http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rezygnacja z tarczy w Polsce to cios i dla was, i dla nas

Rozmawiał w Waszyngtonie Marcin Bosacki
2009-08-27, ostatnia aktualizacja 2009-08-26 16:22

Próba tarczy antyrakietowej
Fot. AP
Próba tarczy antyrakietowej
Marcin Bosacki: Czy plany budowy tarczy w Polsce i Czechach zostały już przez rząd Baracka Obamy ostatecznie skreślone?

Riki Ellison*: - Wszystko na to wskazuje. Byłem tydzień temu na konferencji o tarczy w Huntsville w Alabamie. I ani razu - ani razu! - generałowie nie mówili tam o Polsce i Czechach. Dopóki oficjalnie wciąż trwa przegląd polityki rządu w tej sprawie, nie mogli oczywiście powiedzieć niczego wprost, ale sygnały wysyłane przez wiceszefa sztabu gen. Jamesa Cartwrighta czy szefa Dowództwa Strategicznego gen. Kevina Chiltona były absolutnie jasne: rząd USA poszukuje innych rozwiązań w kwestii obrony przeciwrakietowej niż Polska i Czechy.

Jakich?

Mówił o tym dyrektor Agencji Obrony Przeciwrakietowej gen. Patrick O'Reilly. To pomysł umieszczenia wyrzutni antyrakiet na okrętach na Morzu Śródziemnym i połączenie ich z systemem wczesnego ostrzegania satelitarnego STSS.

Jednak pociski na okrętach mogą chronić Europę przed rakietą średniego zasięgu wystrzeloną np. przez Iran, ale nie przed rakietą dalekiego zasięgu, której celem jest USA. Tymczasem Kongres USA jasno powiedział, że system w Europie musi chronić i Europę, i USA, tak jak to zakładano w przypadku rakiet w Polsce.

Dlatego Pentagon ma plany przeniesienia systemów rakiet z okrętów na ląd, skąd mogłyby one zestrzeliwać rakiety dalekiego zasięgu w ich fazie wznoszącej. Jednak, po pierwsze, to dopiero pomysł, po drugie zaś, to wymaga kolejnych baz lądowych: jednej w Izraelu, drugiej zapewne w Turcji lub na Bałkanach.

Ale administracja Busha i eksperci w USA twierdzili, że optymalne miejsce do wybudowania wyrzutni antyrakiet to właśnie Polska. Co się zmieniło?

- Nic. To z Polski lub jej okolic można dokonać najpewniejszego zestrzelenia wrogich rakiet wymierzonych w USA czy Europę Zachodnią. Jest czas na procedurę "strzel, patrz, strzel", czyli sprawdzenie, czy pierwszy pocisk trafił w rakietę w jej środkowej fazie lotu i - w razie potrzeby - powtórzenie strzału.

Z już istniejących wyrzutni antyrakiet na Alasce i w Kalifornii mamy takie możliwości wielokrotnego strzelania nad Pacyfikiem do rakiet z Korei Płd. Polska lokalizacja miała nam dać te same możliwości wobec rakiet z Iranu. Jestem pewien, że rozpęta się teraz w USA debata, czy rzeczywiście pociski na okrętach i w bazach, np. w Turcji, są w stanie zagwarantować takie bezpieczeństwo Wschodniego Wybrzeża USA jak projekt w Polsce.

Wspomniani przez pana generałowie wiosną przekonywali senatorów, że są w stanie chronić Wschodnie Wybrzeże rakietami z Alaski, więc może rzeczywiście ta polska lokalizacja nie jest Ameryce potrzebna.

Z Alaski da się strzelić do rakiety lecącej nad Atlantykiem tylko raz, potem nie ma już czasu. A co, jeśli chybimy? Taki komfort ponownej próby zestrzelenia daje nam lokalizacja bazy w Polsce. W nowej koncepcji Pentagonu tej pewności nie ma.

Dlaczego więc rząd Obamy to robi? Z powodu oszczędności?

Trudno w to uwierzyć. W nowej koncepcji i tak potrzeba bazy lądowej, do tego okrętów, nowych badań i ulepszenia systemu ostrzegania satelitarnego. To musi być co najmniej tak drogie jak wariant polsko-czeski. Moim zdaniem tak naprawdę w całej tej zmianie polityki chodzi o Rosję.

Czy Biały Dom bierze pod uwagę to, jak fatalny wpływ na wizerunek USA w Polsce i Czechach będzie miało wycofanie się przez rząd Obamy z poprzednio zawartych umów? Nawet wśród części krytyków idei tarczy?

- Nie sądzę. Nowa ekipa uważa, że nowy system jest lepszy. Teraz wszystko zależy od tego, czy będzie w stanie przekonać Kongres i opinię publiczną, że zapewni on bezpieczeństwo wschodniej części USA.

Chcę jednak podkreślić, że całej winy za fiasko projektu tarczy nie można zwalać na USA. Gdyby Polska podpisała wcześniej z USA umowę i ją ratyfikowała, dziś budowalibyśmy pod Słupskiem wyrzutnię i rząd Obamy nie mógłby się już z tego wycofać. Jeśli wasi politycy będą teraz - moim zdaniem słusznie - mówić, że z punktu widzenia polskich interesów szkoda, że baza USA w Polsce nie powstanie, to muszą wziąć za to część odpowiedzialności na siebie.

I już są tego konsekwencje. Bateria rakiet Patriot w Polsce miała bronić bazy pod Słupskiem i jednocześnie zwiększyć obronność Polski. A tak, bez bazy, dostaniecie teraz patrioty ćwiczebne, bez głowic.

Niezależnie od tego, jakie są motywy zmiany polityki USA, Moskwa i tak będzie mogła teraz ogłosić, że wygrała, że wpłynęła na decyzje Waszyngtonu i jego sojuszników. To cios i dla nas, i dla was.

*Riki Ellison jest przewodniczącym Inicjatywy na rzecz Obrony Rakietowej liczącej ponad 10 tys. członków grupy wspierającej budowę przez USA tarczy przeciwrakietowej. W latach 80. był dwukrotnym mistrzem zawodowej ligi futbolu amerykańskiego, co otwiera mu do dziś w Waszyngtonie wiele drzwi

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 44 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':