http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Król Szwecji lubił striptiz?

Jacek Pawlicki
2011-06-02, ostatnia aktualizacja 2011-06-02 13:10

30 kwietnia 2011. Król Karol XVI Gustaw podczas obchodów swych 65. urodzin przed pałacem królewskim w Sztokholmie
30 kwietnia 2011. Król Karol XVI Gustaw podczas obchodów swych 65. urodzin przed pałacem królewskim w Sztokholmie
Fot. SCANPIX SWEDEN REUTERS

Seksafera sięgnęła szwedzkiego tronu. Choć monarcha zaprzecza, iż bywał w klubach erotycznych, to jego popularność spada, a coraz więcej Szwedów oczekuje jego abdykacji

SERWISY
SONDAŻ
Czy król Szwecji musi odejść?

Tak, to zachowanie niegodne monarchy
Odczepcie sie od króla, w porównaniu z tym, co robili w historii inni władcy jest niewinny jak baranek
Niech Szwedzi decydują
Nie interesuje mnie to

65-letni Karol XVI Gustaw panuje od 37 lat. Nie ma realnego wpływu na rząd, nie miesza się do polityki i cieszył się dużym autorytetem jako symbol kraju. Szwedzi go raczej lubią i uchodził dotąd za wzorowego męża i ojca trójki dzieci. Przedstawiany był jako zapalony myśliwy, patron skautów, automobilista i ekolog pasjonujący się ochroną wilków i lasów.

Od kilku miesięcy nad królem wiszą czarne chmury. Ostatnio zaś pierwsza osoba w państwie wplątała się w historię jak z trylogii "Milenium" Stiega Larssona. Mille Markovic, były właściciel klubów erotycznych, gdzie nagie dziewczyny wyginają się na rurach, przekazał jednej ze szwedzkich telewizji kłopotliwe dla dworu zdjęcia. Widać na nich osobę łudząco przypominającą Karola XVI Gustawa w nocnym klubie w towarzystwie kobiet uprawiających bądź markujących seks. Jak się też okazało, Markovic postraszył monarchę, że ma więcej takich zdjęć i może je ujawnić.

Kilka tygodni wcześniej przyjaciel króla Anders Lettström przyznał się do kontaktów z gangsterem Milanem Sevo. Proponował mu, by za pieniądze dworu zgodził się powstrzymać Markovica przed publikacją obciążających króla fotografii. Choć Lettström zaprzeczył potem, że do pertraktacji namawiał go monarcha, szwedzkie media zaczęły pisać o kontaktach króla z kryminalnym półświatkiem.

Kłopotliwe zdjęcia pokazała kilka dni temu telewizja TV4, wywołując spore zamieszanie, gdyż nie był to pierwszy sygnał świadczący o podwójnym życiu monarchy.

W listopadzie 2010 r. w Szwecji ukazała się biografia króla "Karol XVI Gustaw - monarcha wbrew woli". Jej autor, Thomas Sjöberg, napisał m.in., że król jest kobieciarzem, że bywał w klubach ze striptizem w różnych miejscach świata (jedna z gazet wyliczyła mu aż 36 takich wizyt, od Bratysławy po Atlantę). Oraz że w latach 90. miał romans z gwiazdą muzyki pop Camillą Henemark z zespołu Army of Lovers znaną w Szwecji jako La Camilla.

W poniedziałkowym wywiadzie dla szwedzkiej agencji prasowej TT król zaprzeczył istnieniu kompromitujących go fotografii. - Trudno odnieść się do czegoś, co nie istnieje i czego nikt nie widział - powiedział. Uciął spekulacje na temat swych wizyt w seksklubach. I zapewnił, że informacje o jego romansie z La Camillą nie są prawdziwe.

Dementi króla nie przekonuje większości opinii publicznej i mediów coraz bardziej zirytowanych zachowaniem monarchy. Dzieje się tak, bo wydaje się coraz bardziej jasne, że król ma coś do ukrycia. Na konferencji prasowej w listopadzie 2010 r. monarcha nie zaprzeczał tak ostro rewelacjom o swym romansie La Camillą. - Rozmawiałem o tym z rodziną i królową. Zdecydowaliśmy, że zostawimy to za sobą i zajmiemy się przyszłością - mówił wówczas.

Otoczeniu króla i jemu samemu wydawało się, że sprawa przycichnie. Kiedy w kwietniu przeprowadzałem wraz z innymi dziennikarzami wywiad z królem, który właśnie wybierał się do Polski, doradcy Karola Gustawa XVI uprzedzili, by nie pytać o romans. Król powiedział już na ten temat wszystko to, co miał do powiedzenia - zapewniali.

Ta strategia milczenia obróciła się przeciw monarsze. Po ujawnieniu nowych zdjęć i królewskim zaprzeczeniu Karola Gustawa XVI skrytykował liberalny dziennik "Dagens Nyheter". Peter Wolodarski, komentator najpoważniejszej szwedzkiej gazety, pytał, dlaczego głowa państwa tak długo czekała ze swym dementi? Sytuację króla porównał do wczesnego etapu afery Moniki Lewinsky, gdy prezydent Bill Clinton kłamał, publicznie zaprzeczając, że miał stosunki seksualne ze stażystką.

Dużo ostrzej potraktował króla dziennik "Folkbladett i Nörrkoping" związany z opozycyjną socjaldemokracją. "Jeśli takie zdjęcia istnieją, to najwyższy czas, by król stał się byłym królem" - napisał dziennik w komentarzu redakcyjnym.

Sven-Erik Österberg z partii socjaldemokratycznej zażądał wszczęcia śledztwa, które miałoby wyjaśnić, kto mówi prawdę - król czy Markovic. Jeszcze dalej posunęła się wywodząca się z ruchu komunistycznego Partia Lewicy. Jej szefowa Lena Olsson wezwała premiera Frederika Reinfeldta, by powołał specjalną komisję prawdy.

Choć króla nieśmiało wziął w obronę prawicowy "Värmlands Folkblad", oskarżając media o sztuczne nakręcanie kryzysu, to afera zaszkodziła i monarsze, i monarchii. Odsetek ludzi popierających monarchię spadł w ciągu roku z 74 do 66 proc., a liczba zwolenników abdykacji króla na rzecz jego córki, księżniczki Viktorii, wzrosła z kilkunastu do 41 proc.

Mimo to prof. Olof Ruin, politolog i konstytucjonalista z Uniwersytetu w Sztokholmie, nie przekreśla jeszcze króla. - Afera nie musi przyczynić się do wielkiego spadku popularności monarchii, ale wpłynie negatywnie na ocenę samego króla - mówi nam Ruin. - Pytanie zasadnicze brzmi, czy król powiedział prawdę, czy też nie. Jeśli okaże się, że mówił prawdę, jego prestiż się wzmocni, ale jeśli kłamał, to może nawet dojść do abdykacji.

Zdaniem politologa to media przesądzą o przyszłości monarchy. - Jeśli nie znajdą żadnego potwierdzenia oskarżeń, sprawa umrze śmiercią naturalną. Jeśli znajdą, będziemy mieli niezły dramat - mówi.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 53 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':