Prezydentem, jak mówią mediom jego współpracownicy, wstrząsnęła historia Lisy Pond, lesbijki, która trzy lata temu doznała wylewu w Miami. W stanie bardzo ciężkim przewieziono ją do szpitala, gdzie umierała przez kilka godzin, ale szpital nie pozwolił na odwiedziny jej partnerki od 18 lat Janice Langbehn. W czwartek, ogłaszając nowe przepisy, Obama zadzwonił do Langbehn.
Wedle rozporządzenia szpitale nie będą mogły odmawiać odwiedzin partnerom homoseksualnym, ale też nieformalnym partnerom heteroseksualnym pacjentów lub np. przedstawicielom grupy religijnej, do której chory należy. Te osoby będą także mogły podejmować decyzje w sprawie metod leczenia, gdy chory jest nieprzytomny.
Szczegółowe przepisy ministerstwo zdrowia ma opublikować w ciągu 180 dni i będą one obowiązywać w szpitalach, które zarabiają współpracując z państwowymi programami ochrony zdrowia emerytów i najuboższych. Czyli w znaczącej większości szpitali "Każdego dnia w całej Ameryce pacjentom odmawiano ciepła i opieki ze strony tych, którzy ich kochają" - pisze prezydent w uzasadnieniu.
Ministerstwo zdrowia musi napisać nowe przepisy bardzo ostrożnie. Jak pisze "Washington Post", dekret "potencjalnie może zwiększyć liczbę konfliktów między członkami rodzin chorych, ich partnerami tej samej płci oraz personelem szpitali wokół decyzji podejmowanych przy końcu życia".
- To wielki krok, znaczące zwiększenie praw rodzin gejów i lesbijek - powiedział David Smith, wiceszef walczącej o prawa gejów organizacji Kampania Praw Człowieka. Przeciwnicy małżeństw gejowskich, np. Rada Badań nad Rodziną, nie sprzeciwiają się odwiedzinom partnerów homoseksualnych w szpitalach, ale twierdzą, że "jest to krok do wprowadzenia w
USA bocznymi drzwiami małżeństw jednopłciowych".
- Rozporządzenie Obamy podważa definicję małżeństwa - mówi ekspert Rady Peter Sprigg. Od 1996 r. obowiązuje prawo, że rząd federalny uznaje za małżeństwo tylko związek kobiety i mężczyzny. Nie zakazuje ono jednak uznania małżeństw homoseksualnych przez poszczególne stany. Uczyniło to pięć na 50 stanów, w ośmiu innych geje i lesbijki mogą zawierać związki cywilne nienazywane małżeństwami, choć często niewiele się od nich w praktyce różniące.
Wbrew obawom prawicy rozporządzenie nie mówi nic o uznawaniu partnerów homoseksualnych za małżonków. To z kolei jest powodem rozczarowania przynajmniej części organizacji gejów i lesbijek, które w kampanii wyborczej bardzo mocno wspierały Obamę. Jako prezydent robi on dla nich dużo, np. w ciągu roku zostanie najpewniej zmieniona zasada, że geje w wojsku mogą służyć tylko wówczas, gdy nie ujawniają swej orientacji seksualnej.
Jednak wielu aktywistów gejów i lesbijek uważa, że Obama i tak robi "zbyt mało i zbyt późno". Gejowski bloger Joe Sudbay pisał wczoraj o decyzji w sprawie szpitali: "Prezydent wreszcie zaczyna się wywiązywać z obietnic w tej kwestii. Miło. Ale, szczerze, wolałbym, by wreszcie poparł równość w zawieraniu małżeństw [przez pary jednopłciowe]".