Jak zginął Osama ben Laden? Amerykański rząd sam nieco podkopał swą wiarygodność, ponieważ różni jego przedstawiciele opowiadali mediom różne wersje tego, co zdarzyło się w niedzielną noc w kryjówce Osamy w Abbottabadzie. Doradca prezydenta ds. terroryzmu John Brennan zapewniał w poniedziałek, że Osama strzelał i tchórzliwie zasłaniał się własną żoną jako żywą tarczą. - To pokazuje, jakim był człowiekiem. I jak bardzo różnym od tego, za którego się podawał - mówił Brennan.
Następnego dnia rzecznik Białego Domu Jay Carney prostował, że żona sama rzuciła się na wpadających komandosów i została postrzelona w nogę. A Osama nie strzelał, a nawet w ogóle nie miał broni. Zastrzelono go, ponieważ "opierał się". Carney wyjaśniał, że rozbieżności w relacjach wynikają z pośpiechu, z jakim politycy chcieli poinformować opinię publiczną, i gorącej atmosfery pierwszych godzin po operacji.
Nie chciał jednak wyjaśnić, jak bezbronny Osama "opierał się" uzbrojonym po zęby kilkudziesięciu komandosom. - Opór nie wymaga posiadania broni - stwierdził, odsyłając po szczegóły do Departamentu Obrony. Tam dziennikarze usłyszeli jednak, że więcej wyjaśnień w tej sprawie nie będzie.
Z kolei dyrektor
CIA Leon Panetta twierdził, że komandosi mieli za zadanie zabić Osamę (choć inni urzędnicy twierdzili, że celem było "aresztowanie lub zabicie"). - Procedury w takich przypadkach są takie, że gdyby podniósł ręce, poddał się i nie stwarzał żadnego zagrożenia, powinni go aresztować - opowiadał dziennikarzom. - Ale nie sądzę, że Osama miał wiele czasu coś powiedzieć [tzn. ogłosić, że się poddaje]. Kiedy komandosi wpadli do pomieszczenia, wykonał ruch odebrany jako groźny i dlatego otworzyli ogień.
Inny wysoki rangą urzędnik mówił, że Osama "nie leżał na ziemi i nie próbował się poddawać", więc został zastrzelony. Komandosi działali w ogromnym stresie i nie mieli czasu dzielić włosa na czworo. Kiedy lądowali, zepsuł się jeden z dwóch helikopterów, a na schodach na drugie piętro, gdzie mieszkał Osama z rodziną, napotkali barierę, której się nie spodziewali. Mogli też się obawiać, że szef Al-Kaidy kazał zaminować cały budynek.
- Skąd mieli wiedzieć, czy nie miał palca na guziku detonatora? - argumentował deputowany Mike Rogers, szef kongresowej komisji ds. wywiadu. - Był nieuzbrojony, ale skąd komandosi mieli o tym wiedzieć? Było ciemno, a oni byli ubrani w gogle - mówił "New York Timesowi" Scott Silliman, ekspert ds. etyki wojny z wydziału prawa Duke University.