Za kilka godzin, wieczorem w
USA, czyli nad ranem w Polsce, prezydent USA ma wygłosić w akademii wojskowej West Point przemówienie o nowej strategii w Afganistanie. Obama powie Amerykanom, że wyśle do Afganistanu co najmniej 30 tysięcy dodatkowych żołnierzy USA. Sojuszników, w tym Polskę, poprosi o 5-10 tysięcy. Ma to być droga do wygranej z talibami i al Kaidą, a w efekcie do "zakończenia wojny"
Media w USA podawały wczoraj, że Obama wyśle do Afganistanu od 30 do 34 tysięcy dodatkowych żołnierzy, co wzmocniłoby siły amerykańskie do ok. 100 tysięcy. Z sojuszników Ameryki na razie W. Brytania zadeklarowała 500 dodatkowych żołnierzy,
Gruzja - 700-1000,
Słowacja 250 a
Korea Południowa "kilkuset". Skąd wziąć pozostałe tysiące? W Waszyngtonie spekulowano wczoraj, że pomocników należy szukać wśród państw, do których dzwonił Obama, czyli też Polski, Niemiec i Danii. Wiadomo, że Francuzów Obama poprosił o 1500, ale prezydent Nicolas Sarkozy na razie odmówił. W przyszłym tygodniu w Brukseli NATO ma spróbować policzyć, który kraj ilu żołnierzy może do Afganistanu wysłać. Z kolei w styczniu w Londynie odbędzie się wielka konferencja, na której zarówno państwa NATO, jak i inne mocarstwa, w tym
Indie i Chiny, mają deklarować pomoc dla Afganistanu.
Treść przemówienia Obamy nie jest jeszcze znana, jednak współpracownicy prezydenta mówili mediom, jakie będzie jego przesłanie. - Prezydent nie będzie mówił o eskalacji wojny, tylko o jej zakończeniu - wyjawił "Wall Street Journal" wysoki urzędnik Białego Domu. Inny powiedział serwisowi "Cable", że Obama jasno powie: "Nie zamierzamy zostać w Afganistanie na zawsze, ale wystarczająco długo, by zakończyć robotę". - Chcemy zapewnić bezpieczeństwo Afgańczykom nie na sześć miesięcy, ale do końca ich życia. Jednak to nie znaczy, że my będziemy tam walczyć z wrogami przez następne 20 lat - dodał trzeci. Obama nie wyznaczy jednak daty wyjścia z Afganistanu.
Tusk: Dodatkowi żołnierze w Afganistanie to inwestycja w polskie bezpieczeństwo Prezydent ponowił prośbę sekretarza generalnego, by Polska wspólnie z innymi państwami europejskimi uzupełniła ten dodatkowy kontyngent, który w przypadku Amerykanów wynosi ponad 30 tysięcy dodatkowych żołnierzy -Donald Tusk opowiadał o szczegółach swojej rozmowy z prezydentem Stanów Zjednoczonych we wtorkowym programie "Kropka nad i".
Ministrowi obrony premier zlecił już przygotowanie opinii, ilu żołnierzy potrzeba, by polski kontyngent był jak najskromniejszy, ale by też realnie uczestniczył w misji. I to w taki sposób, by ona się jak najszybciej zakończyła - dodał Tusk.
Jego zdaniem to inwestycja w bezpieczeństwo Polski. - Gdyby to były indywidualne decyzje Polski to nie podejmowalibyśmy takiego wysiłku. Ale to inwestycja w polskie bezpieczeństwo. Jest przykra i niepopularna.
Prezydent Obama podkreślał w rozmowie z Tuskiem, że większe zaangażowanie NATO w Afganistanie daje mu podstawy także do określenia terminu wygaszania tej misji. - Według niego wymaga to zwiększenia sił i redukcji zaangażowania po 18 miesiącach - mówił premier.
Przyznał, ze o efektach rozmowy poinformował od razu prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Agata Kondzińska