http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czy Roman Polański dobrowolnie poleci do USA?

Bartosz T. Wieliński
2009-10-22, ostatnia aktualizacja 2009-10-22 00:58

Adwokat reżysera po raz pierwszy przyznał, że Roman Polański nie ma zamiaru latami oczekiwać na zakończenie batalii o jego ekstradycję i może dobrowolnie pojechać do Stanów Zjednoczonych.

Wrzesień 2008, z niemiecką obsadą musicalu ''Taniec Wampirów''
Fot. ROBERTO PFEIL AP
Wrzesień 2008, z niemiecką obsadą musicalu ''Taniec Wampirów''

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



To gruntowna zmiana taktyki prawników reżysera, a także znak, że ekstradycja Polańskiego do USA, ściganego tam za seks z 13-latką w 1977 r., jest raczej nieuchronna. Do tej pory prawnicy reżysera takiej opcji dobrowolnego oddania się Polańskiego w ręce amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości w ogóle nie brali pod uwagę.

Jednak wczoraj na antenie francuskiego radia Europe 1 jeden z jego najważniejszych adwokatów w Europie Georges Kiejman stwierdził: - Jeśli procedura będzie się przeciągać, możliwe jest, że Roman Polański wybierze wyjazd do Stanów Zjednoczonych.

Kiejman zapowiedział, że reżyser przed amerykańskim sądem nie jest bez szans. - Są argumenty, które przemawiają na jego korzyść. Jest wspaniały, napisany kilkanaście lat temu list ofiary, w którym ta definitywnie Romanowi przebacza i domaga się, by mógł wolny wrócić do USA - wyjaśnił adwokat.

Amerykanie mają czas do końca listopada, by oficjalnie wystąpić o ekstradycję Polańskiego. Szwajcarskie media są pewne, że gdyby adwokaci reżysera wykorzystali wszystkie możliwości prawne, minęłyby lata, zanim Polański trafiłby do USA, a nie jest tajemnicą, że reżyser bardzo źle znosi pobyt w areszcie deportacyjnym w Zurychu. Niedawno Polański trafił do szpitala, bo fatalnie się poczuł. Jego prawnicy twierdzą, że jest w fatalnej kondycji psychicznej i cierpi na depresję. Gdyby miał spędzić w celi długie miesiące, mógłby po prostu tego nie przeżyć.

Kiejman to potwierdził: - Roman jest przetrzymywany w surowych warunkach, odcięty od świata. Trzy razy dziennie wolno mu telefonować do bliskich. Przetrzymywanie go w areszcie jest moim zdaniem bezcelowe. To 76-letni człowiek, który nie jest w pełni sił i nie stanowi żadnego zagrożenia.

Choć po kilku godzinach inny adwokat filmowca Herve Temime mówił, że "nie ma zmiany strategii", i że "będziemy walczyć do końca", Polański może być zmęczony przeciągającymi się rozgrywkami prawników. Niewykluczone, że przybiła go wtorkowa decyzja sądu w Belinzonie, który odmówił wypuszczenia go za kaucją. Reżyser proponował, że do czasu zakończenia sprawy ekstradycyjnej będzie w areszcie domowym w swoim apartamencie w szwajcarskim Gstaad. Sędziów nie przekonały zapewnienia, że nie wyjedzie z kraju, oraz propozycja oddania przez Polańskiego paszportu, zastawienia jako kaucji apartamentu w Gstaad i założenia na nogę elektronicznej obroży. Wcześniej wniosek o wypuszczenie za kaucją odrzuciło szwajcarskie ministerstwo sprawiedliwości. Prawnicy filmowca mogą jeszcze odwołać się do szwajcarskiego sądu najwyższego, ale i to raczej nic nie da.

Sukcesów nie odnosi też inna grupa prawników Polańskiego, która w USA walczy o to, by prokuratura zrezygnowała z wniosku o ekstradycję.

Polański trafił do aresztu trzy tygodnie temu po wylądowaniu na lotnisku w Zurychu, gdzie na tamtejszym festiwalu filmowym miał odebrać nagrodę za całokształt twórczości. Zatrzymano go na podstawie amerykańskiego listu gończego wydanego 31 lat temu po tym, jak reżyser uciekł z USA, zanim zakończyła się sprawa o gwałt na 13-letniej Samancie Gailey.

Wczoraj agencja AP ujawniła, że to szwajcarskie władze wystawiły Polańskiego Amerykanom. 22 września, cztery dni przed aresztowaniem, szwajcarskie ministerstwo sprawiedliwości przesłało pilnego maila do władz USA z pytaniem, czy nakaz aresztowania reżysera jest jeszcze aktualny. Amerykanie dwa dni później odpowiedzieli, że tak, i poprosili o zatrzymanie Polańskiego.

Po rewelacjach AP potwierdzonych przez Szwajcarów, znów wróciło pytanie o gorliwość szwajcarskich stróżów prawa. Światowe media podejrzewają, że dając Waszyngtonowi głowę Polańskiego, Szwajcarzy rozpaczliwie próbują naprawić stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Te mocno się ochłodziły, gdy Berno odmówiło ujawnienia danych amerykańskich klientów ukrywających pieniądze na kontach banku UBS. Tymczasem Polański od lat był w Szwajcarii częstym gościem, a w 2006 r. za wiedzą władz - w tym ministerstwa sprawiedliwości - kupił sobie apartament.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':