Niezależny reporter Martin Schibbye i fotograf Johan Persson zostali aresztowani przez etiopskich żołnierzy w lipcu. Zatrzymano ich we wschodniej prowincji Ogaden przy granicy z Somalią, na obszarze niedostępnym dla mediów. Dziennikarze dostali się tam dzięki pomocy bojowników Narodowego Frontu Wyzwolenia Ogadenu (ONLF) przez półautonomiczny region sąsiedniej Somalii - Putland.
Podczas procesu dziennikarze przyznali się do nielegalnego przekroczenia granicy. Tłumaczyli, że podróżowali z ONLF w ramach zbierania materiału do reportażu o działalności szwedzkiej firmy naftowej Lundin Petroleum (w jej radzie nadzorczej zasiadał szwedzki minister spraw zagranicznych Carl Bildt). Schibbye i Persson przyznali podczas procesu, że prowadzili rozmowy z liderami ONLF przed wjazdem do Etiopii, w Londynie i Nairobi. Zaprzeczyli jednak, jakoby mieli wspierać rebeliantów. Wykonywali tylko swoją
pracę.
Ogaden to region zamieszkany przez Somalijczyków.
Etiopia podbiła go pod koniec XIX w. W latach 70. w Ogadenie pojawiły się nastroje separatystyczne, rozpoczęła też działalność somalijska partyzantka. Powstały w 1984 r. ONLF od 1984 r. walczy o oderwanie tego regionu od Etiopii i niepodległość lub przyłączenie do Somalii.
Etiopia uznaje go za organizację terrorystyczną, a niedawno wprowadzone przepisy zabraniają promowania działań rebeliantów.
Podobnie jak wiele grup rebelianckich na świecie Somalijczycy z Ogadenu starają się sprowadzić zagranicznych reporterów, aby opowiedzieli ich wersję wydarzeń i nagłośnili brutalność etiopskiej armii, która (zwłaszcza w 2007 r. w odwecie za ataki ONLF na siły rządowe) stosowała tam taktykę spalonej ziemi - niszczenia wiosek i wysiedlania mieszkańców - aby zagłodzić partyzantów i ich zwolenników.
Początkowo szwedzcy dziennikarze zostali oskarżeni o bezpośrednie działania terrorystyczne, jednak w listopadzie oczyszczono ich z tych zarzutów. Prokurator żądał 18 lat więzienia.
Gdy w zeszłym tygodniu sąd uznał Szwedów za winnych,
Sztokholm wezwał Addis Abebę do natychmiastowego ich uwolnienia. Szwedzkie media i organizacje praw człowieka uważają, że sprawa ma wymiar polityczny.
Szwecja wcześniej krytykowała pogwałcenia praw człowieka w Etiopii od 20 lat rządzonej przez Melesa Zenawiego. W 2010 r. rząd etiopski zapowiedział zamknięcie misji w Sztokholmie.
Obrońca skazanych powiedział, że rozważają oni złożenie apelacji.