http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Waszyngton pod śniegiem

Marcin Bosacki, Waszyngton
2010-02-07, ostatnia aktualizacja 2010-02-07 16:46

Stolicę USA zasypał w sobotę śnieg. Szkoły i urzędy mogą być nieczynne nawet tydzień. Barack Obama mówi o śniegowym Armagedonie

Waszyngton
Fot. Susan Walsh AP
Waszyngton
Śnieg padał od piątku rano do soboty. Sparaliżował dużą część środkowego wybrzeża atlantyckiego USA. W okolicach Waszyngtonu od sobotniego popołudnia spadło od 45 do 90 centymetrów. Zamkniętych jest ponad 90 proc. sklepów i restauracji, wszystkie muzea, odwołano mecz koszykówki drużyny NBA Washington Wizards.

Mało kto wychodzi na ulice, nieodśnieżonymi chodnikami nie chodził nikt, bo po prostu się nie dało. Ale też prawie nikt nie jeździł samochodami. W sobotę po południu bez prądu było prawie ćwierć miliona ludzi, z unieruchomionych aut na autostradach ewakuowano ponad 300 osób, było ponad 100 wypadków, dwie osoby zginęły. Pod ciężarem śniegu przewróciły się setki drzew. Zamknięto wszystkie okoliczne lotniska, na miejskim lotnisku Waszyngtonu im. Ronalda Reagana spadło 62 cm śniegu.

Prezydent Barack Obama, który jeszcze kilka dni temu złośliwie żartował, że waszyngtończycy to mięczaki, którzy zamykają szkoły przy każdym śniegu i jego ziomkowie z Chicago powinni ich nauczyć twardości, w sobotę przyznał, że widzi prawdziwy "snowmageddon" czyli śniegowy Armagedon. Burmistrz Waszyngton Adrian Fenty powiedział, że "to największa ilość śniegu, jaką ktokolwiek z nas widział tu w życiu". Gubernator sąsiedniego stanu Maryland stwierdził, że "to największa burza śnieżna w historii stanu" i rozważał w sobotę zamknięcie wszystkich tysięcy kilometrów dróg na swym terytorium.

To największa, ale już trzecia poważna burza śnieżna w Waszyngtonie w tym roku. W poprzednich latach podczas całej zimy spadał dwa-trzy razy niewielki, kilkucentymetrowy śnieg. Część waszyngtończyków postanowiła więc przywitać kataklizm z uśmiechem. W sobotę o 13 na jednym z głównych placów miasta Dupont Circle kilkaset osób umówiło się przez Twittera na wielką bitwę na śnieżki. Policja pilnowała porządku i do większych awantur nie doszło.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów