http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Komu marzy się większa Szwajcaria

Bartosz T. Wieliński
2010-07-22, ostatnia aktualizacja 2010-07-21 21:06

Szwajcarska skrajna prawica chce powiększyć kraj o przygraniczne regiony Niemiec, Francji, Austrii i Włoch. Ich mieszkańcom pomysł się podoba, bo Helwetom żyje się lepiej

Szwajcaria - flaga
fot. Wikipedia
Szwajcaria - flaga
SERWISY
SONDAŻ
Jakie będą dalsze losy Szwajcarii?

Nic się nie zmieni
Zajmie dodatkowe tereny
Zajmie całe Niemcy, Austrię i Francję
Zostanie podzielona między Niemcy i Francję



Pomysł powiększenia Szwajcarii o ponad połowę zgłosiła jeszcze w czerwcu skrajnie prawicowa Szwajcarska Partia Ludowa (SVP), ta sama, której rok temu udało się przeforsować w kraju zakaz budowy minaretów. - Trzeba tak zmienić naszą konstytucję, by sąsiednie regiony mogły stać się kantonami i wejść w skład Szwajcarii - wniosek takiej treści zgłosił Dominique Bättig, przedstawiciel SVP w rządzie.

- To nie żart - pisała wówczas prasa, pokazując na mapie, o jakie regiony chodzi Bättigowi. Według SVP Szwajcaria miałaby się powiększyć o niemiecki land Badenię-Wirtembergię, francuskie departamenty Alzacji, Sabaudii, Jury oraz Ain, włoskie prowincje Aosta, Como, Varese i Bozen, a także austriacki land Voralberg. W sumie 7-mln Szwajcarii miałoby przybyć 17 mln nowych mieszkańców. Największym miastem nowej konfederacji stałby się 600-tys. Stuttgart. - Tym regionom trzeba ułatwić integrację z nami. Cierpią pod rządami europejskiej klasy politycznej, która się nimi nie interesuje. Od lat patrzą na nasze samorządne państwo i tęsknią za demokracją z ludzką twarzą - przekonują politycy SVP.

- Tyle się mówi o wejściu Szwajcarii do UE. A my stawiamy na prawo ludzi do samostanowienia - dodaje na łamach "Basler Zeitung" szef SVP Toni Brunner.

Władze w sprawie wniosku skrajnej prawicy nie zajęły stanowiska, choć politycy innych partii go odrzucali, strasząc potwornymi kosztami rozszerzenia Szwajcarii albo pogorszeniem stosunków z sąsiadami. To ostatnie raczej Szwajcarii nie grozi, bo według tamtejszej prasy np. w ambasadzie Niemiec w Bernie z pomysłów SVP śmiano się do rozpuku. Padło nawet pytanie, kiedy Szwajcaria zażąda dostępu do morza.

Ale sprawa jest mimo wszystko ciut bardziej poważna. Wychodzący w Badenii "Südkurier" poddał pomysł SVP pod internetowe referendum. Trzy czwarte głosujących chciało zostać Szwajcarami. - Mamy dość rządów Berlina, nie chcemy wybierać między Merkel a jej opozycją - pisali w komentarzach. Internetowa sonda jest oczywiście mniej wiarygodna od sondażu. Takowy w zeszłym tygodniu zamówił szwajcarski tygodnik "Weltwoche". Okazało się, że na prawie 1,8 tys. przepytanych Niemców, Włochów, Szwajcarów i Austriaków aż 63 proc. chciałoby anszlusu do Szwajcarii. Rekord padł w austriackim Voralbergu, gdzie za pozostaniem pod władzą Wiednia jest jedynie co trzeci mieszkaniec.

Komentatorzy uznali sondaże za niewiarygodne, bo przeprowadzone na zbyt małej próbie, a zresztą "Weltwoche" od lat sprzyja skrajnej prawicy. Pomysł SVP okrzyknęli owocem sezonu ogórkowego. Ale w lakonicznych informacjach, które pojawiały się w austriackiej czy badeńskiej prasie czuć też nutkę niepokoju. Gdzie się podziała narodowa duma, skoro nasi obywatele tak chętnie staliby się Szwajcarami?

Odpowiedź wydaje się prosta. Szwajcaria jest krajem, w którym zarabia się lepiej niż np. w Niemczech. Właśnie dlatego tak chętnie w Zurychu czy Bernie osiedlają się niemieccy lekarze, architekci czy naukowcy. Ma to jednak drugie dno, bo Szwajcarzy nie patrzą na przybyszów łaskawie. W zeszłym roku media informowały o prowadzonej w niektórych miastach kampanii przeciwko emigrantom z Niemiec, których oskarżano o to, że się szarogęszą i zabierają miejscowym pracę. O dziwo, wówczas kampanię wspierali też politycy SVP.

To nie pierwsza międzynarodowa dyskusja o granicach Szwajcarii. Wcześniej głośno było o pomyśle libijskiego dyktatora Muamara Kaddafiego, który chciał podzielić kraj między Niemcy, Francję i Włochy, Miała być to kara za upokarzające aresztowanie jego syna Hanibala przez policję w Genewie

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Chcesz iść na mecz? Idź do kina

Łatwiej chyba polecieć na Marsa niż dostać się na mecz naszej reprezentacji

Michał Boni U Agnieszki Kublik: Rząd dostał lekcję

- Proszę mi pokazać innego premiera, polskiego czy ze świata, który potrafił w tak trudnej sytuacji powiedzieć 'przepraszam' i zacząć tę trudną debatę

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W piątek z ''Gazetą'':

  • Gazeta Telewizyjna