http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rodziny ofiar z Virginia Tech: Zabójca w mediach atakuje nas po raz drugi

Paweł Wysocki
2007-04-20, ostatnia aktualizacja 2007-04-20 13:21
Studenci Virginia Tech opłakują ofiary tragicznych wydarzeń, które miały miejsce na ich uczelni
Studenci Virginia Tech opłakują ofiary tragicznych wydarzeń, które miały miejsce na ich uczelni
Fot. Katie Falkenberg AP

Rodziny ofiar szaleńca z politechniki Virginia Tech są zbulwersowany tym, jak media relacjonują tragedię. Podobnie mówią władze uniwersytetu i studenci, którzy przeżyli strzelaninę. Według nich media powinny koncentrować się na ofiarach, a nie chorych zdjęciach, listach i sztukach teatralnych autorstwa Cho Sueng-Huia. - To drugi atak na nas i na nasze dzieci - mówi ojciec jednej z zabitych studentek.

ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ
Bliscy ofiar protestują przeciwko reklamowaniu zabójcy - wideo

Masowe zabójstwa rozpalają wyobraźnię widzów na całym świecie. Wielu z najsłynniejszych amerykańskich morderców wprost mówiło, że zabijało dla sławy. Ofiary i ich rodziny są spychane w cień. Uwaga całego świata koncentruje się na mordercy, na tym kim był, jak wyglądał, co nim kierowało.

Kiedy stacja NBC wyemitowała fragmenty nagrań zabójcy z Virginia Tech, media na całym świecie od razu je nagłośniły. Wszędzie można było zobaczyć jak wściekły szaleniec opowiada o swej krzywdzie i zemście jaką zaplanował. Już wcześniej w internecie można było przeczytać sztuki teatralne autorstwa Koreańczyka. Bardzo szybko pojawiły się w mediach ich tłumaczenia, także na język polski.

Takie nastawienie mediów do tragedii oburzyło rodziny ofiar. - To drugi atak na nas i na nasze dzieci - powiedział Peter Read, ojciec jednej z zabitych studentek. - Proszę, żebyście skoncentrowali się na tym co najważniejsze, na tych wspaniałych, aktywnych młodych ludziach, którzy wnosili w świat wiele dobrego - zaapelował.

Podobnie wypowiedział się Ken Stanton, doktorant z Virginia Tech. - Mdli mnie od tego. Nigdzie nie można już przed nim uciec. Kiedy tylko widzę telewizor, mogę być pewien, że on na mnie tam czeka - mówi. Stanton zapowiedział, że będzie zgłaszał się do każdego programu telewizyjnego, tylko po to, by odbierać czas antenowy szaleńcowi. - Każda minuta, która będzie moja, będzie jedną minutą mniej dla niego - podkreśla.

Również władze politechniki nie kryją żalu wobec mediów. - Po raz drugi wielu z nas staje się ofiarami - powiedział CNN profesor Richard Shyrock.

Uczelnia całą swoją uwagę skupia na tych, których najbardziej dotknęła tragedia. Zapowiedziano już, że ofiarom zostaną pośmiertnie przyznane stopnie naukowe, o które starali się podczas studiów. Opieką otoczono wszystkich studentów. Mogą wybrać czy chcą skończyć semestr w planowym terminie, czy odłożyć to na później.

Nie zapomniano także o rannych. Wczoraj pod oknami szpitala, w którym przebywają pojawiła się orkiestra z uczelni. Odegrano hymn Virginia Tech, a także inne melodie. Według CNN ranni studenci wyglądali z okien uczelni, a wielu z nich płakało.

Gniew rodzin ofiar skupił się przede wszystkim na stacji NBC, do której morderca wysłał list i nagranie. Telewizja zdecydowała się wyemitować większość materiałów. Jak mówią sami przedstawiciele stacji, wielu bliskich i znajomych ofiar postanowiło wtedy odwołać umówione już wywiady i przestać udzielać jakichkolwiek informacji stacji. NBC zdecydowała się jednak relacjonować masakrę w oparciu o wszelkie dostępne materiały. W publicznym oświadczeniu stwierdzono, że pełna wiedza o mordercy pozwoli odpowiedzieć na "wiele kluczowych pytań".

Przed trudnym wyborem stanęli także redaktorzy uczelnianej gazety "Collegiate Times". Niektórzy z nich znali ofiary. - Naszym głównym zadaniem jest dostarczanie informacji - mówi Robert Bowman z redakcji. - Naprawdę trudno jest wybrać co pokazać, a czego nie pokazywać - powiedział telewizji CNN.

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kibole napadli na piłkarzy. Siedmioletnich

Grupa kiboli Arki Gdynia zaatakowała piłkarzy Lechii Gdańsk z rocznika... 2004! Napastnicy zrywali z dzieci koszulki i bili rodziców, którzy stanęli w ich obronie