Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Pod artykułem apelem w tej sprawie opublikowanym w dzienniku "Dagens Nyheter" podpisało się pięciu profesorów medycyny, w tym pracownicy szacownego sztokholmskiego Karolinska Institutet. "Najwyższy czas, aby zacząć w Szwecji dyskusję o podatku od cukru i być może wykorzystaniu zaoszczędzonych w ten sposób pieniędzy do obniżki podatków od warzyw i owoców" - piszą Claude Marcus, Stephan Rössner, Lennart Levi, André Persson i Thomas Hedlund.
Szwedzi jedzą dużo słodyczy i w rankingu spożycia cukierków biją na głowę mieszkańców innych krajów Europy. Statystyczny Szwed zjada rocznie 17 kg cukru, co w porównaniu z polskim spożyciem ok. 40 kg na głowę rocznie nie jest może dużo, ale przekłada się na wiele problemów społecznych.
Profesorowie piszą, że kilkadziesiąt tysięcy szwedzkich dzieci jest tak otyłych, że grozi im przedwczesna śmierć z powodu chorób serca, cukrzycy czy nowotworów. Co piąte dziecko waży więcej, niż powinno, a 5 proc. uczniów jest chorobliwie otyłych. Aż 25 proc. wartości energetycznych przyswajanych przez dzieci do 15. roku życia pochodzi ze słodyczy i z przekąsek o niskiej wartości odżywczej. Nie lepiej jest z dorosłymi - chorobliwie otyłych jest 10 proc. obywateli.
Eksperci od żywienia dowodzą, że ceny słodyczy i napojów gazowanych z dużą zawartością cukru nie rosły w Szwecji tak szybko jak np. ceny owoców i warzyw. Ich zdaniem czas najwyższy podnieść podatki od słodyczy i napojów, by zmniejszyć ich spożycie.
- Wprowadzenie podatku od zawartości cukru nie rozwiąże całkowicie problemów otyłości społeczeństwa, ale to jeden ze sposobów - mówi "Gazecie" prof. Lennart Levi, jedyny spośród autorów apelu poseł do parlamentu. Jego zdaniem wysokie opodatkowanie sprawi, że słodycze będą droższe, co z kolei obniży ich konsumpcję. - Podobnie było z podatkami na alkohol i tytoń - mówi Levi.
W Szwecji, gdzie paczka papierosów kosztuje średnio 50 koron (prawie 20 zł, z czego podatek stanowi ponad 30 koron), odsetek palaczy wynosi 12 proc. i należy do najniższych na świecie. - Jeśli w ten sam sposób doprowadzimy do zmniejszenia spożycia cukru, ludzie będą mniej otyli i rzadziej będą chorować na cukrzycę - tłumaczy prof. Levi. - Nie chodzi o zakaz spożywania go, lecz o to, by był mniej dostępny i wyrządzał mniej krzywdy.
Problem w tym, że
Szwecja ma i tak jedne z najwyższych podatków na świecie (średnie obciążenie podatkowe to 47,8 proc.). Centroprawicowy rząd nie rozmontowuje wprawdzie kosztownego państwa opiekuńczego, ale w roku wyborczym zapewne nie zechce podnosić podatków. - Wysokie podatki to w Szwecji jeden z problemów. Podatek od cukru to sprawa medyczna i polityczna. Bo jeśli coś dotyczy zdrowia publicznego, ma swój wymiar polityczny - mówi prof. Levi. Zapytany, czy jest na to klimat polityczny, odpowiada: - Nie wiem. Jestem jedynym politykiem w grupie lekarzy, którzy podpisali się pod apelem. Zaczynamy debatę i liczymy na odzew.