http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polański wynajmuje adwokata gwiazdę

Marcin Bosacki, Waszyngton
2009-10-01, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 01:13

Prokuratura w Los Angeles oficjalnie wyklucza negocjacje z obroną Romana Polańskiego. Ten wynajął właśnie w USA gwiazdę adwokacką, zapewne po to, by zablokować ekstradycję.

Zdjęcia 13-letniej Samanthy Gailey (dziś Geimer) użyte w głośnym filmie dokumentalnym Mariny Zenovitch <b>'Roman Polański. Poszukiwany i pożądany'</b>.
Zdjęcia pochodzą najprawdopodobniej z jednej z dwóch sesji zdjęciowych wykonanych przez Polańskiego w 1977 r. w domu Jacka Nicholsona
Kadr z filmu 'Wanted and Desired'
Zdjęcia 13-letniej Samanthy Gailey (dziś Geimer) użyte w głośnym filmie...
- Negocjacje nie mają sensu. Polański przyznał się do nielegalnego aktu seksualnego z nieletnią, więc ta sprawa należy teraz do sędziego, nie do prokuratora - mówi "Gazecie" rzeczniczka prokuratury w Los Angeles Jane Robinson (patrz obok).

"New York Times" podał wczoraj, że obrona Polańskiego w USA wynajęła Reida Weingartena, gwiazdę adwokacką z Waszyngtonu, byłego prawnika rządowego i przyjaciela prokuratora generalnego USA Erica Holdera. Zdaniem gazety krok ten oznacza, iż obrona Polańskiego "chce mocno naciskać w Waszyngtonie", by zatrzymać proces ekstradycji "zanim władze USA wyślą do Szwajcarii potrzebne dokumenty".

Wydział zagraniczny Departamentu Sprawiedliwości USA, któremu szefuje prokurator generalny Holder, ma na to 40 dni od zatrzymania Polańskiego. Weingarten, jak pisze opierając się na źródłach w obronie Polańskiego "Times", może starać się wstrzymać prośbę o ekstradycję na dwa sposoby - albo argumentując, że przestępstwo, które mu się zarzuca, nie spełnia warunków ekstradycji, bo pierwotnie sędzia w 1977 r. proponował za nie mniej niż rok więzienia. Albo dowodząc, że Polański już karę odsiedział, gdyż w 1978 r. spędził 42 dni w areszcie na badaniach psychiatrycznych.

"New York Times" podaje też jako ciekawostkę, że w imieniu wydziału zagranicznego Departamentu Sprawiedliwości tydzień temu prośbę o zatrzymanie Polańskiego podpisał znany w USA z nieudolności prokurator Nicholas Marsh. Brał on udział w nieudanej próbie osądzenia za korupcję byłego senatora z Alaski Teda Stevensa. Ostatecznie sąd uwolnił skompromitowanego senatora - z powodu błędów prokuratury, w tym Marsha.

Z kolei szwajcarski dziennik "Le Matin" opisał wczoraj, w jakich warunkach jest przetrzymywany w którymś z więzień okręgu Zurich Roman Polański. Reżyser zajmuje zwykłą celę ze stołem, łóżkiem, szafą w ścianie, umywalnią, toaletą i telewizorem i otrzymuje pięć franków szwajcarskich (3 euro) dziennie kieszonkowego. Dostał również dres.

Dostarczane do celi śniadanie składa się z kawy, chleba, masła i dżemu. Obiad jest serwowany w stołówce. Na kolację aresztanci otrzymują chleb i ser. Polański ma prawo do codziennego godzinnego spaceru po dziedzińcu oraz sporadyczny dostęp do telefonu. Jego żona, aktorka Emmanuelle Seigner, może go odwiedzać nie częściej niż raz w tygodniu przez godzinę.

- Amerykański system sprawiedliwości podupadł i Polański nie może liczyć w USA na uczciwy proces - powiedziała telewizji NBC Debra Tate, siostra Sharon, drugiej żony Polańskiego zamordowanej w 1969 r. W obronie Polańskiego coraz mocniej mobilizuje się potężne w USA środowisko Hollywood. Harvey Weinstein, jeden z najsławniejszych producentów hollywoodzkich, wezwał "wszystkich ludzi kina w USA, by lobbowali przeciwko próbom dostarczenia Polańskiego do USA". I dodał: "Cokolwiek myślicie o tak zwanym przestępstwie, Polański swoje już odsiedział".

Ale w USA, podobnie jak w Europie, coraz częstsze są głosy, że akcja w obronie reżysera "Pianisty" jest nieuzasadniona. We wczorajszym "Los Angeles Times" publicysta Steve Lopez kpi z Weinsteina: "Tak zwane przestępstwo? (...) Obrońcy Polańskiego nie widzą, kto tu jest prawdziwą ofiarą. Nawet jeśli były nieprawidłowości sędziego [na niekorzyść Polańskiego] to największym było pozwolenie na ugodę z nim, by przyznał się do najmniejszego z zarzutów [a nie do gwałtu]. Czy naprawdę ktoś myśli, że 42 dni za to przestępstwo wystarczy?"

Znana blogerka Rachel Abrams naśmiewała się wczoraj, że do protestów w sprawie Polańskiego dołączył Woody Allen, "sam przewodniczący Amerykańskiego Stowarzyszenia Miłości Mężczyzn i Nastolatek" (Allen ożenił się z własną adoptowaną córką).

"Los Angeles Times" przewiduje, że pobyt Polańskiego w areszcie w Szwajcarii potrwa "dużo dłużej niż tamte 42 dni, bo co najmniej 3-4 miesiące".

Czekamy na Wasze listy: listydogazety@gazeta.pl



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':