http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Komentarze po uwolnieniu Polańskiego

not. kana, sub
2010-07-13, ostatnia aktualizacja 2010-07-12 23:05

Wczorajszą decyzję szwajcarskiego wymiaru sprawiedliwości komentują dla "Gazety" m.in. Ewa Wanat, Daniel Olbrychski, Agnieszka Holland i prof. Magdalena Środa

Roman Polański
Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta
Roman Polański
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Ewa Wanat, szefowa Radia TOK FM

Mam ambiwalentne uczucia. Zastanawiam się, co ta decyzja oznacza dla osób, które - tak jak ja - jako nieletnie były molestowane. Z jednej strony ostatnie miesiące pokazały, że Polański jednak nie pozostał bezkarny, bo po ponad 30 latach sprawiedliwość go dopadła.

I to jest dobra wiadomość. Polański poniósł karę, siedząc w areszcie, karą było to, że jego nazwisko pojawiało się w mediach w kontekście gwałtu na nastolatce. Myślę, że zbliżyliśmy się do momentu, kiedy dalsza kara zaczynałaby ocierać się o zemstę, a przecież nie o zemstę tu chodzi.

Z drugiej strony to, że jednak nie stanął przed amerykańskim sądem, może oznaczać jakieś lekceważenie przestępstwa, którego się dopuścił. Jeśli w społeczeństwie tak to zostanie odebrane, to będzie to zła wiadomość.

Krystyna i Janusz Morgensternowie

To dla nas bomba radości. Jesteśmy szczęśliwi i przejęci. Nie spodziewaliśmy się takiej decyzji, bo ostatnio nie było informacji, które by dawały nam nadzieję.

Byliśmy z Romanem w stałym kontakcie. Psychicznie dość dobrze znosił uwięzienie. Czy miał nadzieję na uwolnienie? Oczywiście, każdy by miał. Ale mówił też, że już się przyzwyczaił, że tyle nieszczęść go spotyka.

Rozmawialiśmy z nim dwie godziny przed publicznym ogłoszeniem decyzji. Nic nam nie zdradził, ale miał bardzo spokojny głos - więc może już wiedział?

Daniel Olbrychski

Od samego początku życzyłem mu takiej decyzji. Szkoda, że to tak długo trwało, bo jednak parę lat życia ta sprawa pewnie mu ujęła. Bardzo się cieszę, że tak to się skończyło, choć do jego uwolnienia powinno było dojść wcześniej.

Agnieszka Holland

Uważałam, że aresztowanie i groźba ekstradycji w tym momencie życia Romana Polańskiego są dla niego straszną krzywdą. Dobrze, że udało się znaleźć sposób, by tego uniknąć. To zresztą jeszcze bardziej absurdalnym czyni tę jego blisko roczną udrękę, ale widocznie taki jest jego los, tak musi płacić za błędy młodości.

Za pomocą kruczków prawnych go wsadzono i za pomocą kruczków prawnych go wypuszczono. Ważne, że jest wolny.

Prof. Magdalena Środa

Nie mam wątpliwości, że moralne zadośćuczynienie za krzywdę, jaką Polański wyrządził, już się dokonało. Areszt, potem areszt domowy, niemal śmierć publiczna - to była dotkliwa kara dla tego starego człowieka. I co najważniejsze, jeszcze nigdy tak dużo i głośno nie mówiono o molestowaniu nieletnich.

Ta sprawa pokazała, że można rozliczać ludzi za czyny z przeszłości, i to niezależnie od ich zasług czy osiągnięć, niezależnie od tego, czy ofiara tego chce, czy nie. Uważam jednak, że decyzja powinna należeć do właściwego sądu, w tym wypadku amerykańskiego. Prawo powinno być egzekwowane do końca.

Juliusz Machulski

Współczułem mu, mimo że generalnie życie prywatne Polańskiego nigdy mi się nie podobało. To nie jest bohater mojego romansu jako człowiek, choć jako reżyser - to co innego.

Obawiałem się, że Amerykanie będą dla niego bezwzględni. Dobrze, że Szwajcarzy - których podejrzewano o różne intencje - w końcu im się przeciwstawili. Polański się w życiu nacierpiał. To byłby chichot ślepej sprawiedliwości, gdyby teraz, na starość, spotkało go w USA coś złego.

On swoim życiem rodzinnym odpokutował dawne winy. Poza tym ofiara mu przebaczyła, więc twarde prawo nie powinno być aż tak krwiożercze.

Andrzej Kostenko, reżyser i przyjaciel Polańskiego

Byłem z nim w kontakcie telefonicznym przez ten cały czas, mając nadzieję, że telefony od przyjaciół podnoszą go na duchu. Roman jest człowiekiem niesamowicie odpornym na ciosy, a dziesięć miesięcy takiego upokorzenia to wielka próba charakteru, zwłaszcza w tym wieku.

Z rozmów, które z nim odbyłem, wynikało, że nie ma depresji. Był spokojny, rzeczowy, nawet nie opuściło go poczucie humoru, choć nie wiedział, co z nim dalej będzie. Mówił, że jego adwokaci też na sto procent niczego nie wiedzą.

W ostatnich miesiącach miał trochę więcej spokoju. Po wcześniejszych atakach paparazzich był zmaltretowany i cieszył się, że już nie sterczą, nie podglądają go przez okno, że wreszcie może zjeść coś na werandzie. Pół roku temu zaczął pisać scenariusz.

To dla mnie radosny dzień. Roman Polański to człowiek, który w moim życiu ma - poza rodziną - największe znaczenie. Nie dlatego, że jest dzisiaj tym, kim jest, ale przez całą naszą młodość. On w swoim życiu pomógł wielu osobom - Komedzie, Skolimowskiemu, Hłasce, Sobocińskiemu, nie mówiąc już o mnie, bo przecież po wybuchu stanu wojennego mieszkałem u niego we Francji półtora roku.

Trudno oceniać to, co stało się 33 lata temu - Hollywood, rok 1968, pokolenie wolności... Dzisiaj w obyczajowości wiele się zmieniło. Mogę tylko powiedzieć, że Polański to człowiek o wspaniałym charakterze, prawy, prostolinijny. Drugiego takiego nie znam.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':