http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Strzelali, by zabić Osamę, bo może miał palec na guziku detonatora

mz
2011-05-04, ostatnia aktualizacja 2011-05-04 23:53

Amerykanie podają kilka wykluczających się powodów, dla których komandosi zastrzelili przywódcę Al Kaidy: Bo był uzbrojony, bo nie był uzbrojony, ale stawiał opór, bo było ciemno, bo komandosi byli w stresie...

Osama ben Laden
Fot. Anonymous AP
Osama ben Laden
ZOBACZ TAKŻE
Jak zginął Osama ben Laden? Amerykański rząd sam nieco podkopał swą wiarygodność, ponieważ różni jego przedstawiciele opowiadali mediom różne wersje tego, co zdarzyło się w niedzielną noc w kryjówce Osamy w Abbottabadzie. Doradca prezydenta ds. terroryzmu John Brennan zapewniał w poniedziałek, że Osama strzelał i tchórzliwie zasłaniał się własną żoną jako żywą tarczą. - To pokazuje, jakim był człowiekiem. I jak bardzo różnym od tego, za którego się podawał - mówił Brennan.

Następnego dnia rzecznik Białego Domu Jay Carney prostował, że żona sama rzuciła się na wpadających komandosów i została postrzelona w nogę. A Osama nie strzelał, a nawet w ogóle nie miał broni. Zastrzelono go, ponieważ "opierał się". Carney wyjaśniał, że rozbieżności w relacjach wynikają z pośpiechu, z jakim politycy chcieli poinformować opinię publiczną, i gorącej atmosfery pierwszych godzin po operacji.

Nie chciał jednak wyjaśnić, jak bezbronny Osama "opierał się" uzbrojonym po zęby kilkudziesięciu komandosom. - Opór nie wymaga posiadania broni - stwierdził, odsyłając po szczegóły do Departamentu Obrony. Tam dziennikarze usłyszeli jednak, że więcej wyjaśnień w tej sprawie nie będzie.

Z kolei dyrektor CIA Leon Panetta twierdził, że komandosi mieli za zadanie zabić Osamę (choć inni urzędnicy twierdzili, że celem było "aresztowanie lub zabicie"). - Procedury w takich przypadkach są takie, że gdyby podniósł ręce, poddał się i nie stwarzał żadnego zagrożenia, powinni go aresztować - opowiadał dziennikarzom. - Ale nie sądzę, że Osama miał wiele czasu coś powiedzieć [tzn. ogłosić, że się poddaje]. Kiedy komandosi wpadli do pomieszczenia, wykonał ruch odebrany jako groźny i dlatego otworzyli ogień.

Inny wysoki rangą urzędnik mówił, że Osama "nie leżał na ziemi i nie próbował się poddawać", więc został zastrzelony. Komandosi działali w ogromnym stresie i nie mieli czasu dzielić włosa na czworo. Kiedy lądowali, zepsuł się jeden z dwóch helikopterów, a na schodach na drugie piętro, gdzie mieszkał Osama z rodziną, napotkali barierę, której się nie spodziewali. Mogli też się obawiać, że szef Al-Kaidy kazał zaminować cały budynek.

- Skąd mieli wiedzieć, czy nie miał palca na guziku detonatora? - argumentował deputowany Mike Rogers, szef kongresowej komisji ds. wywiadu. - Był nieuzbrojony, ale skąd komandosi mieli o tym wiedzieć? Było ciemno, a oni byli ubrani w gogle - mówił "New York Timesowi" Scott Silliman, ekspert ds. etyki wojny z wydziału prawa Duke University.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 12 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':