http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wikileaks ujawnia tajemnice Guantanamo

Mariusz Zawadzki, Waszyngton
2011-04-26, ostatnia aktualizacja 2011-04-26 01:20

Wśród ujawnionych dokumentów są dane groźnych terrorystów m.in. Abu Zubaydaha
Wśród ujawnionych dokumentów są dane groźnych terrorystów m.in. Abu Zubaydaha
Fot. wikileaks.ch

Wielu wpadło w przypadkowych łapankach, jak np. niejaki Szarbat zatrzymany w maju 2003 r. w Afganistanie niedaleko miejsca, gdzie wybuchła przydrożna bomba. Twierdził on, że jest pasterzem, a nie "wrogim bojownikiem", jak Amerykanie zbiorczo określają więźniów Guantanamo. Śledczy uznali wreszcie, że mówi prawdę, ponieważ miał dużą wiedzę na temat zwierząt, za to żadnego pojęcia o polityce i broni. Ale przetrzymywano go aż do 2006 r., kiedy został odesłany do domu.

Uniform więźnia Guantanamo
Fot. JOE SKIPPER REUTERS
Uniform więźnia Guantanamo
RAPORTY


Inny Afgańczyk Mohammed Nasim miał pecha nazywać się tak samo jak komendant oddziału talibów. Amerykanie przywieźli go do Guantanamo w maju 2003 r. Po dziesięciu miesiącach wojskowi analitycy zorientowali się w pomyłce i uznali go za "rolnika, który został aresztowany w wyniku błędu przy ustalaniu tożsamości". Jednak posiedział w bazie USA na Kubie jeszcze następne 13 miesięcy, zanim wrócił do domu.

Zupełnie przypadkowo trafili do Guantanamo trzej Tadżykowie zatrzymani w pakistańskim Karaczi. Komendant bazy pisał, że nie ma pojęcia, dlaczego zostali do niego przysłani. Zapewne ktoś wydał ich dla pieniędzy, Amerykanie bowiem wypłacali swego czasu od 5 do 25 tys. dol za schwytanie kogoś z Al-Kaidy.

- Dlaczego trzymali mnie dwa lata bez żadnej przyczyny? Dlaczego nie dostałem żadnego odszkodowania? Dlaczego uważany byłem za jeńca wojennego? W jakiej wojnie brałem udział? Spałem w bibliotece w Karaczi, kiedy przyszli i mnie zabrali! - mówi jeden z Tadżyków Muchibullo Umarow. W Guantanamo protestował przeciw uwięzieniu i ogłosił strajk głosowy, dlatego zamknięto go nago w małej celi z dwoma klimatyzatorami. Na dziesięć dni.

Zdarzało się też, że śledczy od początku dobrze wiedzieli, że więźniowie nie są wrogimi bojownikami. Trzymali ich w Guantanamo w nadziei, że wyciągną od nich jakieś informacje. W takim charakterze siedział m.in. 89-letni wieśniak z Afganistanu cierpiący na demencję, w którego domu znaleziono podejrzane telefony i przewieziono go na Kubę, żeby o nie dokładnie wypytać. A także 14-letni chłopak porwany przez rebeliantów, którego aresztowano, bo mógł mieć sporą wiedzę o "lokalnych przywódcach talibów". Również obywatel brytyjski Dżamal al-Harith został przewieziony do Guantanamo tylko dlatego, że siedział w więzieniu talibów i śledczy uważali, że "ma wiedzę o talibach i ich technikach śledczych".

Akta z Guantanamo opublikowały w poniedziałek "New York Times" i brytyjski "Guardian". Pochodzą one z pakietu kilkuset tysięcy tajnych raportów amerykańskiej armii, wywiadu i dyplomacji wykradzionych rok temu przez szeregowego analityka z bazy USA pod Bagdadem Bradleya Manninga i przekazanych portalowi Wikileaks. Obecnie Manning siedzi w areszcie i czeka na proces.

Po lekturze przecieków Wikileaks można dojść do wniosku, że po atakach Al-Kaidy z 11 września 2001 r. na Nowy Jork i Waszyngton i ogłoszeniu przez administrację George'a Busha wojny z terroryzmem zbieranie informacji było w bazie Guantanamo może nawet ważniejsze niż osądzenie i unieszkodliwienie wrogich bojowników.

Na Kubę trafił mułła z meczetu w afgańskiej prowincji Kandahar, ponieważ "jako duchowny w rejonie wpływów talibów musiał mieć o nich specjalną wiedzę". Zwolniono go po roku, uznając, że nic nie wie. Inny więzień trafił do bazy, "ponieważ miał dużą ogólną wiedzę z regionu Chostu i Kabulu, bo często jeździł tam jako taksówkarz". Przez sześć lat trzymano kamerzystę telewizji Al-Dżazira, wypytując go o metody zbierania informacji, szkolenia i kontakty z terrorystami (po wypuszczeniu znowu pracuje w Al-Dżazirze).

