http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Przegrana bitwa szefa Wikileaks

Mateusz Szaniewski
2011-11-02, ostatnia aktualizacja 2011-11-02 17:31

Julian Assange może zostać wydany szwedzkiej prokuraturze, która ściga go za gwałt - orzekł w środę brytyjski sąd. Za dziesięć dni szef Wikileaks może znaleźć się w Sztokholmie

ZOBACZ TAKŻE
RAPORTY
40-letni Australijczyk stawił się w londyńskim sądzie jak zwykle ubrany w elegancki garnitur. Pod budynkiem czekał na niego tłum dziennikarzy oraz zwolenników skandujących: "Uwolnić Assange'a!".

Jego sądowa walka z brytyjskimi sądami trwa już prawie rok. Na początku grudnia 2010 r. Assange sam stawił się w komisariacie i został aresztowany. Kilka dni wcześniej szwedzka prokuratura wydała za nim europejski nakaz aresztowania.

Chodzi o wydarzenia, do których doszło podczas wizyty szefa Wikileaks w Sztokholmie w sierpniu 2010 r. Assange miał wtedy zgwałcić jedną kobietę, a drugą zmusić do seksu bez zabezpieczenia - grożą za to cztery lata więzienia. On sam twierdzi, że kobiety kłamią, a do stosunków doszło za obopólną zgodą. Powtarza też, że cała sprawa ma podłoże polityczne, bo szwedzka prokuratura wykonuje tylko polecenia USA.

Amerykanie są na Assange'a wściekli od wakacji 2010 r., kiedy założony przez niego demaskatorski portal Wikileaks opublikował informacje dotyczące wojen w Iraku i Afganistanie skopiowane przez wojskowego analityka z bazy USA pod Bagdadem (żołnierz czeka na proces). W listopadzie 2010 r. Wikileaks zaczęło też ujawniać 250 tys. tajnych depesz amerykańskiej dyplomacji z ambasad USA na świecie, również przekazanych przez wojskowego analityka.

Assange w brytyjskim areszcie nie siedział długo, bo po dziesięciu dniach wyszedł za kaucją i poręczeniem wpływowych przyjaciół, m.in. noblisty z biologii Johna Sulstona czy znanego dziennikarza Vaughana Smitha. Musi jednak nosić na kostce elektroniczny nadajnik, codziennie meldować się w lokalnym komisariacie i nie może opuszczać po 22 "domu" - luksusowej willi Smitha w hrabstwie Suffolk.

Pierwsza decyzja w sprawie ekstradycji zapadła w lutym i była dla Assange'a niekorzystna. Jego prawnicy natychmiast odwołali się do sądu drugiej instancji, który w środę wydał taką samą opinię. Ostatnią nadzieją dla Australijczyka jest sąd najwyższy. Zgodnie z brytyjskim prawem Assange musi najpierw przekonać sąd drugiej instancji, że nie chodzi tylko o jego indywidualne problemy, ale że sprawa dotyczy społecznie ważnych kwestii - tylko wtedy zajmie się nią sąd najwyższy. W przeciwnym razie za dziesięć dni może znaleźć się w Sztokholmie.

Pod koniec października Assange ogłosił, że Wikileaks na razie zawiesza publikację depesz dyplomatów USA, bo nie ma na to pieniędzy. Kompletną klapą okazała się też biografia Australijczyka, w ciągu pierwszych trzech dni kupiło ją nieco ponad 600 osób. Lukratywna umowa z małym szkockim wydawnictwem miała zapewnić Assange'owi m.in. pieniądze na prawników. Obie strony szybko zaczęły oskarżać się o złamanie kontraktu i chciwość.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':