Przesłuchaniem sekretarza obrony Roberta Gatesa rozpoczęła się wczoraj w Kongresie
USA debata nad zmianą zasady "nie pytaj, nie mów" wobec gejów w amerykańskich siłach zbrojnych.
Przez lata homoseksualiści nie mogli służyć w amerykańskiej armii. W 1993 r. za prezydentury Billa Clintona Pentagon wprowadził zasadę "nie pytaj, nie mów" oznaczającą, że geje mogą być w wojsku pod warunkiem, że w żaden sposób nie pokazują swych preferencji seksualnych.
Jednak zdaniem aktywistów gejowskich ta zasada jest często łamana - do dowództwa trafiają np. donosy o życiu prywatnym żołnierzy poza koszarami. Tylko w 2009 r. Pentagon wyrzucił z wojska 428 żołnierzy za to, że ujawnili (często poza godzinami służby) swe homoseksualne preferencje - o jedną trzecią mniej niż w ostatnim roku rządów George'a Busha.
Barack Obama zapowiadał skończenie z zasadą "nie pytaj, nie mów" i wprowadzenie możliwości otwartej służby gejów i lesbijek w wojsku już w czasie kampanii wyborczej. Przez pierwszy rok prezydentury wspominał o tym kilka razy. Kilka dni temu w orędziu o stanie państwa przyrzekł, że doprowadzi do zniesienia zasady w tym roku.
Jednak prawo znoszące zasadę "nie pytaj, nie mów" musi uchwalić Kongres. A to nie jest wcale pewne.
Gdy zamykaliśmy to wydanie "Gazety", przesłuchanie w senackiej komisji obrony szefa Pentagonu Roberta Gatesa i przewodniczącego kolegium szefów sztabów rodzajów sił zbrojnych USA admirała Mike'a Mullena wciąż trwało. Mówili oni, że najpierw armia USA chce stępić ostrze przepisów "nie pytaj, nie mów". Przede wszystkim o ewentualnym wyrzuceniu geja czy lesbijki z wojska ma decydować teraz dowódca wyższego stopnia i ma on ignorować anonimowe donosy czy informacje na temat żołnierza przekazane przez cywilów.
Gates i Mullen powiedzieli jednak, że pełna integracja gejów z wojskiem, jeśli Kongres się na to zdecyduje, zajmie lata. Gates powiedział, że Pentagon powoła komisję, która przygotuje ten proces. Ma ona m.in. odpowiedzieć na pytania, czy i jakie mają być ograniczenia w okazywaniu swej seksualności przez gejów i lesbijki w wojsku, czy mają oni spać w tych samych pokojach i kajutach co heteroseksualiści, czy wreszcie wojsko ma wspierać finansowo ich partnerów lub partnerki (w większości stanów USA małżeństwa i związki cywilne homoseksualistów są zabronione). Prace komisji potrwają co najmniej rok.
- Gates i Mullen celowo opóźniają nieuchronny proces - oskarżał wczoraj Aubrey Sarvis, dyrektor Sieci Obrony Prawnej Żołnierzy. Jednak jeden z doradców Gatesa powiedział gazecie "Washington Post" przed wczorajszym przesłuchaniem, że wszyscy muszą sobie zdać sprawę z faktu, że "to bardzo poważna i skomplikowana sprawa".
Jak pokazują sondaże, większość wojskowych jest przeciwna zniesieniu zasady "nie pytaj, nie mów". Także 48 proc. Amerykanów jest za pozostawieniem obecnych przepisów (37 proc. popiera otwartą służbę homoseksualistów w wojsku).
- "Nie pytaj, nie mów" w praktyce oznacza, że nie możesz być gejem nie tylko w czasie pracy w wojsku, ale nigdzie i nigdy. Jeśli przepisy zostaną zmienione, wrócę do armii następnego dnia - mówił wczoraj w CNN Alex Nicholson, były oficer wywiadu wojskowego zwolniony za to, że odkryto, że jest gejem. Ale analityk liberalnego Instytutu Brookings ostrzegał, że "zmiana nie będzie łatwa", bo trzon ochotniczego wojska USA stanowią "młodzi chłopcy w typie twardzieli, konserwatyści nie akceptujący alternatywnych stylów życia".