Wartość więźniów jako źródeł informacji z czasem spada - ze względów naturalnych - ale śledczy czasami zdają się tego nie zauważać. W 2002 r. przywieziono do Guantanamo pewnego Afgańczyka, który mógł wiedzieć, gdzie znajduje się mułła Omar, przywódca talibów. Sześć lat później, w styczniu 2008 r., w jego ocenie napisano, że przesłuchiwanie go jest nadal celowe, ponieważ "może znać miejsce pobytu mułły Omara".

Były też pomyłki w drugą stronę. Niejaki Said Mohammed Alam Szah, 24-letni Afgańczyk, który stracił nogę jako nastolatek, przekonywał śledczych, że został siłą zwerbowany przez talibów na kierowcę. Wojskowi analitycy wydali rutynową opinię, że "nie stanowi zagrożenia", po czym odesłali go do ojczyzny. Tam ujawnił się jako Pakistańczyk Abdullah Mehsud, który organizował talibów do walki przeciw Amerykanom, przygotował zamach na szefa pakistańskiego MSW (zginęło w nim 31 osób), zorganizował porwanie dwóch chińskich inżynierów, a ostatecznie sam wysadził się w powietrze osaczony przez pakistańskich żołnierzy, za co pośmiertnie pochwalił go sam szef Al-Kaidy Osama ben Laden.

Barack Obama, obejmując urząd prezydenta, obiecał, że zamknie Guantanamo w ciągu roku, ale po dwóch latach nie tylko nie dotrzymał tej obietnicy, ale nawet przywrócił osławione wojskowe trybunały powołane za kadencji George'a Busha, które miały osądzić więźniów. Krytykowano je m.in. za liberalne podejście do zeznań wymuszonych za pomocą tortur.

Nikt nie ma pomysłu, co zrobić z więźniami, których nie da się skazać (z braku dowodów lub dlatego, że byli torturowani), ale mogą być - zdaniem Amerykanów - groźni na wolności.

Amerykanie szacują, że 450 wypuszczonych osób wiedzie na wolności spokojne życie, 81 brało udział w akcjach terrorystycznych lub walczyło z Amerykanami, a 69 jest o to podejrzanych.

Opisów tortur jest w dokumentach Wikileaks niewiele. Jedynie Saudyjczyk Mohammed Kahtani, podejrzewany o to, że chciał zostać jednym z porywaczy samolotów 11 września, był seksualnie upokarzany, prowadzany na smyczy jak pies i zmuszany do sikania na siebie samego (zapewne jeszcze przed przywiezieniem do Guantanamo). "Jego zeznania wydają się prawdziwe i zgadzają się z informacjami zdobytymi z innych źródeł" - twierdzą śledczy z Guantanamo.

Jednak kilkunastu innym więźniom, którzy opowiadali podobne historie, nie dają wiary. Najczęściej stosowano w bazie na Kubie znacznie łagodniejsze metody perswazji, np. zmuszanie do słuchania muzyki heavymetalowej czy zamykanie nago w wyziębionych klimatyzatorami pomieszczeniach.

Może najciekawszym dokumentem wykradzionym przez Wikileaks jest 17-stronicowa instrukcja dla śledczych z Guantanamo. Czytamy w niej np., że jednym ze znaków rozpoznawczych Al-Kaidy jest zegarek elektroniczny Casio model F91W, który rozdawano na kursach produkcji bomb w obozach w Afganistanie. 52 więźniów Guantanamo miało takie zegarki, co zwykle oznaczało, że nie mają co marzyć o wolności.

Zegarek Casio F91W jest bardzo popularny i można go kupić na Ebay.com za 10 dol. Noszą go na całym świecie setki tysięcy ludzi.

"Udawanie wieśniaków albo mężczyzn szukających żony w Afganistanie to popularne kłamstwo bojowników Al-Kaidy" - poucza instrukcja. Wyjaśnia też ona, że "odmawianie współpracy ze śledczymi to technika oporu charakterystyczna dla Al-Kaidy". Wreszcie poważnym faktem obciążającym aresztanta są jakiekolwiek związki z pakistańskim wywiadem ISI, który oskarżany jest o potajemne pomaganie talibom.

Choć formalnie Pakistan jest sojusznikiem USA w wojnie z terroryzmem, to śledczy w Guantanamo uznają ISI za taką samą organizację terrorystyczną jak Al-Kaida, palestyński Hamas czy libański Hezbollah.

Departament Obrony USA oświadczył w poniedziałek, że uważa opublikowanie sekretów Guantanamo za "niefortunne i naganne". Przypomina też, że ujawnione oceny więźniów powstały w latach 2002-09, czyli zanim prezydent Obama doszedł do władzy. Powołał on nową komisję, która na nowo dokonała ocen wszystkich więźniów. One nie zostały wykradzione.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':