnię, farmę drobiu i warsztaty szwalnicze, w których więźniarki mogą pracować. Tymoszenko siedzi w siedmioosobowej celi z własną łazienką o łącznej powierzchni ponad 30 m kw. Na razie jest z nią tylko jeszcze jedna kobieta.

Nad łóżkiem byłej premier przez całą dobę pracuje kamera wideo, dlatego nocą światło nie gaśnie. - Z tego powodu moja klientka praktycznie nie spała już przez trzy doby - mówił Własenko po wyjściu z kolonii. Tymoszenko wciąż narzeka na bóle kręgosłupa, ma kłopoty z chodzeniem. Do Kaczanowskiej wwieziono ją na wózku inwalidzkim.

Adwokat alarmuje, że wbrew zapewnieniom naczelnika kolonii była premier dostaje tylko środki przeciwbólowe w zastrzykach, po których robią się jej krwiaki pod skórą. - Domagamy się niezależnego badania lekarskiego oraz badań krwi, by stwierdzić, co jest podawane mojej klientce - stwierdził Własenko.

Władze są jednak głuche na te apele. Mają przy tym świetne wytłumaczenie - na Ukrainie do 10 stycznia jest wolne ze względu na przypadające w weekend prawosławne Boże Narodzenie. Nie ma też do kogo się odwołać, bo żadne instytucje nadzoru nie pracują.

W sądzie leży już złożone przez adwokata zaskarżenie decyzji o przeniesieniu Tymoszenko z aresztu śledczego do kolonii karnej, ale bez odpowiedzi. Tak samo jak skarga na bezprawne działania służb więziennych.

Minister sprawiedliwości Ołeksandr Ławrynowycz początkowo zapewniał, że nie ma powodu przewozić byłej premier z Kijowa, ale w zeszłym tygodniu zmienił zdanie. Opozycja, UE i USA uważają proces Tymoszenko za polityczną zemstę obecnych władz na czele z prezydentem Wiktorem Janukowyczem. Przeciwko niej toczy się jeszcze kilka postępowań, m.in. za rzekome przekręty gospodarcze w latach 90., gdy kierowała firmą Jednolite Systemy Energetyczne Ukrainy pośredniczącej w handlu gazem między Moskwą a Kijowem.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':